U.S. WEEKLY

Data: 11 lutego 2020

Grupa Wyszehradzka: w przededniu polskiej prezydencji w V4

W przyszłym roku, jeszcze w trakcie polskiej prezydencji, będziemy obchodzić okrągłą 30 rocznicę powstania Grupy Wyszehradzkiej, nadspodziewanie trwałego sojuszu czterech państw środkowoeuropejskich. Podpisanie 15 lutego 1991 r. Deklaracji o współpracy Czeskiej i Słowackiej Republiki Federacyjnej, Rzeczypospolitej Polskiej i Republiki Węgierskiej w dążeniu do integracji europejskiej było wydarzeniem wynikającym z potrzeby chwili, a nie rezultatem wieloletnich kontaktów i dobrze obmyślonych planów działania.

Dziś trudno w to uwierzyć, ale o mały włos a Grupa Wyszehradzka nigdy by nie powstała. Jeśli kiedyś przyjdzie komuś do głowy postawić pomnik twórcy V4, to na postumencie powinien stanąć Václav Havel, choć trochę wbrew swojej woli i mimochodem. Dlaczego właśnie on? Po pierwsze dlatego, że trudno by było oczekiwać od Lecha Wałęsy takich pomysłów wykraczających do przodu, próbujących konstruować coś ponad otaczającą rzeczywistość. Mógł to zrobić człowiek, dla którego takie działania były chlebem powszednim. Havel, autor dramatów wystawianych legalnie i nielegalnie na deskach teatralnych, był przyzwyczajony do rozpisywania ról dla aktorów. Gdy w grudniu 1989 r. został prezydentem Czechosłowacji (państwo rozpadło się w 1993 roku) zmienił tylko aktorów, którym przypisywał nowe role, na polityków. Ale dlaczego uważam, że V4 mogłoby nie powstać? Otóż pierwszą próbą przymiarki Havla do organizacji regionu była konferencja zorganizowana w Bratysławie w czerwcu 1990 r., podczas której prezydent Czechosłowacji oświadczył, że Europa Środkowa powinna się organizować wokół państw naddunajskich, a Polska należy do świata Europy Północnej leżącej nad Morzem Bałtyckim. Polska delegacja obecna na konferencji, pod przewodnictwem premiera Tadeusza Mazowieckiego, nie bardzo wiedziała, jak zareagować na tą propozycję.

Jednak nieco ponad pół roku później ten sam reżyser obstawiał, by w zupełnie innej konfiguracji powołać nowe ugrupowanie regionalne składające się z Polski, Węgier i Czechosłowacji. Należy zatem zadać sobie pytanie, co się wydarzyło między czerwcem 1990 r. a lutym 1991, że Havel tak radykalnie zmienił zdanie. Główną przyczyną braku wstępnego zaproszenia dla Warszawy były obawy Czechów, by nie zostać wciągniętym w nierozwiązane problemy w relacjach polsko-niemieckich i polsko-rosyjskich. Ale brak poparcia ze strony Austrii dla pierwotnego projektu Havla, a z drugiej strony coraz wyraźniej widoczny proces rozpadu Jugosławii spowodował, że potrzebny był jakiś większy partner, sam sojusz czechosłowacko-węgierski nie miał racji bytu. Havel musiał jeszcze tylko zabezpieczyć się przed dominacją Warszawy w takiej konfiguracji, gdyż sama Polska była ludnościowo i terytorialnie prawie dwa razy większa od pozostałych dwóch państw. Dlatego wraz z podpisaniem deklaracji oświadczono, że Grupa Wyszehradzka nie będzie zinstytucjonalizowana, nie będzie organizacją międzynarodową z funkcjonującym sekretariatem czy wybieranym przewodniczącym. Dzięki temu Pradze i Budapesztowi nie groziła dominacja Warszawy, bo wszystkie decyzje podejmowano na zasadzie konsensusu – jednomyślności.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Brak instytucjonalizacji Grupy Wyszehradzkiej ma swoje blaski i cienie. Daje szanse na bardzo elastyczne działanie, dopasowywanie się do zmieniających się warunków, ale z drugiej strony brak reguł funkcjonowania V4 powoduje, że jej aktywność zależy od przywódców państw członkowskich. Dlatego już kilka razy Grupa Wyszehradzka była składana do grobu. Największy kryzys miał miejsce tuż po jej powstaniu w latach 1993-1998, gdy po rozpadzie Czechosłowacji na Republikę Słowacką i Republikę Czeską przywódcy obu państw (Vladimír Mečiar i Václav Klaus) zdecydowali, że V4 im nie jest do niczego potrzebna. Gdy okazało się, że Republika Czeska nie została natychmiast przyjęta do Unii Europejskiej, a Słowacja znalazła się w izolacji międzynarodowej, wówczas odnowienie współpracy w formacie wyszehradzkim okazało się ważnym instrumentem wsparcia dla polityki zagranicznej poszczególnych państw. Efektem ożywienia prac Grupy Wyszehradzkiej było powołanie do życia Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego, który od 2000 r. finansuje różne projekty wzmacniające więzi między państwami regionu, ale przede wszystkim ważnych instrumentów koordynacyjnych. W połowie 2000 r. rozpoczęła się pierwsza roczna prezydencja w V4, będąca mechanizmem organizacji pracy Grupy Wyszheradzkiej. Po Polsce rotacyjne przewodnictwo przejmują Węgrzy, potem Słowacy, a cykl kończą Czesi. Program pierwszej prezydencji ograniczał do dwóch stron A4, dzisiejsze programy to kilkadziesiąt stron proponowanych priorytetów czy planowanych spotkań. Każde z państw przejmujących przewodnictwo w V4 chce, by był to czas rozwiązywania ważnych problemów.

Podobnie będzie w przypadku nadchodzącej polskiej prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej, która zacznie się z dniem 1 lipca 2020 r., a potrwa do końca czerwca roku przyszłego. Ważne będzie wykorzystanie tego czasu do zademonstrowania solidarności regionalnej w obliczu negocjacji nad nowym długoletnim budżetem Unii Europejskiej, ale też wspieranie przez V4 aspiracji członkowskich państw Bałkanów Zachodnich do UE i NATO. Poparcie dla aspiracji członkowskich kandydatów do UE i NATO, a także współpraca w ramach Unii Europejskiej jest czymś immanentnie wpisanym w format wyszehradzki, dziś jednak jeszcze jeden wymiar współdziałania wydaje się pilnym wyzwaniem. Czas najbliższej polskiej prezydencji powinien zostać wykorzystany do wzmocnienia współpracy V4 w obszarze przeciwdziałania zagrożeniom hybrydowym ze strony Federacji Rosyjskiej, szczególnie próbom zakłamywania historii. Wyraźnie bowiem widać w ostatnich działaniach Kremla, że jednym z głównych celów Moskwy będzie skłócenie wszystkich ze wszystkimi. Albo pozostaniemy solidarni, albo kłamstwo zwycięży.

Tekst pierwotnie ukazał się na łamach „Dziennika Związkowego”.

Autor:
Piotr Bajda – prof. UKSW, dr hab., od 2007 r. wykładowca Uniwersytetu  Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w latach 2006-2013 pracownik naukowy  Instytutu Studiów Politycznych PAN. W latach 2000-2004 był  wicedyrektorem Instytutu Polskiego w Bratysławie; od 2005 do 2009 r. pracował w Ośrodku Studiów Wschodnich, w latach 2013-2016 był  przedstawicielem Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego na Polskę.

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Powiązane wpisy
Top