ROMANIA MONITOR

Date: 30 września 2018

Jest debata, będzie ocena praworządności w Rumunii.

Już kilka tygodni temu wiadomo było, że debata dotycząca praworządności w Rumunii będzie miała miejsce na początku października. Początkowo towarzyszyć miało jej głosowanie nad rezolucją w tej sprawie, jednak przywódcy największych frakcji w Parlamencie Europejskim odroczyli je w czasie

ŹRÓDŁO: WIKIPEDIA.ORG

Debata, która rozpoczęła się 1 października, związana jest z antyrządowym protestem, jaki miał miejsce w połowie sierpnia w Bukareszcie. A konkretnie z działaniem rumuńskiej policji, która brutalnie obeszła się z demonstrantami. W antyrządowym wystąpieniu miało wziąć udział nawet 100 tysięcy ludzi, a w wyniku starć ranne zostały 452 osoby – w tym 24 żandarmów. Niemal natychmiast pojawiły się głosy, że zamieszki były zaplanowane. W oficjalnym oświadczeniu rumuńska policja poinformowała o grupie agresywnych pseudokibiców, którzy mieli wszcząć bójki. Opozycja zrzucała z kolei winę na rząd, który miał dokonać prowokacji.

Debata na temat sierpniowych zajść to inicjatywa Zielonych, aczkolwiek pomysł ten został poparty przez przywódców wszystkich frakcji Parlamentu Europejskiego. Pierwotnie miała ona zakończyć się głosowaniem nad rezolucją dotyczącą oceny praworządności w Rumunii, jednak ostatecznie odbędzie się ono pod koniec października bądź w listopadzie. Zdecydowano o tym w zeszłym tygodniu – dwa dni po tym, jak z wizytą do Brukseli przyjechała premier Viorica Dancila.

Nie wiadomo, czy decyzja o przesunięciu terminu głosowania to efekt rozmów rumuńskiej premier z europarlamentarzystami. Pewne jest jednak, że jej ostatnia wizyta nie była zwykłą kurtuazją. W jej trakcie premier spotkała się z przedstawicielami wszystkich frakcji zasiadających w Parlamencie Europejskim. Miała ich przekonywać, że zarzuty wobec stanu praworządności w jej kraju, to zwykły wymysł i temat polityczny. Tłumaczyła też zmiany w prawie forsowane przez koalicyjny rząd PSD-ALDE, mówiąc że są one wprowadzane zgodnie z zaleceniami Komisji Weneckiej. Podczas ubiegłotygodniowego spotkania rumuńskiego rządu Viorica Dancila mówiła między innymi o tym, że kraj jest obiektem manipulacji, która wpływa na złą percepcję zachodzących zmian.

Najwyraźniej nie wszyscy europejscy politycy uwierzyli w słowa Viorici Dancili. Manfred Weber z Europejskiej Partii Ludowej wydał oświadczenie, w którym opisał swoją rozmowę z rumuńską premier i wyraził zaniepokojenie sytuacją w jej kraju. Napisał między innymi, że Rumunia cofa się w walce z korupcją oraz zmniejsza niezależność władzy sądowniczej. Wezwał Vioricę Dancilę do oficjalnych wyjaśnień w Parlamencie Europejskim. Jego słowa spotkały się z ostrą reakcją przewodniczącego rumuńskiego senatu, Calina Popescu Tariceanu (ALDE). Słynący z ostrego języka polityk wytknął Weberowi, że jego oświadczenie musiało zostać napisane przez osobę, która nie zna i nie rozumie wewnętrznej sytuacji Rumunii.

Jeśli chodzi o relacje z Unią Europejską, Rumunia ma obecnie problemy podobne do tych co Polska i Węgry. Niedawno w Parlamencie Europejskim odbyło się głosowanie nad uruchomieniem artykułu 7 wobec Węgier. Rozwiązanie to umożliwia nałożenie sankcji wobec kraju, który nie respektuje unijnych wartości. Groźba użycia tego rozwiązania wystąpiła także wobec Polski. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że w przyszłości artykuł 7 może zostać uruchomiony także w przypadku Rumunii.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Related posts
Top