THE WARSAW INSTITUTE REVIEW

Data: 30 marca 2018    Autor: Łukasz Sarek

Polska – Chiny – UE

Geopolityczne położenie Polski, wtłoczonej między dwie potęgi: Rosję i Niemcy, przez stulecia było przekleństwem.


Warsaw, Poland, September 4, 2017. Wiceprzewodniczący Komitetu Narodowego Chińskiej Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej (LPKKCh) Ma Biao (L) oraz marszałek Senatu Stanisław Karczewski (P) przed spotkaniem w Senacie RP. © Bartłomiej Zborowski (PAP)

Układ Jałtański, „żelazna kurtyna” i członkostwo w Układzie Warszawskim usytuowały Polskę jako państwo strefy przygranicznej na styku dwóch wrogich obozów. Zmiany polityczne w 1989 r. otwarły możliwość nawiązania normalnych stosunków z państwami zachodnioeuropejskimi, a przełomem był 1 czerwca 2004 r., kiedy Polska dołączyła  Unii Europejskiej. Członkostwo w UE miało ogromny wpływ nie tylko na nasze stosunki z Zachodem i Wschodem Europy, ale również z państwami pozaeuropejskimi. Polska stała się częścią wspólnego europejskiego rynku, uzyskała możliwość współdecydowania o sprawach Europy. Zachód otworzył się na polski eksport a Polska na zachodnie produkty i usługi. Wejście do UE ustawiło optykę polskiej polityki zagranicznej, polityki gospodarczej a stosunki z UE, jej członkami oraz z USA stały się priorytetami dla polskiego rządu. Stosunkom z większością państw nieeuropejskich poza USA przez wiele lat nie poświęcano wystarczającej uwagi, a jeśli już podejmowano działania to były one często chaotyczne, bez dłuższej perspektywy i konsekwentnej realizacji.

Jaka relacja z Chinami?

Pytanie – w jaki sposób trwały i długofalowy kształtować stosunki Polski z Chinami, niestety pozostaje wciąż otwarte. W naszym kraju wciąż brakuje sprecyzowanej i konsekwentnie realizowanej długookresowej strategii rozwoju polityki zagranicznej, w tym polityki gospodarczej wobec Chin, której kluczowe elementy byłyby oparte na konsensusie między głównymi partiami politycznymi. Nie jest możliwe realizowanie dalekosiężnych celów politycznych i gospodarczych wobec zagranicznych partnerów, jeśli co wybory, albo i częściej, co zmianę ekipy rządowej zmieniają się, choćby warstwie deklaratywnej, kluczowe elementy polskiej polityki zagranicznej. Niektóre zagadnienia, np. kwestie polityki handlowej, w tym ceł i ochrony rynku, kwestia negocjacji umowy o wzajemnej ochronie inwestycji, scedowane zostały na wspólne unijne organy. Wciąż jednak absolutna większość prerogatyw związanych z prowadzeniem polityki zagranicznej leży w gestii  Polski. Stosunki z Chinami są odbiciem wielu bolączek polskiej polityki zagranicznej wobec partnerów pozaeuropejskich.

PO i PSL w pierwszej fazie rządów zachowywała ostrożne stanowisko  wobec rozwijania współpracy z Chinami. W 2008 r. Donald Tusk, mimo mocnych nacisków ze strony Pekinu, spotkał się z Dalajlamą, a wcześniej minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wskazywał na konieczność naciskania na Chiny w kwestii praw człowieka. Dystans w stosunkach politycznych nie miał wpływu na stosunki gospodarcze. Wymiana handlowa z Chinami rosła niezwykle dynamicznie, jednak wzrost importu znacznie przewyższał wzrost eksportu. Nie była to tendencja charakterystyczna tylko dla Polski.  Podobnie, wyglądała sytuacja w wypadku innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Najbardziej dynamiczny wzrost wymiany handlowej z Chinami Czechy zanotowały za czasów prezydentury Vaclava Havla, który otwarcie podnosił kwestie łamania praw człowieka w Państwie Środka.

W drugim okresie sprawowania rządów PO-PSL, miała miejsce intensyfikacja współpracy gospodarczej i ocieplenia stosunków politycznych. W 2011 r. prezydent Bronisław Komorowski podczas wizyty w Chinach podpisał umowę o strategicznym partnerstwie. Wicepremier Waldemar Pawlak już w pierwszych latach koalicji z PO był orędownikiem ożywienia współpracy z Chinami. W 2012 r. pod jego patronatem uruchomiono program Go China. W retoryce polskich władz zmarginalizowano kwestie łamania przez Chiny praw człowieka, zagrożeń ze strony autorytarnego reżimu w Pekinie dla świata liberalnej demokracji. Nacisk położono na pragmatyczne interesy gospodarcze, jednak zbliżenie polityczne z Chinami i zmiana retoryki nie zaowocowały  dynamicznym wzrostem eksportu, który kompensowałby pod względem wartości wzrost importu. Inwestycje chińskie także nie ruszyły z kopyta.

Trudności nie do rozwiązania?

Początkowo PiS kontynuował politykę PO wobec Chin tylko z większym zaangażowaniem i entuzjazmem. Wizyta Andrzeja Dudy w Chinach w 2015 r.,  a następnie Xi Jinpinga w Polsce w roku następnym miały otworzyć nowy rozdział w stosunkach Warszawy z Pekinem i stworzyć nowe  możliwości gospodarcze dla polskich eksporterów. Jednak wizyta premier Beaty Szydło w Pekinie w maju ub. r. podczas forum poświęconego Inicjatywie Pasa i Szlaku, mimo spotkań z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem i premierem Li Keqiangiem, nie przyniosła już istotnych  porozumień gospodarczych. Tempo współpracy na szczeblu rządowym zaczęło zwalniać, osłabły nadzieje na znaczne korzyści ze współpracy z chińskimi partnerami, a obecny premier Mateusz  Morawiecki pod koniec ubiegłego roku oświadczył, że relacje gospodarcze z Chinami są trudne, a rynek chiński – hermetyczny i zamknięty.

Zmienność polityki wobec Chin wynika z różnic w celach i metodach prowadzenia polityki zagranicznej przez poszczególne partie polityczne i frakcje wewnątrz partii oraz brak ponadpartyjnej zgody dotyczącej głównych zasad rządzących stosunkami z Pekinem. Rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami wobec współpracy z Chinami, a ich efektami, wynika z niewystarczającego uwzględnienia przez część decydentów w Polsce celów i priorytetów, jakimi kieruje się Komunistyczna Partii Chin. Szybki rozwój gospodarczy Chin, ogromny udział w globalnym handlu, rozwój technologiczny, wejście do światowej czołówki inwestorów oraz śmiałe inicjatywy gospodarcze przysłaniają fakt, że mamy do czynienia z autorytarnym reżimem, który realizuje swoje cele, często sprzeczne z celami potencjalnych partnerów. Chiński system gospodarczy określany jako państwowy kapitalizm, czy rynek w modelu leninowskim, daje chińskim przywódcom partyjnym możliwość sterowania gospodarką na poziomie centralnym i, w ostatnich latach również coraz bardziej efektywnie, na poziomie lokalnym i na poziomie poszczególnych przedsiębiorstw. Stało się to szczególnie widoczne po 2013 r., kiedy władzę w Chinach przejęła  V generacja przywódców pod przewodnictwem Xi Jinpinga. KPCh dysponuje coraz efektywniejszymi mechanizmami ingerowania w życie gospodarcze i decyzje biznesowe poszczególnych przedsiębiorstw, oraz możliwością podporządkowania ich działań strategii i ideologii partyjnej. Brakuje też często refleksji, że Polska, mimo wielu zalet, jest dla chińskiego rządu partnerem w najlepszym wypadku drugorzędnym, który posiada ograniczone możliwości negocjacji warunków współpracy.

Obecnie Chiny realizują program Made in China 2025, jak również wiele innych podobnych projektów mających na celu modernizację bazy przemysłowej i implementację nowoczesnych technologii, mających na celu  utrzymanie konkurencyjności rodzimego przemysłu zarówno na rynku krajowym, jak i na rynkach zagranicznych. Pekin kreuje się  na lidera i obrońcę globalizacji i wolnego handlu, a jednocześnie utrudnia zagranicznym przedsiębiorstwo i produktom dostęp do własnego rynku przy pomocy formalnych i nieformalnych barier. Zmuszanie zagranicznych przedsiębiorstw do zawierania umów typu joint venture z większościowym udziałem chińskiego partnera, wymuszony transfer technologii do spółek lokowanych w Chinach, uniemożliwianie lub utrudnianie zagranicznym WOFE lub spółkom z przewagą kapitału zagranicznego udziału w przetargach publicznych, to tylko niektóre elementy blokowania rozwoju zagranicznych firm w Chinach. Jednocześnie władze chińskie wspierają za pomocą różnych form dotacji i regulacji prawnych oraz faktycznych działań chińskie przedsiębiorstwa dając im nieuczciwą przewagę konkurencyjną na rynku krajowym. Szczególne wymogi stawiane importowanym produktom i usługom, których część, formalnie lub faktycznie, nie jest stosowana wobec chińskich producentów lub ograniczenia dostępu do rynku dla konkretnych grup produktów zagranicznych stanowią dodatkową barierę. Wielkie nadzieje budzi przestawianie przez Chiny gospodarki z modelu inwestycyjnego na model konsumpcyjny. Należy jednak mieć świadomość, że wzrost konsumpcji wewnętrznej nie oznacza, że władze są skłonne zaakceptować znaczny wzrost importu. W sektorze spożywczym, w którym polski rząd widzi konkurencyjność polskich producentów, władze chińskie realizują szereg programów mających na celu podniesienie wydajności rolnictwa oraz jednocześnie konkurencyjności rodzimego przemysłu przetwórczego.

Inicjatywa Pasa i Szlaku

Polska była jednym z państw, które dość entuzjastycznie przyjęło ogłoszoną w 2013 r. Inicjatywę Pasa i Szlaku. Ma ona służyć rozwojowi współpracy gospodarczej pomiędzy państwami poprzez stworzenie sieci powiązań gospodarczych między państwami poprzez koordynację strategicznych planów rozwojowych poszczególnych państw, rozbudowę infrastruktury transportowej i energetycznej, sieć umów handlowych, integrację finansową i ujednolicanie standardów oraz rozwój stosunków międzyludzkich poprzez wymianę kulturalną i naukową.

Pekin, Chiny, 25 listopada 2015 r. Prezydent Polski Andrzej Duda i prezydent Chin Xi Jinping uścisnęli sobie dłonie po ceremonii podpisania po spotkaniu w Wielkiej Sali Ludowej. © DAMIR SAGOLJ (PAP/EPA)

Władze w Warszawie liczyły, że dzięki tej inicjatywie i polskiej aktywności dynamicznie wzrośnie polski eksport, obniży się deficyt i szerokim strumieniem popłyną do Polski chińskie inwestycje. Chińskie firmy były i są zainteresowane udziałem w inwestycjach infrastrukturalnych w Polsce, ale bardziej jako kontraktowi wykonawcy, a nie inwestorzy, którzy ponoszą odpowiedzialność za sukces rynkowy inwestycji, a zyski czerpią z bieżących przychodów operacyjnych. Eksport usług budowy infrastruktury był jednym z założeń BRI, które umożliwiało rozładowanie nadprodukcji w Chinach  i jednocześnie pozwalało przedsiębiorstwom państwowym na przetrwanie okresu transformacji. Chińskie firmy stają do przetargów w Polsce, konkurując z rodzimymi polskimi przedsiębiorstwami lub polskimi oddziałami zagranicznych firm, podczas gdy polskie firmy nie mają podobnych możliwości w Państwie Środka. Wciąż nie pojawiły się wielkie chińskie inwestycje bezpośrednie. Zapowiedzi PAIiH o rozwiązaniu worka z chińskimi inwestycjami cały czas pozostają w sferze deklaracji,  a nieliczne inwestycje prywatnych przedsiębiorstw, jakkolwiek cieszą, nie osiągnęły masy krytycznej, która przyniosłaby  efekt kuli śnieżnej. Również udział Polski w innej chińskiej inicjatywie – Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych nie przyniósł do tej pory żadnych wymiernych efektów, poza obowiązkiem wpłat na kapitał zakładowy, mimo tego, że Polak, Radosław Pyffel jest wicedyrektorem (dyrektorem zastępczym) tej instytucji. Wśród realizowanych w Azji projektów AIIB, najbliższe Polsce znajdują się  na Kaukazie, a polskie przedsiębiorstwa budowlane w najbliższej przyszłości mają raczej niewielkie szanse na lukratywne kontrakty.

W 2017 r. deficyt Polski w handlu z Chinami wyniósł ponad 94 mld pln –  trzykrotnie więcej niż znajdującą się na drugim miejscu Rosją, naszym kluczowym dostawcą surowców energetycznych, i był wyższy niż w roku poprzedzającym, co oznacza kontynuację trendu niekorzystnej wymiany handlowej z Chinami, nawet pomimo dynamiczniejszego wzrostu eksportu. Zdaniem niektórych analityków wzrost deficytu w handlu z Chinami nie powinien martwić. Część produktów powiększających deficyt, to komponenty produkowane w Chinach przez międzynarodowe korporacje, np. z branży motoryzacyjnej, które sprowadzają je do Polski jako element produktu gotowego, który zostaje następnie wyeksportowany do państw Europy Zachodniej. Szansą dla Polski w ramach BRI ma być rozbudowa połączeń kolejowych, a Polska dzięki położeniu geograficznemu i już istniejącej infrastrukturze kolejowej i nowych inwestycjom może stać się miejscem lokalizacji hubów logistycznych na drodze chińskich towarów do Europy. Analitycy wskazują również, że Polska ma znaczny deficyt w handlu z innymi państwami państwami azjatyckimi. Należy jednak wziąć pod uwagę, że w wielu branżach, w których rośnie chiński import jest on konkurencją dla rodzimych polskich producentów, a nie wsparciem konkurencyjności eksportowej przez dostarczanie tańszych komponentów. Wzrost presji ze strony chińskiego importu dotyczy np. takich branż jak tekstylia i odzież, wyroby metalowe, obuwie skórzane, wyroby aluminiowe, opony, ceramika łazienkowa, armatura, niektóre grupy produktowe AGD i wielu innych. W tych branżach wzrost importu oznacza, przynajmniej częściowo, wypieranie polskich produktów przez chińskich producentów. Nie wykazano również, że potencjalne korzyści wynikające ze wzrostu przychodów branży logistycznej oraz ceł i innych danin przewyższą koszty związane ze wzrostem importu z Chin. Nie rozwiązują także problemu presji odczuwanej przez polskich producentów związanej z asymetrycznym wzajemnym dostępem do rynków producentów chińskich i polskich.

Perspektywy rozwoju E-commerce

E-commerce transgraniczny jest traktowany jako poważna szansa na wejście zagranicznych produktów na chiński rynek. Rzeczywiście byłaby to szansa także dla polskich małych i średnich firm, szczególnie w branżach wąskich lub niszowych, albo takich w których bariery tworzone przez chińskie władze znacząco utrudniają eksport. Żeby jednak mówić o rzeczywistym otwarciu tego kanału handlu polskie firmy powinny mieć takie możliwości oferowania swoich produktów i usług chińskich klientom, jakimi dysponują w Europie i Polsce chińscy sprzedawcy.  Coraz szersze rzesze polskich konsumentów zaopatrują się na należącej do Alibaby platformie AliExpress. Chińska platforma jest jednak dostępna wyłącznie dla chińskich drobnych eksporterów. Czołowe platformy oferujące zagranicznym firmom detaliczną sprzedaż transgraniczną do Chin w kanale e-commerce, takie jak Tmall Global, JD Worldwide, Kaola i inne, nie są atrakcyjnym kanałem dla polskich mikrofirm i małych  firm. Proces selekcji sprzedawców faworyzuje duże i rozpoznawalne marki premium lub luksusowe, a wysokość depozytów i wysoki stopień sformalizowania współpracy oraz wymagana szerokość oferty są poważnymi utrudnieniami.

Warszawa, 25 czerwca 2014 r. Prezes Centrum Studiów Polska-Azja Radosław Pyffel podczas konferencji „Polska-Chiny – w kierunku efektywnego modelu dyplomacji gospodarczej” w trakcie drugiego dnia 70. posiedzenia Sejmu. © Radek Pietruszka (PAP)

Nie tylko Polska jest rozczarowana współpracą z Chinami. Utrudnienia dla europejskich przedsiębiorstw w dostępie do chińskiego rynku, przetargów publicznych, wielu lukratywnych branż jako obszaru dla inwestycji, powodują rosnące niezadowolenie w stolicach Starej Europy.  Frustrację w Niemczech, Francji i innych państwach budzą formalne i nieformalne bariery utrudniające eksport europejskich produktów. Niepokój Berlina wzbudzają dodatkowo przejęcia niemieckich firm dysponujących nowoczesnymi technologiami, co grozi utratą przewagi konkurencyjnej niemieckiego przemysłu. Prezydent Emmanuel Macron również wskazuje, że Francja i Europa mogą przegrać w wyścigu technologicznym z USA i Chinami, i głosi konieczność zwiększenia wydatków na rozwój nauki i technologii oraz podjęcia współpracy w tym zakresie z innymi państwami europejskimi. Oba te państwa wraz z Włochami stały za ubiegłorocznymi propozycjami zmiany zasad dotyczących zagranicznych inwestycji i uprawnień państw członkowskich w zakresie ich kontroli w stosunku do państw, które ograniczają możliwości inwestycji dla europejskich firm lub utrudniają dostęp do zamówień publicznych. We wrześniu 2017 r. Komisja Europejska przedstawiła swoją propozycję ujednoliconych zasad kontroli i oceny zagranicznych inwestycji w państwach członkowskich, które faktycznie są wymierzone w Chiny.

Niezadowolenie wielu europejskich stolic potęguje napływ dotowanych przez państwo chińskie produktów, w takich branżach jak  m.in. stalowa, produkcji aluminium, chemiczna czy wyrobów ceramicznych. Władze unijne zdecydowały się na konfrontację z Pekinem w walce o zatrzymanie nieuczciwej chińskiej ekspansji. W grudniu 2017 r. weszło w życie rozporządzenie unijne wymierzone przede wszystkim w Chiny, które daje do dyspozycji Komisji nowe instrumenty ochrony europejskiego rynku przed napływem towarów subsydiowanych i importowanych po cenach dumpingowych. Wraz z rozporządzeniem opublikowano obszerne sprawozdanie poświęcone mechanice i skutkom wpływu Komunistycznej Partii Chin i administracji państwowej na gospodarkę Chin. Nieuczciwa chińska konkurencja wpływa też na pozycję konkurencyjną polskich firm. Dotyczy to branży stalowej, przemysłu ceramicznego, produkcji opon, branż jeszcze niszowych, jak np. elektryczne rowery, czy branż, które próbują się w Polsce odbudować, jak np. branża odzieżowa. W branżach, w których polskie firmy próbują wejść do europejskiej czołówki jak np. przemysłowe zastosowania grafenu, czy kolejnictwo,  nieuczciwa chińska konkurencja może stać się  zagrożeniem w najbliższych latach.

W stolicach zachodnioeuropejskich narasta również niezadowolenie z chińskich działań traktowanych jako ekspansja polityczna w Europie. Chińskie inwestycje i projekty infrastrukturalne oraz pożyczki dla państw bałkańskich idą w parze z rosnącymi wpływami politycznymi. Albania, Bośnia, Kosowo, Macedonia, Czarnogóra i Serbia dążą do wejścia do Unii Europejskiej. Można obawiać się, że jeśli Chiny zdobędą sobie trwałe wpływy wśród elit politycznych tych państw przed wejściem do Unii Europejskiej pozwoli to Pekinowi na uzyskanie wpływu na procesy decyzyjne w Unii Europejskiej. Coraz częściej zachodni politycy podnoszą zarzuty o rozbijanie przez Chiny jedności UE. Szczególne obawy wiążą oni z inicjatywą 16+1, platformą współpracy między Chinami, a grupą państw Europy Środkowo-Wschodniej, w której skład wchodzą państwa Grupy Wyszehradzkiej, bałtyckie i bałkańskie. Polska traktowana była przez chińską stronę i przez państwa zachodnioeuropejskie jako istotne państwo członkowskie i potencjalny lider bloku. Zbliżenie Warszawy z Pekinem odbierane było na Zachodzie jako zagrożenie i próba budowanie związanego z Chinami bloku wewnątrz UE. Ten punkt widzenia jest do pewnego stopnia zrozumiały. Chińskie inwestycje i wpływy w Czechach w ostatnich latach znacząco wzrosły. Były szef chińskiej firmy CEFC – Ye Jianming, do chwili zatrzymania w Chinach, był doradcą prezydenta Milosa Zemana. W 2015 r. znęcone chińskimi inwestycjami Grecja i Węgry miały zablokować ostrzejszą rezolucje UE domagającą się od Chin uznania wyroku w sprawie Morza Południowochińskiego, a w czerwcu ubiegłego roku Grecja zablokowała inicjatywę UE mająca na celu skrytykowanie Chin za naruszanie praw człowieka. W połowie kwietnia b.r. Węgry jako jedyne państwo unijne odrzuciło tekst raportu krytykującego Inicjatywę Pasa i Szlaku za łamanie międzynarodowych standardów przejrzystości i służenie wyłącznie chińskim celom. Nie bez znaczenia powinien być również fakt, że Chiny i Rosja wiąże obecnie dość bliska współpraca polityczna. Wywiady rosyjski i chiński zostały też wskazane jako najbardziej aktywne w Niemczech, Francji, państwa Europy Środkowowschodniej (szczególnie w Czechach i na Węgrzech).

Realne perspektywy współpracy z Chinami

Polska powinna dążyć do utrzymania poprawnych stosunków z Pekinem, co jest korzystne dla intensyfikacji współpracy gospodarczej. Konieczne jest jednak również przekonanie europejskich partnerów, że Polska nie będzie chińskim przyczółkiem w UE i inicjatywy regionalne, w których bierze udział, nie będą służyły rozbijaniu wewnątrzunijnej jedności. Bilateralne stosunki z Chinami powinny być w miarę możliwości rozwijane  bez szkody dla stosunków i pozycji Polski wewnątrz UE. Warszawa powinna wykorzystać swoją pozycję i szukać partnerów oraz budować sojusze wewnątrz Unii w celu uzyskania jak największego wpływu na kształt wspólnej unijnej polityki wobec Chin. Utrzymywanie stosunków z Pekinem nie powinno przysłaniać polskim politykom możliwości perspektyw z Tajwanem, który pod względem wartości bezwzględnych ustępuje ChRL, ale jest znaczącym partnerem gospodarczym Polski, a pod względem PKB i liczby ludności i otwartości rynku – również dość perspektywicznym.

Zagrożenia związane z chińską polityką zagraniczną oraz polityką gospodarczą nie powinny całkowicie przesłaniać możliwości współpracy. Brak wielkich inwestycji ze strony chińskich gigantów państwowych można przynajmniej częściowo zrekompensować inwestycjami przedsiębiorstw prywatnych. Ich przyciągnięcie wymaga jednak zupełnie innej strategii. Zamiast opierania się na kontaktach międzyrządowych należy stworzyć  oferty inwestycyjne skierowane specjalnie do chińskich inwestorów i  kanałów komunikacji umożliwiających dotarcie wprost do chińskich przedsiębiorców, związków branżowych, firm i agencji zajmujących się inwestycjami zagranicznymi.

Nie mamy jeszcze zbyt wielu firm dysponujących technologiami, które byłyby obiektem pożądania chińskich inwestorów, choć wciąż rośnie liczba przedsiębiorstw tworzących i wprowadzających innowacyjne rozwiązania. Polska dysponuje natomiast wykwalifikowaną siłą roboczą, zapleczem przemysłowym i siecią wyspecjalizowanych dostawców i podwykonawców w wielu branżach oraz wciąż poprawiająca się infrastrukturą transportową i przemysłową, własnym chłonnym rynkiem zbytu i dobrym dostępem do rynków zachodnioeuropejskich. Są to dogodne warunki dla inwestycji w sektor produkcyjny. Jeśli dojdzie do zaostrzenia tarć handlowych pomiędzy UE a Chinami, dodatkową zachętą dla chińskich inwestorów może być chęć uniknięcia efektów działania instrumentów ochrony rynku unijnego przez lokowanie produkcji wewnątrz UE. Jednocześnie Warszawa powinna współpracować z Brukselą i państwami członkowskimi w kwestiach kontrolowania i ograniczania inwestycji zagrażających europejskiej przewadze konkurencyjnej, oczywiście z uwzględnieniem różnic w interesach między Polską a gospodarkami bardziej zaawansowanymi jak niemiecka czy francuska.

Jesteśmy zbyt mało znaczącym państwem, aby być w stanie wymusić na Chinach ustępstwa w zakresie dostępu do chińskiego rynku dla przedsiębiorstw i produktów. Z podobny problemami boryka się wielu innych członków UE. Polski rząd powinien możliwie ściśle współpracować z władzami unijnymi i innymi państwami członkowskimi w naciskaniu na Pekin dążąc do realnego i trwałego otwarcia rynku dla europejskich produktów i usług oraz  ochrony przed arbitralnością władz i uzyskaniu równego traktowania inwestycji zagranicznych i chińskich przedsiębiorstw krajowych. dla Polski w dłuższej perspektywie nie jest korzystne służenie za chińską bramę do Europy, otwieranie centrów logistycznych, tworzenie hubów transportowych i ulepszanie infrastruktury transportowej tylko po to,  aby służyły zwiększeniu importu z Chin. Wymuszenie na Chinach realnych ustępstw może być procesem długotrwałym o niepewnym wyniku.. Zanim cel ten zostanie osiągnięty należy udzielać konkretnego wsparcia możliwie szerokim grupom eksporterów, również w branżach wąskich lub niszowych, w których polskie firmy mają szansę na zdobycie przewagi konkurencyjnej na chińskim rynku.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top