UKRAINE MONITOR

Data: 23 kwietnia 2019

Zełenski prezydentem. To dopiero początek wielkiej gry

Zgodnie z przewidywaniami i sondażami, Wołodymyr Zełenski pewnie wygrał II turę wyborów prezydenckich na Ukrainie. Jeśli coś może nieco zaskakiwać, to rozmiar zwycięstwa: na Zełenskiego oddały głos niemal trzy czwarte wyborców, na jego rywala – zaledwie co czwarty. Prezydent-elekt otrzymuje więc ogromny kredyt zaufania od rodaków. Nie wiadomo, czy nie zawiedzie? Balastem mogą okazać się bliskie relacje z oligarchą Ihorem Kołomojskim, a poważną przeszkodą parlament zdominowany póki co przez zwolenników Petra Poroszenki.

ŹRÓDŁO: ZE2019.COM

W obecnym ustroju Ukrainy (parlamentarno-prezydenckim) Zełenski nie jest w stanie wiele zrobić bez współpracy z większością w Radzie Najwyższej. Choćby zmienić premiera, powołać nowy rząd, zmienić szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy czy prokuratora generalnego. Te wszystkie stanowiska są obsadzone póki co przez lojalistów Poroszenki. Bez zmiany tego stanu rzeczy Zełenski nie może realizować choćby wyborczych obietnic walki z korupcją i deoligarchizacji kraju. Pierwszym zadaniem będzie więc próba pozyskania – choćby sytuacyjnej – większości w Radzie Najwyższej. Jest to mało prawdopodobne, więc już pojawiły się spekulacje o próbie skrócenia kadencji obecnego parlamentu. Oczywiście Zełenski przedstawiałby to społeczeństwu jako konieczność, bo tylko wtedy mógłby wziąć pełną odpowiedzialność za losy państwa. Problem w tym, że nie wydaje się, by udało się znaleźć większość w Radzie Najwyższej skłonną skrócić swój pobyt w parlamencie o pół roku. Większość frakcji obecnych w tym parlamencie ma nikłe szanse na wejście lub uzyskanie stanu posiadania podobne do obecnego. Na pewno Zełenski mógłby liczyć na deputowanych lojalnych wobec Kołomojskiego, członków frakcji Batkiwszczyna (Julia Tymoszenko), deputowanych związanych z Wiktorem Medwedczukiem i Jurijem Bojką, grupę Awakowa we Froncie Ludowym oraz część deputowanych wybranych w okręgach jednomandatowych, których można kupić obietnicą reelekcji. Ale to może być wciąż za mało. I w takiej sytuacji Zełenski będzie zmuszony do kohabitacji z obecnym parlamentem aż do października. Przez te sześć miesięcy spora część jego popularności może wyparować – a wtedy popierana przez niego partia Sługa Narodu plus potencjalni sojusznicy mogą nie uzyskać większości. W takiej sytuacji będziemy mieć do czynienia z osłabionym prezydentem, zaś karty będą rozgrywać oligarchowie kontrolujący swoje grupy deputowanych.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Niewykluczone, że na taki scenariusz liczy Kołomojski. Sygnałem, że jego wielki polityczny powrót się zbliża, był wyrok sądu administracyjnego w Kijowie na trzy dni przed II turą wyborów. Sąd uznał nacjonalizację należącego kiedyś do Kołomojskiego Pryvatbanku za nielegalną. To oznaka, że oportunistycznie nastawieni sędziowie i inne urzędy porzuciły stronę Poroszenki i stawiają na gracza, którego niektórzy uznają za prawdziwego zwycięzcę tych wyborów. W najbliższych już tygodniach dowiemy się, czy Zełenski jest tylko marionetką w ręku Kołomojskiego (jak od dawna mówili przeciwnicy), czy faktycznie będzie starał się zachowywać obiektywizm także wobec tego oligarchy. Jeśli będzie to drugie, to szybko może się okazać, że Zełenski jest słabym prezydentem, bez silnego zaplecza, a Ukrainę czeka nowy podział wpływów i oligarchiczne rządy w nowym układzie. Choć na to trzeba będzie zaczekać do wyborów parlamentarnych.

Wszystkie teksty (oprócz zdjęć) opublikowane przez Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich pochodzenia.

Powiązane wpisy
Top