Data: 6 sierpnia 2021 Autor: Patryk Szczotka

Spór o chiński uniwersytet w Budapeszcie miarą sympatii Węgrów do Państwa Środka?

Wśród państw Grupy Wyszehradzkiej to Węgry postrzegane są jako kraj związany stosunkowo zażyłymi stosunkami z Chińską Republiką Ludową. Ostanie protesty w stolicy kraju, Budapeszcie, związane z budową filii chińskiego Uniwersytetu Fudan zdają się jednak pokazywać, że społeczeństwo jest podzielone w kwestii polityki zagranicznej rządu Orbana.

ŹRÓDŁO: FLICKR

Polityka otwarcia na wschód została ogłoszona przez rząd Orbana w 2011 roku i była instrumentem dyplomatycznym skierowanym nie tylko na Bliski Wschód i kraje Azji Środkowej, lecz także na Chiny. W jej ramach powstały m.in. zagraniczne biura handlowe w Szanghaju i Ningbo, wyemitowano także pięcioletnie obligacje państwowe, których zakup o łącznej wartości 250 tys. euro zapewniał cudzoziemcom prawo do osiedlenia się na Węgrzech, co de facto dawało im możliwość swobodnego poruszania się po terenie Unii Europejskiej. W 2016 roku Węgrzy wspierali także chińskie dążenia do uzyskania statusu gospodarki rynkowej, oraz roszczenia ChRL na Morzu Południowochińskim, doprowadzając do złagodzenia oświadczenia UE w tej sprawie[1]. Starania Węgier wynikały przede wszystkim z aspiracji do bycia chińską „bramą do Europy” oraz liderowania regionalnej współpracy z Państwem Środka. Węgierskie działania nie przyczyniły się jednak do bardziej dynamicznego rozwoju chińsko-węgierskich relacji gospodarczych, szczególnie w porównaniu z państwami Europy Zachodniej[2]. Prochińska polityka rządu Orbana starła się ze społecznym niezadowoleniem na początku czerwca, kiedy to przez stolicę Węgier przetoczyły się protesty związane z planami budowy filii chińskiego uniwersytetu Fudan w Budapeszcie.

Szacunki rządu węgierskiego określają wielkość nieruchomości na kampusie na 520 000 metrów kwadratowych, które będą rozłożone na 26 akrach, z dodatkowymi 40 akrami na otaczające parki i zieleń. Szacunkowy koszt tej inwestycji to 1,687 miliarda dolarów, a więc więcej niż Węgry wydają łącznie na roczne działanie ponad dwudziestu państwowych uniwersytetów publicznych[3]. Warto dodać, że według planu budowa kampusu sfinansowana będzie z chińskiej pożyczki, a także pieniędzy węgierskich podatników. Niedawny sondaż przeprowadzony przez liberalny think tank Republikon wskazuje, że nie tylko dwie trzecie wszystkich Węgrów zdecydowanie odrzuca projekt Fudan Hungary University, lecz także, że nawet jedna trzecia wyborców Orbána się z nim nie zgadza[4].

Budowie kampusu sprzeciwia się również burmistrz Budapesztu Gergely Karacsony. Ogłosił on, że w akcie protestu ulice w pobliżu miejsca planowanej budowy otrzymają nazwy związane z ofiarami łamania praw człowieka w Chinach (m.in. Ulica Wolnego Hongkongu, Ulica Dalajlamy i Ulica Ujgurskich Męczenników). Demonstranci sprzeciwiający się budowie kampusu chińskiego uniwersytetu Fudan w Budapeszcie przemaszerowali 5 czerwca ulicami miasta do budynku parlamentu. Przeciwnicy projektu twierdzą, że wpłynie on negatywnie na finansowanie węgierskiego szkolnictwa wyższego i zwiększy wpływy władz komunistycznych Chin w kraju. Po protestach rząd zmienił stanowisko, ogłaszając, że zaproponuje referendum w sprawie uczelni – ale dopiero po wyborach powszechnych w 2022 roku.

Te działania spotkały się także z reakcją strony chińskiej. Gazeta Global Times stwierdziła, że zawieszenie działań związanych z budową kampusu w Budapeszcie jest odpowiedzią rządu Orbana w odpowiedzi na społeczne niezadowolenie, i nie zaszkodzi przyjaźni chińsko-węgierskiej, pomimo niektórych węgierskich polityków opozycji, którzy podżegali do protestu, wykorzystując nieprawdziwe oskarżenia związane z prawami człowieka, aby w ten sposób uzyskać kapitał polityczny w rywalizacji z obecnym premierem Węgier.[5] Jak stwierdził Wang Wenbin, rzecznik prasowy chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, „to wstyd, że niektórzy węgierscy politycy zwracają na siebie uwagę, rozgłaszając tematy związane z Chinami i próbując utrudniać współpracę chińsko-węgierską[6].

Kwestia filii uniwersytetu Fudan w Budapeszcie może się stać jednym z istotnych problemów poruszanych w czasie zbliżającej się kampanii wyborczej na Węgrzech. Ugrupowania opozycyjne zjednoczyły się przeciwko partii Fidesz Orbana i dogoniły ją w sondażach, krytykując przyjacielskie powiązania Orbana z Chinami i wybierając plany Uniwersytetu Fudan jako cel w kampanii wyborczej[7]. Nawet jeśli nie będzie to kwestia decydująca o wyniku nadchodzących wyborów, z pewnością jest ona świetnym wyznacznikiem nastrojów społecznych na Węgrzech, jeśli chodzi o zacieśnianie relacji z Państwem Środka.

[1] https://pism.pl/publikacje/Rola_Chin_w_polityce_zagranicznej_W_gier

[2] Tamże.

[3] https://chinaobservers.eu/the-fight-over-fudan-a-chinese-university-in-budapest-sparks-reckoning-for-sino-hungarian-relations/

[4] http://republikon.hu/media/97193/republikon-fudan-elemzes-21-06-01.pdf

[5] https://www.globaltimes.cn/page/202106/1225640.shtml

[6] https://www.globaltimes.cn/page/202106/1225304.shtml

[7] https://www.politico.eu/europe-poll-of-polls/hungary/

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Powyższy artykuł jest częścią projektu „Rola i wpływ Chińskiej Republiki Ludowej na kraje Grupy Wyszehradzkiej” finansowanego przez Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS:

Powiązane wpisy
Top