Data: 27 września 2023 Autor: Grzegorz Kuczyński

Wagnerowcy wracają na front. Rosgwardia optymalną opcją?

Tysiące najemników z Grupy Wagnera to zbyt cenny aktyw wojskowy z punktu widzenia Kremla prowadzącego krwawą wojnę z Ukrainą, by z niego rezygnować. Proces indywidualnego przejmowania wagnerowców przez regularne wojsko lub firmy najemnicze podporządkowane resortowi obrony nie wypada zadowalająco. Stąd zapewne – wiele na to wskazuje – decyzja Kremla, żeby byłych wagnerowców przekazać Rosgwardii i przynajmniej w części znów skierować na front ukraiński.

ŹRÓDŁO: eng.mil.ru

Byli najemnicy Grupy Wagnera w części przemieścili się z Białorusi na wschodni front na Ukrainie i biorą udział w walkach – poinformował 27 września rzecznik Wschodniego Zgrupowania Sił Zbrojnych Ukrainy Ilja Jewłasz. To ci wagnerowcy, którzy podpisują kontrakty z rosyjskimi ministerstwem obrony i biorą udział w wojnie w różnym charakterze, w tym jako instruktorzy. Niektórzy trafiają do zwykłych jednostek bojowych. Andrij Demczenko, rzecznik ukraińskiej straży granicznej, powiedział, że na Białorusi liczba wagnerowców skurczyła się z ponad 6 tys. ludzi do ok. 500 pod koniec września. Część wagnerowców, ci, którzy opuścili formację wraz z Andriejem Troszewem, ps. Siedoj po buncie Prigożyna, dołączyli do związanych z resortem obrony najemniczych spółek Redut i Ochotniczy Korpus. Pojawili się na froncie w rejonie Bachmutu. Troszew próbuje teraz rekrutować personel Grupy Wagnera, który obecnie działa na Białorusi, w Afryce i na Bliskim Wschodzie, do rosyjskich firm najemniczych związanych z resortem obrony. Na czele Grupy Wagnera stać ma obecnie Anton Jelizarow ps Lotos. To on rozmawia z Rosgwardią w sprawie włączenia wagnerowców do Rosgwardii. Podobno chce wejścia w skład tej formacji zwartych oddziałów wagnerowców, podczas gdy Rosgwardia mówi o indywidualnych kontraktach z najemnikami. Jelizarow nalega, aby personel Grupy Wagnera był uważany za odrębną formację ochotniczą Rosgwardii. Deputowany Dumy i były doradca szefa Rosgwardii Aleksandr Chinsztejn zapowiedział 21 września przygotowanie pakietu poprawek, które pozwolą Rosgwardii włączać do swojego składu jednostki kontraktowych „ochotników”, na wzór Ministerstwa Obrony. Mówiąc krótko, chodzi o możliwość zatrudniania przez Rosgwardię firm najemniczych. Chinsztejn zapewnia, że projekt ustawy nie ma związku „z pogłoskami, które pojawiły się ostatnio o przekazaniu byłych oddziałów Grupy Wagnera do Rosgwardii”. Choć nie ma oficjalnych porozumień między wagnerowcami a Rosgwardią, negocjacje trwają. Wiktor Zołotow spotkał się z synem Jewgienija Prigożyna Pawłem oraz byłym spadochroniarzem Antonem „Lotosem” Jelizarowem, który znalazł się wśród potencjalnych następców Prigożyna. Pojawiają się niepotwierdzone doniesienia, że majątek Prigożyna, w tym wagnerowców, miałby przejść jego syn, Paweł. Rosgwardia rzeczywiście w niektórych przypadkach rekrutuje najemników z Grupy Wagnera spośród ułaskawionych więźniów. Aby zdać egzamin, kandydat musi udowodnić, że nie był karany za poważne lub szczególnie poważne zarzuty karne. Pracownicy działów personalnych Rosgwardii oferują byłym najemnikom usługę kontraktową w zakresie ochrony obiektów strategicznych na okupowanych terytoriach. Nie wszystkim siłowikom w Rosji podoba się pomysł wzmocnienia Rosgwardii przez wagnerowców. FSB prowadzi dochodzenie ws. możliwego udziału części oficerów Rosgwardii w buncie wagnerowców z 23-24 czerwca. Mieli oni rzekomo pozwolić wagnerowcom ukryć się, podobnie jak schować sprzęt w magazynach Rosgwardii zaraz po porażce rebelii.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS:

Powiązane wpisy
Top