Data: 24 sierpnia 2020

Tureckie odkrycie niepokoi Rosję. Gazprom straci rynek zbytu?

Turcja od co najmniej kilku lat realizuje politykę dywersyfikacji importu gazu. Ogranicza dominację rosyjską, zwiększając dostawy z Azerbejdżanu i otwierając się na LNG. Ale ambicją Ankary jest energetyczna samowystarczalność. Stąd ostra rywalizacja o prawa do złóż śródziemnomorskich, a teraz euforia po odkryciu na Morzu Czarnym.

ŹRÓDŁO: BOTAS.GOV.TR

Statek badawczy Fatih, pracujący od końca lipca w strefie rozpoznania Tuna 1 (leży około 150 km na północ od brzegu Turcji) natrafił na duże złoże gazu. Prezydent Recep Tayyip Erdogan ogłosił w telewizyjnym orędziu do obywateli, że Turcję czeka energetyczna niezależność dzięki odkrytemu wielkiemu złożu gazu na Morzu Czarnym. Erdogan powiedział, że chodzi prawdopodobnie o zasoby rzędu 320 mld m³. Wyraził nadzieję, że do 2023 roku Turcja zacznie już korzystać z tego źródła. W rzeczywistości uruchomienie wydobycia w tym miejscu może nastąpić nawet za 7-10 lat. Wymaga też finansowych nakładów 2-3 mld dolarów. Erdogan nawiązał od razu do coraz poważniejszego konfliktu o złoża gazu we wschodniej części Morza Śródziemnego – chodzi o złoża w sąsiedztwie Cypru. Zapewniając, że to również będzie kolejne źródło gazu dla Turcji potwierdził pośrednio utrzymanie twardego kursu Ankary w tej kwestii. Doniesienia z Turcji wywołały niemałą konsternację w Rosji. Dominuje jednak dyżurny optymizm, że Turcy jednak nie zrezygnują z importu rosyjskiego gazu. W Moskwie wskazuje się, że nie wiadomo jeszcze, na ile przygotowanie złoża do eksploatacji będzie ekonomicznie opłacalne. Niektórzy eksperci rosyjscy bliscy Kremla przekonują, że przy obecnej sytuacji na globalnym rynku, gdy spadają ceny na gaz i ropę, zawsze bardziej korzystny jest import surowców z już działających złóż niż inwestowanie w rozwój nowych. Według Rosjan dokładniejsze badania geologiczne mogą jeszcze wykazać, że tego surowca jest w złożu mniej, niż teraz się mówi.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Niepokój Rosjan łatwo zrozumieć – w 2021 roku wygasa duży gazowy kontrakt turecko-rosyjski. 25-letnia umowa zobowiązuje Turcję do zakupu określonej ilości rosyjskiego surowca. W 2017 r. 52 proc. importowanego przez Turcję gazu pochodziło z Rosji. W 2019 r. – już tylko 33 proc. Obecnie Turcja jest uzależniona od importu gazu – ale w coraz mniejszym stopniu rosyjskiego. Surowiec z Rosji (dostarczany biegnącymi przez Morze Czarne gazociągami Blue Stream i TurkStream) zaczyna wypierać gaz z Azerbejdżanu. W pierwszym półroczu 2020 roku było to 2,7 mld m³ – i już zaspokoiło 25 proc. Tureckiego popytu. Gazociąg Południowo-Kaukaski biegnący z Azerbejdżanu przez Gruzję do Turcji, na jej terytorium zasila Gazociąg Trans-Anatolijski (TANAP) odgrywając kluczową rolę w wysiłkach Ankary na rzecz zmniejszenia uzależnienia od rosyjskich nośników energii. W marcu i kwietniu 2020 roku Azerbejdżan po raz pierwszy wyprzedził Rosję pod względem wielkości dostaw gazu do Turcji.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS: 

 

Powiązane wpisy
Top