RUSSIA MONITOR

Data: 21 November 2017

Arktyczny front

Rosja rozbudowuje potencjał militarny w Arktyce już od kilku lat. W grudniu miną trzy lata od powołania Dowództwa Arktycznego na bazie Floty Północnej: na północnych kresach Rosji powstają kolejne bazy wojskowe, przerzucana jest tu nowa broń, odbywają się coraz częściej ćwiczenia. Choć Moskwa mówi, że służyć to ma obronie wybrzeży oraz morskiego Szlaku Północnego, faktycznie chodzi o kontrolę nad bogatymi złożami ropy i gazu oraz zagrożenie szlakom komunikacji wojskowej USA i Kanady z Europą. To w końcu wywołało reakcję NATO.

© ANATOLY MALTSEV

W grudniu 2017 miną trzy lata od powstania, na bazie Floty Północnej, strategicznego zgrupowania różnych rodzajów wojsk dla ochrony narodowych interesów FR w Arktyce: Dowództwa Arktycznego. Flota Północna to jedyna i najpotężniejsza formacja floty wojennej Rosji, która ma status okręgu wojskowego. W jej strefie odpowiedzialności znajdują się cztery podmioty FR, przestrzeń powietrzna, akwen Oceanu Arktycznego oraz północne wybrzeże Rosji od granicy z Norwegią po Morze Łaptiewów włącznie. Docelowo Arktycznemu Dowództwu ma podlegać sześć nowych baz, cztery nowe brygady, 14 lotnisk, 16 portów głębokowodnych oraz 50 lodołamaczy. Większość tej infrastruktury ma być odtworzona na starej podstawie z czasów zimnej wojny. Niektóre mają być zupełnie nowe. Rosja rozmieściła też w Arktyce dwa systemy obrony powietrznej dalekiego zasięgu S-400. Jeden w części zachodniej (Nowa Ziemia), drugi na wschodzie (m. Tiksi w Jakucji). Dowództwo Floty Północnej zapewnia, że bazy arktyczne są w stanie działać autonomicznie od roku do półtora roku, bez konieczności uzupełniania zapasów. Wiceadmirał Nikołaj Jewmenow oświadczył również, że powstaje system nawodnego i podwodnego monitoringu Szlaku Północnego oraz pełnej kontroli przestrzeni powietrznej nad rosyjską arktyczną strefą odpowiedzialności. To właśnie Szlak Północny, który skraca czas morskiej podróży z Europy do Japonii i Chin o jedną piątą, ma być głównym powodem zwiększania obecności militarnej Rosji w Arktyce. Ale to oficjalny powód. W rzeczywistości Moskwa przygotowuje kolejny front konfrontacji z NATO.

Rosja zwiększyła intensywność swych morskich patroli na Bałtyku, północnym Atlantyku i w Arktyce. Do tego stopnia, że zaczęły zagrażać tradycyjnym szlakom łączącym natowskich sojuszników po obu stronach oceanu. NATO zareagowało na to dopiero niedawno – na ostatnim szczycie ministrów obrony w Brukseli decydując o utworzeniu Dowództwa Atlantyckiego, które ma odpowiadać za ochronę szlaków między Ameryką i Europą w północnej części Atlantyku. Obszar morski między Grenlandią, Islandią a Wielką Brytanią jest dziś miękkim podbrzuszem NATO, gdyby doszło do wojny. Potrzebuje dużo lepszej ochrony i monitoringu po latach zaniedbań (wywodzące się z czasów zimnej wojny Dowództwo Atlantyckie zostało zlikwidowane w 2002 r.). W lutym może zapaść decyzja co do tego, gdzie dokładnie znajdzie się nowe dowództwo. Wśród potencjalnych lokalizacji wymieniane są Portugalia, Hiszpania, Francja oraz Stany Zjednoczone.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.