THE WARSAW INSTITUTE REVIEW

Data: 1 lipca 2018    Autor: Paweł Ozdoba

Niedokończona misja – polityka zagraniczna prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Dobrego polityka cechuje skuteczność, pewność siebie, umiejętność zawiązywania sojuszy, uczciwość czy kręgosłup moralny. Lech Kaczyński posiadał wszystkie te cechy, a swą determinacją dążył do odbudowy znaczenia Rzeczpospolitej. Polityka zagraniczna w jego wykonaniu była oryginalną koncepcją, która może doskonałym punktem odniesienia i fundamentem na przyszłość.

Warszawa, 9 sierpnia 2008 r. Prezydent RP Lech Kaczyński podczas rozmowy telefonicznej z Prezydentem Gruzji Micheilem Saakaszwili, w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. © Jacek Turczyk (PAP)

Lech Kaczyński podczas pełnienia funkcji prezydenta Rzeczpospolitej wielokrotnie podkreślał jak ważna jest dla niego kreacja i prowadzenie polityki zagranicznej kraju. W trakcie sprawowania prezydentury kierował się zasadami solidaryzmu, a swą misję realizował w oparciu o przemyślaną i spójną koncepcję. Prezydent chciał, aby Polska stała się podmiotem i liderem regionu, krajem aspirującym do odgrywania znaczącej roli w całej Unii Europejskiej. Podkreślał wartość i historyczny dorobek państwa, a także krzewił postawę patriotyczną w społeczeństwie. Podczas swego orędzia, inaugurującego prezydenturę wypowiedział słowa, które stały się bardzo charakterystyczne dla prowadzonej przez niego polityki. „Aby być traktowanym jak duży europejski naród, trzeba chcieć nim być. Gdy się̨ chce szacunku innych, trzeba najpierw szanować siebie”.

Misja, której podejmował się Lech Kaczyński, wymagała z pewnością odwagi, dyscypliny i determinacji w dążeniu do realizacji wyznaczonych celów. Trzeba pamiętać, że obejmował urząd kilkanaście miesięcy po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, co stawiało przed nim, jako głową państwa, poważne i nowe dla polskiej państwowości wyzwania. Pierwsza część jego prezydentury była okresem dobrej współpracy z rządem, opartym w zdecydowanej mierze na jego macierzystym środowisku politycznym. Jednak w 2007 roku, po wyborach parlamentarnych wygranych przez Platformę Obywatelską, nadszedł czas kohabitacji i poważnych trudności. Pomimo tego, Lech Kaczyński starał się realizować swoje koncepcje dotyczące polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, których beneficjentem miała być Rzeczpospolita.

Analizując dokonania i aktywność prezydenta Lecha Kaczyńskiego trzeba zwrócić uwagę, że jego polityka zagraniczna w gruncie rzeczy opierała się na czterech ważnych podstawach. Pierwszą z nich była polityka dotycząca państw leżących na wschód od Polski, drugą polityka bezpieczeństwa, rozumianego nie tylko pod względem militarnym. Następnie należy wymienić politykę historyczną oraz politykę bezpieczeństwa energetycznego, która miała stać się nie tylko częścią projektu zwiększenia bezpieczeństwa państwa, ale także poważnym impulsem do rozwoju całego regionu.

Idea jagiellońska a koncepcja Kaczyńskiego

Polityka zagraniczna prowadzona przez Lecha Kaczyńskiego była spójnym programem opartym nie tylko na analizach polityków, historyków czy ekspertów zajmujących się geopolityką. Zawierała w sobie także pierwiastek tzw. idei jagiellońskiej, dzięki której na przełomie dziejów udało się nad Wisłą zbudować potężne państwo. Koncepcja federacyjna, nawiązująca do idei z XV w., była wcześniej także punktem odniesienia dla marszałka Józefa Piłsudskiego, który również chciał stworzenia silnego organizmu politycznego, opartego na sojuszach z Litwą, Białorusią i Ukrainą. Lecz Kaczyński często podkreślał, że ze względu na swoje położenie geograficzne, Rzeczpospolita zawsze będzie znajdowała się pomiędzy dwoma bardzo silnymi i wpływowymi państwami – Niemcami i Rosją. Zabezpieczenie polskich interesów w trudnej geopolitycznie sytuacji było możliwe w koncepcji Lecha Kaczyńskiego dzięki zbudowaniu silnego przymierza państw Europy Środkowo-Wschodniej. Rola lidera regionu miała także zachęcić pozostałe państwa do poważnej współpracy z Polską. Kluczową rolę w koncepcji Prezydenta miały odgrywać również Stany Zjednoczone jako gwarant bezpieczeństwa, a także kraje bogate w surowce naturalne, dzięki którym Polska miała uniezależnić się od Rosji. W całej „politycznej układance” Lech Kaczyński ważne miejsce widział także dla sojuszu państw Unii Europejskiej.

Wilno, Litwa, 6 lipca 2009 r. Prezydent Litwy Valdas Adamkus (2L) z żoną Almą (L), prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko (3L), prezydent RP Lech Kaczyński (4L) z żoną Marią (3P), prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili (2P) z żoną Sandrą Elisabeth Roelofs (4P) oraz królowa Danii Małgorzata II (P) podczas uroczystości w ramach obchodów jubileuszu Tysiąclecia Litwy. © Jacek Turczyk (PAP)

Polityka wschodnia

Lech Kaczyński był głębokim zwolennikiem współpracy z państwami położonymi na wschód od Polski. Położenie geograficzne naszego kraju powoduje, że przez wieki Rzeczpospolita musiała umiejętnie funkcjonować pomiędzy dwoma potężnymi państwami: Niemcami i Rosją. Prezydent RP był zdania, że we współczesnym świecie, podmiotowość i realne znaczenie uzyskamy tylko i wyłącznie w momencie zbudowania sojuszu z państwami Europy Środkowo-Wschodniej. Priorytetem dla prezydenta były bardzo dobre relacje z Litwą, Ukrainą, Łotwą, ale także Estonią, Gruzją czy Rumunią.

„Solidarność Polski z narodami, które leżą na południowy wschód od niej, jest wielką wartością” – mówił Lech Kaczyński. Historia pokazała, że deklaracje ówczesnego prezydenta nie były jedynie myśleniem życzeniowym, ale znalazły przełożenie na realne decyzje i działanie. Deklaracja podpisana w 2007 roku przez przywódców Polski i Ukrainy miała stać się wskaźnikiem i swego rodzaju nową strategią relacji dwustronnych pomiędzy państwami.

Jak się okazało, bardzo ważnym partnerem naszego kraju miała zostać Litwa, zamieszkiwana przez duży odsetek ludności polskiej. Już na początku 2006 roku, Lech Kaczyński złożył wizytę w Wilnie, gdzie w Sejmie Republiki Litewskiej wygłosił przemówienie zachęcające do nawiązania poważnej, opartej na wzajemnej przyjaźni współpracy w ramach Unii Europejskiej.

„Jeżeli mamy skutecznie brać udział w europejskiej grze i jeżeli niejeden problem mamy rozwiązać, sumując swoje siły, to musi istnieć pole do tej gry. Dzisiaj jest coś takiego, jak gra europejska, jak gra różnego rodzaju interesów. Oczywiście liczą̨ się̨ interesy tych najsilniejszych, ale także niejednokrotnie ci, którzy są̨ słabsi, mogą̨ osiągnąć sukces” – powiedział Lech Kaczyński. Prezydent był zdania, że sojusze pomiędzy państwami można wzmacniać także poprzez budowanie osobistych, przyjaznych kontaktów z przywódcami innych państw regionu. Tak się stało m.in. w przypadku Litwy, Estonii i Gruzji. Przywódcy tych kluczowych z perspektywy Lecha Kaczyńskiego państw, wielokrotnie nazywali polskiego prezydenta przyjacielem.

Kluczowa rola Gruzji

Polityka budowania sojuszu z państwami znajdującymi się w najbliższym sąsiedztwie Polski, a także krajami bałtyckimi, była jedynie początkiem „układanki”. Kaczyńskiemu bardzo zależało na wspieraniu Gruzji, będącej swego rodzaju bramą do Europy. Prezydent doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że państwo kierowane przez Micheila Saakaszwilego będzie kluczowe nie tylko dla bezpieczeństwa militarnego, ale także energetycznego.

Konflikt pomiędzy Rosją a Gruzją, którego eskalacja miała miejsce w 2008 roku, stał się poważnym zagrożeniem. Neoimperialne zakusy Rosji sprawiły, że wojna o Osetię Południową mogła przerodzić się w długotrwały konflikt. Zdawał sobie z tego sprawę Lech Kaczyński, który postanowił podjąć się ryzykownej, ale jak się okazało bardzo istotnej, misji przyjazdu do Tbilisi, w którą udało mu się zaangażować także przywódców Ukrainy, Litwy, Łotwy oraz Estonii. Przylot do stolicy Gruzji głów tych państw i wsparcie Micheila Saakaszwilego było wyrazem głębokiej odwagi, ale także politycznej intuicji, dzięki której najprawdopodobniej Rosja nie przejęła kontroli w całej Gruzji. Jej ówczesny prezydent wspominał, że w chwili, gdy prezydenci przemawiali na placu w Tbilisi stając w obronie kraju, kilkanaście kilometrów dalej znajdowały się rosyjskie czołgi, gotowe do ataku. Prezydent Saakaszwili podkreślał wielokrotnie, że to dzięki inicjatywie Lecha Kaczyńskiego udało się nie dopuścić do eskalacji konfliktu.

Pojednanie oparte na prawdzie

Lech Kaczyński dążył do tego, aby wzmocnić także Ukrainę, duże państwo, z którym łączy nas bolesna przeszłość. Prezydent chciał doprowadzić do pełnego pojednania pomiędzy narodami, w pełni opartego na prawdzie. Wspierał przemiany polityczne w Kijowie, które odsuwały Ukrainę od rosyjskich wpływów. Podkreślał, że przeszłości nie można zmienić, ale w oparciu o nią, można budować lepszą przyszłość. „Musimy mówić o bolesnej, trudnej przeszłości otwarcie, krok za krokiem, wypracowując jedną, sprawiedliwą ocenę̨ wszystkich ówczesnych, wojennych tragedii – i tych polskich, i tych ukraińskich. Wszystkie tragiczne wydarzenia w Pawłokomie, na Chełmszczyźnie, na Wołyniu, we Wschodniej Galicji, towarzyszące akcji „Wisła”, powinny znaleźć rzetelne wyjaśnienie w dialogu polityków, historyków i zwyczajnych ludzi. Mocne i trwałe pojednanie można bowiem zbudować tylko w oparciu o prawdę̨. Nie możemy zmienić przeszłości, ale możemy sprawić, by nie determinowała przyszłości” – mówił prezydent w 2006 roku podczas uroczystości odsłonięcia pomnika ku czci ofiar tragedii w Pawłokomie na Podkarpaciu.

Gruzja, 23 listopada 2008 r.. Prezydent RP Lech Kaczyński w otoczeniu gruzińskich funkcjonariuszy, podczas wizyty na granicy z Osetią Południową. Konwój, którym z Tbilisi jechali m.in. prezydent Polski Lech Kaczyński i prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili, został ostrzelany. © IRAKLI GEDENIDZE (PAP/EPA)

Lech Kaczyński upatrywał także szans w budowaniu środkowo-europejskiego konstruktu politycznego we współpracy z Czechami, Węgrami oraz Rumunami. Z tego powodu pod adresem prezydenta padały oskarżenia, że chce prowadzić „politykę romantyczną”. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że była to jednak typowa „Realpolitik”. Co więcej, będąca korzyścią dla wszystkich jej uczestników, którzy dzięki współpracy mogli realizować nie tylko wspólne, ale także indywidualne interesy, zgodne z ich racją stanu.

Budowanie dobrych stosunków pomiędzy Rzeczpospolitą a krajami Europy Środkowo-Wschodniej odbywało się mozolnie, ale skutecznie. Kaczyński ze względu na sytuację polityczną w kraju i kohabitację, do jakiej dochodziło pomiędzy nim a rządem Donalda Tuska, wielokrotnie musiał zmagać się z utrudnieniami i brakiem zrozumienia. Jako głowa państwa chciał aktywnie wypełniać swoje obowiązki i realizować mandat udzielony przez Polaków. W międzyczasie w przestrzeni publicznej pojawiały się opinie krytykujące działania Lecha Kaczyńskiego. Niektórzy politycy podkreślali, że budowanie sojuszów z małymi państwami w kontrze do silnych Niemiec czy Rosji, zakończą się fiaskiem. Lech Kaczyński chciał jednak sojusz środkowoeuropejski wzmocnić dobrymi stosunkami z USA.

Sojusz ze Stanami Zjednoczonymi

Budowanie dobrych relacji z państwami Europy Środkowo-Wschodniej z pewnością wzmacniało region, ale nie gwarantowało należytego bezpieczeństwa militarnego. W koncepcji Lecha Kaczyńskiego miał je zagwarantować sojusz ze Stanami Zjednoczonymi i projekt budowy tarczy antyrakietowej. Prezydent podkreślał również, że stworzenie na terenie Polski specjalnego systemu obronnego, pozwoliłoby na zabezpieczenie interesów i wzmocnienie NATO. Partnerstwo strategiczne pomiędzy Polską a USA miało się objawiać także stałą obecnością wojsk amerykańskich na terenie Rzeczpospolitej. Lech Kaczyński doceniał potencjał militarny sojusznika zza Oceanu, a także jego rolę, którą odegrał w ramach walki z komunizmem w Polsce.

„Bardzo cieszymy się̨ z dobrych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. Cenimy sobie współpracę z tym krajem ze względu na istotne związki historyczne, ze względu na kilka milionów obywateli Stanów Zjednoczonych, którzy są̨ z pochodzenia Polakami. Ale także ze względu na rolę tego potężnego państwa w powstrzymaniu komunizmu w Europie i innych częściach świata. Ze względu na walkę̨, którą̨ Stany Zjednoczone prowadzą o rozwój systemów demokratycznych. W tym zakresie jesteśmy i pozostaniemy ze Stanami solidarni” – powiedział prezydent w 2006 roku podczas spotkania z Korpusem Dyplomatycznym.

Zmiana na fotelu prezydenckim w Stanach Zjednoczonych, korekta amerykańskiej koncepcji na obecność w Europie Środkowo-Wschodniej, a także „turbulencje polityczne” w kraju ostatecznie zatrzymały proces budowy tarczy antyrakietowej. Nie ulega jednak wątpliwości, że Stany Zjednoczone w koncepcji Lech Kaczyńskiego miały odgrywać ważną rolę dla bezpieczeństwa regionu.

Polska w Unii Europejskiej

Kiedy Lech Kaczyński obejmował urząd Prezydenta RP, Polska była członkiem Unii Europejskiej od niespełna dwóch lat. Co więcej, na czas prezydentury przypadł także niezwykle istotny okres negocjacji związanych z Traktatem Lizbońskim. Pomimo tego, że środowisko polityczne prezydenta było przez niektórych polityków czy publicystów określane mianem „eurosceptyków”, sam prezydent był raczej „euro-realistą”. Zdawał sobie sprawę z tego, że wejście Polski do Unii Europejskiej jest poważną zmianą, ale także szansą. Podkreślał, że pozwoli to na przyspieszenie rozwoju państwa, zwiększenie bezpieczeństwa i znaczenia na arenie międzynarodowej. Był jednak również świadom zagrożeń i trudności związanych z przyłączeniem się do struktur UE. Wielokrotnie podkreślał, że Polska wstąpiła do Unii Europejskiej, aby być traktowana na równych zasadach, podobnie jak kraje tzw. starej Unii.

„Polska chce w Unii Europejskiej odgrywać rolę, która odpowiada jej rozmiarom, zarówno w sensie ludnościowym, jak i globalnej produkcji […] UE ma 27 państw, Polska jest tutaj na szóstym miejscu. To jest, tak się̨ kiedyś mówiło, szczególnie w lekkoatletyce – miejsce punktowane. Nie medalowe, ale punktowane. Nic więcej, ale też i nic mniej” – mówił Lech Kaczyński jesienią 2007 roku, podczas wykładu w Klubie Prasowym w Paryżu.

Eurosceptycy zarzucali Lechowi Kaczyńskiemu, że ratyfikował Traktat Lizboński. Euroentuzjaści z kolei krytykowali za to, że zwlekał z podjęciem decyzji w tej sprawie. Decyzję o ratyfikacji można różnie oceniać, jednak stanowczo należy podkreślić, że ówczesny prezydent potrafił w umiejętny sposób doprowadzić do usunięcia z Traktatu zapisów mówiących o utworzeniu nowego państwa. Kaczyński opóźnił także wprowadzenie nowego modelu głosowania, który był dla Polski mniej korzystny od pierwotnego – tzw. systemu nicejskiego. Warunkami brzegowymi nakreślonymi przez prezydenta były m.in.: zachowanie niezależności Rady Europejskiej, a także podtrzymanie możliwości blokowania przez poszczególne państwa decyzji narzucanych przez silniejsze kraje.

„Europę czeka wielki eksperyment, bo proszę̨ pamiętać, że Traktat Lizboński wiele zmienia. Został on bardzo osłabiony w swojej tendencji federacyjnej w porównaniu z tak zwanym traktatem konstytucyjnym. Nie kryję, że Polska do tego dążyła i ten cel został w istotnym stopniu osiągnięty” – powiedział prezydent w wywiadzie dla agencji prasowej Reuters.

Zdaniem Kaczyńskiego, Traktat Lizboński był „mądrym kompromisem”, ale osobiście zwlekał z jego ratyfikacją. Sławomir Cenckiewicz oraz Adam Chmielecki, autorzy książki „Prezydent” zwracają uwagę, że Lech Kaczyński traktował tę sprawę jako argument w negocjacjach z Unią Europejską. Postawę  Kaczyńskiego, który poparł decyzję prezydenta o ratyfikacji Traktatu, barwnie opisał Przemysław Żurawski vel Grajewski: „Polska nie potrzebuje ani euroentuzjastów, ani polityków zamykających UE w sloganie o Związku Europejskich Republik Socjalistycznych. Rzeczpospolita potrzebuje ludzi, którzy by w jej imieniu prowadzili grę w UE, maksymalizując zyski i minimalizując straty. Lech Kaczyński tak właśnie zrobił” – powiedział politolog.

Bezpieczeństwo energetyczne

Ochrona granic Polski dzięki zmodernizowanej armii, wsparciu sojuszniczych wojsk amerykańskich oraz tarczy antyrakietowej miały być głównymi elementami gwarantującymi bezpieczeństwo militarne. Lech Kaczyński stawiał jednak również na zapewnienie Rzeczpospolitej bezpieczeństwa energetycznego. Myślenie w tych kategoriach z pewnością było wynikiem dojrzałości politycznej prezydenta, który był świadom zagrożeń wynikających z uzależniania się od surowców naturalnych pochodzących jedynie z Rosji. Śmiało można powiedzieć, że ówczesny prezydent postawił sobie za cel doprowadzenie do sytuacji zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Lech Kaczyński podkreślał, że Polska musi zabezpieczyć się przeciwko ewentualnym kryzysom energetycznym, które mogłyby nastąpić na Ukrainie lub Białorusi. Ze względu na zaistniałą sytuację, prezydent postanowił zintensyfikować relacje z Azerbejdżanem, właścicielem potężnych zasobów surowców naturalnych, które pozwoliłyby przechylić szalę bezpieczeństwa energetycznego na korzyść Polski. Celem, do którego dążył prezydent, było utworzenie Euroazjatyckiego Korytarza Transportu Ropy Naftowej. Budowa linii przesyłowej pozwoliłaby na ominięcie Rosji i zwiększenie roli Polski w ramach tranzytu surowca do krajów Europy Zachodniej.

Aby móc zrealizować plan zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego, Lech Kaczyński zorganizował konferencję z udziałem przywódców Gruzji, Azerbejdżanu, Ukrainy oraz Litwy, podczas której przekonywał o słuszności tego projektu. W rozmowach brał udział także przedstawiciel Kazachstanu, który także rozważał zaangażowanie się w projekt. Politycy w pokonferencyjnym oświadczeniu poparli pomysł budowy nowego korytarza dla surowców z Morza Kaspijskiego. Swoje stanowisko utrzymywali także podczas kolejnych szczytów energetycznych w Baku, Wilnie oraz w Kijowie. Warto podkreślić, że dywersyfikacja nowych źródeł surowców naturalnych była także korzystna dla pozostałych państw Europy Środkowo-Wschodniej, które należały do systemu kontrolowanego przez Federację Rosyjską. Pozyskanie nowych dostawców wzmacniało tym samym bezpieczeństwo także najbliższych sąsiadów Rzeczpospolitej.

Gruzja, Tbilisi, 12 sierpnia 2008 r. Lech Kaczyński: jesteśmy po to, by podjąć walkę! Od lewej: Prezydent Lech Kaczyński, prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, prezydent Litwy Valdas Adamkus i prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves podczas wiecu w Tbilisi, 12 bm. Przyjazd do Gruzji jest wyrazem solidarności pięciu państw z narodem, który padł ofiarą agresji. © Radek Pietruszka (PAP)

Niestety ze względu na różne trudności polityczne, brak stabilności na Ukrainie, a następnie śmierć Lecha Kaczyńskiego, projekt nie został doprowadzony do końca i jak na razie nie wiadomo czy zostanie reaktywowany. Jednak bezpieczeństwo energetyczne wg Lecha Kaczyńskiego to nie tylko transport ropy naftowej z Azerbejdżanu, ale także koncepcje budowy gazoportu LNG w Świnoujściu oraz gazociągu Baltic Pipe, pozwalającego na transfer gazu ze źródeł norweskich. Inicjatywy te wymagały zdecydowanych kroków ze strony rządu, który jednak nie kwapił się do wspierania prezydenckich inicjatyw. Ostatecznie terminal LNG udało się oddać do użytku w 2015 roku. Co ciekawe, nosi imię swojego pomysłodawcy – prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Pamięć o bohaterach

Ważnym elementem polityki zagranicznej prezydenta była także pamięć o polskich bohaterach, którzy na przełomie lat w szczególny sposób przyczynili się do odzyskania niepodległości, walczyli z komunizmem czy w inny sposób odbudowywali polską państwowość. Jednym z symboli tej koncepcji jest utworzenie Muzeum Powstania Warszawskiego, które powstało z inicjatywy Lecha Kaczyńskiego, choć jeszcze za czasów pełnienia funkcji prezydenta Warszawy. Spotkania z weteranami, Powstańcami, a także wyraźne podkreślanie pamięci o ofiarach sowieckich zbrodni nadawały wyjątkowy ton prezydenturze. W 2005 roku Lech Kaczyński powiedział, że „największe sukcesy w Europie odnosili ci, którzy potrafili połączyć modernizację z dobrą tradycją”. Podkreślał również, że silne państwo może być zbudowane jedynie w oparciu o patriotyzm i pamięć o bohaterach. Taka postawa miała również przełożenie na politykę zagraniczną i budowę wizerunku państwa.

„To jest mój przekaz na dzisiaj: państwo polskie. Państwo, które od pięciu i pół wieku zwiemy Rzecząpospolitą̨. To wartość, na której dziś się̨ trzeba skoncentrować, która jest tak ważna, że od sprawności tej Rzeczypospolitej, tego właśnie państwa, zależy nasze przyszłe powodzenie” – powiedział prezydent podczas wręczenie nominacji generalskich w 2009 roku. Należy podkreślić, że Lech Kaczyński uważał za konieczne podtrzymywanie pamięci o bohaterach, sile państwa w przeszłości, ale także tragediach. Był przekonany, że obecna sytuacja polityczna jest konsekwencją różnych wydarzeń z przeszłości, a świadomość tego miała pozytywnie wpływać na umiejętne kreowanie polityki zewnętrznej.

Niedokończony proces

Przyglądając się z perspektywy czasu działaniom i polityce prezydenta Lecha Kaczyńskiego ma się nieodparte wrażenie przerwania pewnego procesu odbudowy i wzmocnienia państwa. Pomimo spójnej koncepcji, indywidualnym predyspozycjom i politycznej inteligencji, wiele ważnych projektów nie zostało doprowadzonych do finiszu. Miało na to wpływ szereg czynników nie tylko wewnętrznych, ale także zewnętrznych. Prezydentura w latach 2005–2010 udowodniła jednak, że Polska jest naturalnym kandydatem do bycia liderem państw Europy Środkowo-Wschodniej, a prowadząc podmiotową politykę może odgrywać ważną  rolę nie tylko w regionie, ale w całej Europie. Wysiłek i dziedzictwo Lech Kaczyńskiego stają się dziś doskonałymi fundamentami pod budowę silnego, znaczącego i nowoczesnego państwa, które potrafi zadbać o bezpieczeństwo swoich obywateli, rozwój i przyszłość. Polska musi tę szansę wykorzystać.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top