Data: 19 października 2020

Siłą protestów na Białorusi jest gniew społeczny, a nie plan polityczny – wywiad The Warsaw Institute Review

9 sierpnia na Białorusi odbyły się wybory prezydenckie, w których – według oficjalnych wyników – zwyciężył urzędujący prezydent Alaksandr Łukaszenka z ponad 80% poparciem. Jego rywalka, kandydatka opozycji Swiatłana Cichanouska, miała otrzymać zaledwie 10% poparcia. Wyników tych nie uznały zarówno białoruska opozycja, jak i szereg państw oraz organizacji międzynarodowych na czele z Unią Europejską. Cały kraj natomiast pochłonęły protesty. O obliczu protestów, postawie władz białoruskich i przyszłości geopolitycznej Białorusi redakcja The Warsaw Institute Review rozmawia z Piotrem Żochowskim, analitykiem ds. bezpieczeństwa wewnętrznego w Europie Wschodniej w Ośrodku Studiów Wschodnich.

ŹRÓDŁO: POLISHEXPRESS.CO.UK

The Warsaw Institute Review: 23 września odbyło się tzw. „zaprzysiężenie” Łukaszenki. Przebiegało w sposób tajny – nie było zapowiedziane wcześniej, nie było transmitowane na żywo w telewizji. Co, Pana zdaniem oznacza to zachowanie? Dlaczego wybory były aż tak tajnym wydarzeniem?

Piotr Żochowski: To było zaskoczenie dla wszystkich obserwatorów. W samym Mińsku do ostatniej chwili ludzie, którzy obserwowali sytuację w mieście byli zdezorientowani, ponieważ wcześniejsza wersja, która krążyła po mieście zakładała, że Łukaszenka będzie organizował tę uroczystość w sobotę albo niedzielę. Wszyscy się nastawili na to, że będzie to większa uroczystość, ale ku naszemu zaskoczeniu Łukaszenka w ochranianej kolumnie przemknął się przez Mińsk do Pałacu Niezależności i tam złożył zaprzysiężenie w obecności ludzi, z których wielu jak się potem okazało nawet nie wiedziało, że zaproszono ich na tego rodzaju uroczystość.

Dlaczego to utajnił? Odpowiedź pierwsza zupełnie oczywista – obawiał się, że oficjalne ogłoszenie inauguracji spowoduje masowe manifestacje w Mińsku, i chciał tego uniknąć. Z drugiej strony, brak bezpośredniej relacji telewizyjnej, otoczka tajemnicy, świadczy o tym, że Łukaszenka nie czuje się pewnie w Mińsku, a każdy jego ruch po mieście jest uważany za pewne zagrożenie dla jego bezpieczeństwa. Widzimy, w jakiej kondycji psychicznej jest sam reżim, jeżeli aż do tego stopnia zaczyna dbać o własne bezpieczeństwo.

Czy nie jest to Pana zdaniem paradoksalne – Łukaszenka mówi, że jest wybrany przez obywateli Białorusi i głosi, że ma ogromne poparcie wśród społeczeństwa białoruskiego, ale bał się przeprowadzić zaprzysiężenie w tradycyjny sposób?

Nie lubię oceniać kondycji psychicznej polityków, ale chciałbym przypomnieć jeszcze jeden fakt – Łukaszenka wpadł w pułapkę własnych deklaracji, w których marginalizował znaczenie protestów. Manifestacje nadal trwają, a gniew społeczny utrzymuje się na wysokim poziomie. Łukaszenka w pewnym momencie zaczął traktować Białoruś jako „oblężoną twierdzę”. Uznał, że świat zewnętrzny chce zdestabilizować sytuację na Białorusi, stąd ta gwałtowna, trwająca od wielu tygodni antyzachodnia retoryka, manifestacyjne zwrócenie się o pomoc do Rosji, aby obroniła reżim przez działaniami Zachodu. Minister obrony Białorusi stwierdził, że państwa zachodnie rozpoczęły wojnę hybrydową przeciwko Białorusi. Dodał przy tym, że Zachód zainicjował walkę o uzyskanie dominacji w przestrzeni informacyjnej. Wykorzystując tezę o zagrożeniu zewnętrznym reżim kontynuuje represje wobec społeczeństwa, o różnej skali brutalności, konsekwentnie zwiększając ich skalę.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Jak Pana zdaniem będzie wyglądać reakcja krajów europejskich – już wiemy, że większość krajów nie uznała tych wyborów i zaprzysiężenia – czy będą nałożone sankcje na Białoruś?

Większość państw nie uznaje prezydentury Łukaszenki, uznając, że przebieg wyborów w sposób nie gwarantował ich uczciwości. Jeśli chodzi o sankcje – są dwie drogi. Niektóre państwa takie jak Litwa decydują się na personalne sankcje dwustronne oraz podejmowanie działań ograniczających stosunki polityczne z Białorusią. Unia Europejska zdecydowała się na sankcje personalne, wymierzone w osoby, które były zaangażowane w tłumienie protestów społecznych i organizację nierzetelnych wyborów. Warto przy tym podkreślić, że władze białoruskie weszły na drogę samoizolacji w stosunkach z UE. Świadczy o tym jednostronna decyzja reżimu wymuszająca redukcję personelu placówek dyplomatycznych Polski i Litwy. Krok ten spowodował odruch solidarności, wielu ambasadorów reprezentujących państwa UE opuściło Białoruś udając się na konsultacje do swoich krajów.

Jeżeli chodzi o sankcje szersze – to jest sprawa złożona, dlatego że zawsze stoimy przed wyborem – czy sankcje gospodarcze godzą rzeczywiście tylko w reżim czy również w społeczeństwo? Zależy nam na tym, żeby Białorusini utrzymywali kontakt ze światem zewnętrznym, żeby mimo ograniczeń, które teraz wprowadził reżim, Białorusini mieli szansę na swobodny kontakt z przyjaznymi im społeczeństwami państw UE. W kwestii utrzymywania i kształtowania stosunków gospodarczych trzeba zachować ostrożność. Ewentualne sankcje powinny być dotkliwe dla reżimowych instytucji, a nie dla społeczeństwa.

Zapraszamy do przeczytania całego wywiadu na stronie www.warsawinstitute.review

The Warsaw Institute Review to anglojęzyczny, ekspercki periodyk wydawany w Polsce od 2017 r. W kwartalniku prezentowana jest tematyka dotycząca Polski i Europy, której głównym celem jest podkreślanie roli Rzeczypospolitej Polskiej jako geopolitycznego lidera w Europie Środkowej oraz jako państwa prowadzącego konsekwentnie prozachodnią, proatlantycką i proeuropejską politykę. Autorami artykułów publikowanych w The Warsaw Institute Review są analitycy i eksperci oraz osoby mające aktywny i praktyczny wpływ na życie polityczne, gospodarcze i kulturalne w Polsce.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS:

Powiązane wpisy
Top