Data: 15 marca 2021

Atak zimy w Teksasie a zielona energia

Niespodziewany atak zimy w Teksasie, jaki miał miejsce w połowie lutego 2021 udowodnił, do czego może doprowadzić brak odpowiedniej dywersyfikacji źródeł dostaw energii. Znaczna cześć stanu i setki tysięcy mieszkańców zostali pozbawienie prądu. Przeciwnicy OZE widzą głównego winowajcę w turbinach wiatrowych, które w wyniku ekstremalnie niskich temperatur zamarzły i trzeba je było odmrażać przy użyciu odpowiednich środków chemicznych zrzucanych z helikopterów. Pokryte śniegiem panele fotowoltaiczne również nie były w stanie produkować energii. Przydomowe instalacje, nawet jeśli ich właściciele szybko zareagowali usuwając warstwy zalegającego śniegu, z racji panujących warunków atmosferycznych pracowały z zaledwie ułamkiem swojej standardowej sprawności. Natomiast media i eksperci, którzy w paliwach kopalnianych widzą jedynie zagrożenie podnoszą argument, że jak wskazuje ERCOT(Electric Reliability Council of Texas), za niedobory prądu odpowiadają w znacznej części problemy elektrowni wytwarzających prąd z konwencjonalnych źródeł energii, takich jak węgiel czy gaz. Często posiłkując się statystykami mówiącymi, że podczas awarii jedynie 13 proc. strat wynikało z zaburzeń funkcjonowania farm wiatrowych. Kto ma racje?

ŹRÓDŁO: FLICKR / GSFC

Odpowiedź brzmi – nikt. Z jednej strony zwolennicy OZE naciągają fakty zapominając, że „turbiny wiatrowe i panele słoneczne opowiadają jedynie za około 1/4 stanowego zapotrzebowania”. Prosta matematyka wskazuje, że używanie słowa ”jedynie” przy opisywaniu 13% ogólnych strat w konfiguracji, w której tylko 25% energii pochodzi z tego źródła to ogromne niedopowiedzenie lub po prostu dezinformacja. Przeciwnicy OZE natomiast, lobbujący wyłącznie za pozyskiwaniem energii z tradycyjnych źródeł, obwiniając technologie wiatrowe i słoneczne zdają się także widzieć tylko jej wady. Zapominają, że problemy pojawiły się także w sieciach przesyłowych tradycyjnych surowców.

Oczywiście sytuacja z jaką musieli się zmierzyć mieszkańcy Teksasu jest co najmniej niestandardowa. W końcu takie warunki pogodowe na południu USA są zupełnie wyjątkowe a infrastruktura z oczywistych względów nie jest do nich przystosowana. Ani systemy przesyłowe, ani domy amerykanów w tym rejonie nie były budowane z założeniem, że będą musiały wytrzymywać tak srogie, zimowe warunki. Tak więc gdy tylko temperatura spadła do nienotowanych wcześniej poziomów, zużycie energii elektrycznej drastycznie wzrosło, jeszcze bardziej obciążając sparaliżowaną infrastrukturę.

Ciężko polemizować z faktem, że źródła OZE zawiodły. Stawianie na „zieloną energię” i całkowite odrzucanie tradycyjnych źródeł energii niesie ze sobą zagrożenie dla bezpieczeństwa i życia wielu tysięcy ludzi. Trzeba jednak jasno podkreślić – całkowite. Bo OZE i tradycyjne paliwa kopalniane bardzo dobrze mogą się wzajemnie uzupełniać, niezależnie od warunków atmosferycznych. Przemyślanie i rozważnie dobrany mix-energetyczny może zapewnić bezpieczeństwo energetyczne w każdym miejscu na ziemi. Natomiast całkowite odwrócenie się w stronę odnawialnych źródeł w przypadku ekstremalnych zmian atmosferycznych może okazać się katastrofalne w skutkach. O takich pomysłach pisał chociażby Wall Street Journal nazywając je wprost głupimi.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Nie trzeba być sceptykiem, żeby zrozumieć, że ostra zima może mieć diametralny wpływ na plany wielu krajów dotyczące przejścia na odnawialne źródła energii (OZE). W warunkach silnych mrozów udział produkcji z odnawialnych źródeł energii gwałtownie spada. Wtedy sytuację ratują elektrownie gazowe, atomowe i węglowe. Przykładowo, latem 2020 bilansie energetycznym Niemiec energia odnawialna stanowiła niemal 50% całkowitej produkcji. Standardowa europejska zima, spowodowała, że udział ten spadła do 20%. Podobne problemy pojawiły się w Szwecji, gdzie z powodu srogiej zimy i związanych z nią wzrostów zapotrzebowania na energię oraz zmniejszeniem wydajności źródeł OZE musiano uruchomić elektrownie na olej opałowy oraz importować energię z krajów UE, w tym z Polski. Przeciwnikom OZE należy jednak przytoczyć stanowisko szwedzkiego operatora energetycznego Svenskakraftnat (SVK):  „Szwecja w ostatnich latach zainwestowała w energetykę wiatrową” latem sprzedając nadwyżkę zielonej energii do innych krajów. „Problem jest jednak zimą, kiedy potrzebujemy najwięcej energii, to akurat siłownie wiatrowe produkują jej bardzo mało”.

W Polsce tegoroczna zima nie przysporzyła większych kłopotów. Owszem, ubiegłe lata mniej obfitowały w mrozy i śnieg, jednak statystycznie mamy do czynienia z dość ciepłą zimą. Instytut meteorologii podał, że „średnia obszarowa temperatura powietrza w styczniu 2021 roku w Polsce wynosiła -1,0°C i była o 0,1°C wyższa od średniej wieloletniej wartość temperatury dla tego miesiąca”. W Grudniu wynosiła 1,9°C i była o 2,2°C wyższa od średniej wieloletniej wartości. Mimo tego w styczniu padły rekordowe wzrosty zużycia gazu i energii elektrycznej w Polsce. Jednej tylko doby w połowie stycznia PGNiG dostarczyło ok. 81 mln m3 (911 GWh) gazu ziemnego do polskich odbiorców. Zwiększone zapotrzebowanie wynikało ze znacznego spadku temperatur w Polsce. Poprzedni rekord zużycia zanotowano zimą 2018 roku i było to ok. 78,8 mln m3. (882 GWh). Polski mix energetyczny nie jest uzależniony w tak dużym stopniu od OZE, których główną wadą jest niestabilność wytwarzania energii elektrycznej.

Czy zatem pora odwrócić się od odnawialnych źródeł? Czy wobec braku efektywnych sposobów magazynowania energii z OZE na dużą skalę należy z niej zrezygnować? Absolutnie nie. Sytuacja, z jaką musieli zmierzyć się mieszkańcy Teksasu oraz wielu innych miejsc na świecie wydaje się jednak potwierdzać, że nie jesteśmy jeszcze gotowi na całkowite przejście na odnawialne źródła energii. Nie powinniśmy snuć idealistycznych planów zakładających natychmiastowe porzucenie węgla, ropy i gazu. Zamiast tego należy dokładnie pochylić się nad planami wdrażania odpowiednich dla danych warunków klimatycznych mixów energetycznych. Decydenci powinni też uważnie przyjrzeć się technologiom zmniejszającym emisyjność konwencjonalnych rozwiązań bazujących na paliwach kopalnianych. OZE i tradycyjne źródła znakomicie mogą się uzupełniać, zapewniając bezpieczeństwo energetyczne obywateli nie tylko w ciepłe i słoneczne dnie.

Tekst pierwotnie ukazał się na łamach „Dziennika Związkowego” oraz „Polish Express”.

Autor: Wiktor Sędkowski

Wiktor Sędkowski ukończył teleinformatykę na Politechnice Wrocławskiej, specjalizując się w dziedzinie bezpieczeństwa cybernetycznego. Jest ekspertem od zagrożeń cyfrowych. Posiadacz certyfikatu CISSP, OSCP i MCTS, pracował jako inżynier i solution architect dla wiodących firm informatycznych.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS: 

 

Powiązane wpisy
Top