OPINIE

Data: 6 maja 2022 Autor: Mateusz Moczyński

Rozbiór Rosji, czyli marzenie Piłsudskiego

Skutkiem napaści Rosji na Ukrainę są sankcje gospodarcze nałożone przez świat zachodni. Sankcje mają na celu pogrążenie rosyjskiej gospodarki w kryzysie, a co za tym idzie przerwanie działań wojennych. Wydaje się jednak, że obecne obostrzenia to za mało i należałoby podjąć bardziej zdecydowane kroki. Bogatym państwom zachodniej Europy, jednak na rękę jest utrzymanie statusu quo z Rosją sprzed konfliktu, dlatego do ich podjęcia im nie po drodze.

ŹRÓDŁO:Pixabay

Aczkolwiek historia uczy, że gdy zawodzą dekadenckie narody za ster łapią te, które nie są zainteresowane utrzymaniem obecnego stanu rzeczy. Świadome swego miejsca narody nie prowadzą swej polityki regionalnej opartej na ideologii czy sentymentach. Dążą natomiast do zbudowania swej własnej siły jednocześnie osłabiając sąsiadów, czy to na poziomie gospodarczym, energetycznym czy doprowadzeniem do rozbicia sąsiada na mniejsze części. Dlaczego tak się dzieje? Otóż, stara prawda mówi, że poczucie siły nie jest poczuciem bezwzględnym a jest pojęciem stosunku sił jednego państwa do jego sąsiadów. 

Przykładowo, Francja epoki Ludwika XIV była znacznie silniejsza od rozczłonkowanej w wyniku pokoju westfalskiego Rzeszy Niemieckiej. We francuskim interesie narodowym było utrzymanie podzielonych Niemiec, jednak w wyniku ideologiczno-narodowościowej polityki Napoleona III, Prusy jednocząc ziemie niemieckie, stają się silniejszym sąsiadem Francji, w konsekwencji czego Paryż przestaje odgrywać wiodącą rolę na kontynencie. Gdyby Francji udało się utrzymać rozbite Niemcy, to z pewnością nie straciłaby roli hegemona w Europie. 

Moskwa z kolei przyjęła odwrotną strategię. Przez setki lat, bardziej zależało jej na osłabieniu sąsiadów niż na wypracowaniu własnej siły będącej konsekwencją silnego i sprawnego państwa. Od wieków priorytetem Rosji jest osłabiania swoich sąsiadów poprzez rozniecanie wewnętrznych czy sąsiednich animozji, uzależnienie energetyczne, rozbijanie państw większych na mniejsze i na wiele innych sposobów. My, w Polsce powinniśmy być tego świadomi jak nikt inny.

Osłabiając sąsiadów oraz będąc otoczonym przez państwa słabe, Rosja carska oraz Związek Radziecki wydawały się potężniejsze niż były w rzeczywistości. Znamienne jest to, że po przegranej wojnie krymskiej, po raz pierwszy, przylgnęło do Rosji, określenie “kolos na glinianych nóżkach”. Warto także przypomnieć, że wzmocnienie sąsiada z Dalekiego Wschodu czyli Japonii, po raz kolejny ukazało słabość rosyjskiej armii, a co za tym idzie, początek końca carskiej Rosji.

Zmiany zachodzące na świecie na przełomie XX i XXI wieku znacznie zmieniły stosunek Rosji do jej sąsiadów. Daleko Wschodni sąsiedzi z Chinami na czele znacznie wzmocnili się a kraje Azji centralnej i Kaukazu (z Turcją na czele) coraz śmielej spoglądają w kierunku Rosji.

Obecna wojna na Ukrainie, jak wojna krymska czy wojna z Japonią, przypomniała, że określenie “kolos na glinianych nóżkach” jest wciąż aktualne. Co więcej, w oczach swoich sąsiadów Rosja przestała imponować i zaczyna być brana pod uwagę jako kraj słaby, który można wykorzystać a co za tym idzie jeszcze bardziej osłabić.

Na tym etapie, należałoby zadać sobie pytanie, czy i którzy sąsiedzi oraz wewnętrzne ruchy separatystyczne mogłyby zaangażować się w osłabienie Rosji w bliskiej lub dalszej przyszłości.

Jak już ustaliliśmy, Rosja nie jest otoczona przez państwa słabe, a przez nowsze i starsze potęgi, których nie interesuje zachowanie status quo. Zarówno Japonia jak i Chiny posiadają terytoria sporne z Federacją Rosyjską, po które mogą sięgnąć w niedalekiej przyszłości. Co więcej, Zachód obserwując obecne barbarzyństwo Rosjan z łatwością przyjąłby sytuację gdy, choć jeden a najlepiej kilku z azjatyckich sąsiadów zrobiłoby rewizję rosyjskich granic. Co spowodowałoby znaczne osłabienie agresora oraz odciągnęło by uwagę Moskwy od Europy.

Japonia i Wyspy Kurylskie

Wojna na Ukrainie spowodowała, że odżył spór terytorialny między Japonią a Rosją. Już w drugim dniu rosyjskiej agresji na Ukrainę, Dyrektor Departamentu MSZ Japonii, H. Uyama powiedział, że terytoria północne są okupowane i uważa, że jest to sprzeczne z prawem międzynarodowym, podobnie jak obecny atak armii rosyjskiej na Ukrainę. Z kolei japoński premier Kishida stwierdził, że północne terytoria przynależą do Japonii.

Obecny spór o Wyspy Kurylskie między Japonią a Rosją sięga 1855 roku, gdy w wyniku podpisanego traktatu z Shimody do Japonii miała przynależeć południowa część Sachalinu oraz cztery południowe wyspy archipelagu. Po II wojnie światowej Związek Radziecki zagarnął japońskie wyspy w konsekwencji czego Japonia nigdy nie podpisała traktatu pokojowego z Rosją.

Punktem zapalnym świeżo zaostrzonej relacji była rosyjska agresja na Ukrainę, w wyniku, której Japonia nałożyła sankcję na Moskwę, co z kolei spowodowało zerwanie przez Rosję rozmów pokojowych dotyczących spornych terytoriów. Spowodowało to natychmiastową reakcję japońskiego parlamentu, który już 25 marca przegłosował plan finansowania (na kwotę 8 mld USD), amerykańskich żołnierzy na swojej ziemi oraz zakup nowoczesnego sprzętu wojskowego za kwotę 164 mln USD.

Chiny i scheda po dynastii Qing

Mimo znacznego zaostrzenia relacji między Japonią a Rosją, zatarg o cztery wysepki archipelagu wydają się niczym w porównaniu do chińskich roszczeń terytorialnych na Rosji.

Teoretycznie po pokojowym rozwiązaniu kwestii spornej w 2008 roku, dotyczącej Wyspy Bolszoj Ussuriysk i Wyspy Tarabarov (obie znajdują się na rzece Amur), nie ma między Chinami a Rosją oficjalnych roszczeń terytorialnych. Teoretycznie, bo biorąc pod uwagę typowo chińską mętność narracji, oczywiste jest, że Pekin nie zapomniał o swoich historycznych ziemiach. Wszelkie roszczenia terytorialne odłożył na bardziej sprzyjający czas.

Zatarg rosyjsko-chiński sięga 1860 roku, gdy dynastia Qing utraciła w wyniku traktatu pekińskiego ziemie na południe od rzeki Amur. Postanowienia zniweczyły założenia traktatu nerczyńskiego z 1689 roku, który ustalał granicę rosyjsko-chińską na rzece Amur. Z kolei na mocy układu rosyjsko-japońskiego z 1875 roku cała wyspa Sachalin przypadła Rosji.

Ziemie utracone przez dynastię Qing pokrywają się z pięcioma dzisiejszymi krainami rosyjskimi. Należą do nich, Kraj Nadmorski, część Kraju Chabarowskiego, obwód amurski, obwód sachaliński i Żydowski Obwód Autonomiczny. 

Pięć krain, do których prawa roszczą sobie Chiny odpowiadają aż za ok. 3,5% PKB oraz zaludnia je ok. 3% populacji Rosji. Kraj Nadmorski jest zasobny w surowce kopalne jak węgiel, cynę, cynk, srebro czy złoto, posiada też największą gospodarkę z wymienionych krain. Drugi pod względem wielkości gospodarki jest obwód sachaliński ze złożami ropy, gazu i węgla. Z kolei Kraj Chabarowski jest najbardziej zindustrializowanym obwodem i odpowiada za ok. 30% całkowitej produkcji na Dalekim Wschodzie Rosji. Ponad dwukrotnie mniejszą gospodarkę od wyżej wymienionych ma obwód amurski, który z kolei dzieli najdłuższą granicę z Chinami. Najmniejszą zaś krainą jest Żydowski Obwód Autonomiczny, który posiada status specjalnej strefy ekonomicznej.

Czy Chiny wykorzystają konflikt na Ukrainie do aneksji ziem spornych? Zapewne nie, aczkolwiek bardzo prawdopodobne, że słaba Europa przyklasnęłaby aneksji starych ziem dynastii Qing, co spowodowałoby znaczne osłabienie Rosji oraz odwrócenie uwagi Moskwy od Europy. Nie pozwolą na to jednak Amerykanie, którzy nie dopuszczą na osłabienie słabego przeciwnika kosztem wzmocnienia drugiego, silniejszego. Świadomi tego Chińczycy w najbliższym czasie, nie doprowadzą do eskalacji konfliktu z Amerykanami. Dopiero w dłuższej perspektywie czasowej i zmniejszonej obecności Amerykanów w regionie prawdopodobne jest zajęcie historycznych ziem chińskich.

Jednak przy dalszym osłabianiu się Rosji, Chińczycy mogliby zacząć prowadzić politykę wspierania ruchów separatystycznych w Federacji. Czyli grać na wewnętrzne rozbicie Rosji i luzowanie więzów poszczególnych republik związkowych z macierzą. Gdyby Chińczykom udało się doprowadzić do wewnętrznych napięć w Rosji, to w krótszej perspektywie czasowej, łatwiej byłoby im uniezależnić od siebie gospodarczo znaczne połacie Federacji, bez konieczności używania siły jak to robią obecnie w Afryce, drenując kontynent z surowców. Dodatkowo znacznie łatwiej byłoby dogadać się z lokalnymi grupami wpływów, które umożliwiłyby penetrację lokalnych gospodarek przez chiński biznes.

Republiki związkowe w Federacji Rosyjskiej

Gdy po zakończeniu I wojny światowej, państwa Europy Zachodniej prowadziły prorosyjską politykę wspierającą “białych” Rosjan. Piłsudski doskonale rozumiejąc, że wszystko co osłabia Rosję służy jednocześnie Polsce, od pierwszych miesięcy swoich rządów, wspierał i szukał kontaktu z ruchami narodowymi mogącymi rozsadzić Rosję od środka. Zaczynając od ruchów separatystycznych na czele z tatarskim czy kaukaskim a kończąc na społecznym jak bolszewicy.

W dzisiejszej Rosji nie ma ruchów społecznych, które obce państwa mogłyby wykorzystać do destabilizacji. Jednak wciąż istnieją obce kulturowo twory w postaci republik związkowych.

W Federacji Rosyjskiej znajdują się 22 republiki związkowe, posiadające swoje własne konstytucje, prezydentów i premierów. Warto rzucić okiem na potencjał wybranych republik, aby uzmysłowić sobie ich wpływ na całą Federację.

Republiki związkowe można podzielić pod względem geograficznym na trzy grupy: przeduralskie, kaukaskie i syberyjskie. Do najbogatszych republik przeduralskich należy Tatarstan, który jest drugim najbardziej uprzemysłowionym podmiotem w państwie z rozbudowanym przemysłem petrochemicznym i maszynowym (znajduje się tu jeden z największych na świecie producentów helikopterów), który odpowiada za 45% PKB republiki. W Tatarstanie ponad 53% mieszkańców (czyli ok. 2 mln) wciąż identyfikuje się jako Tatarzy, mniej bo tylko 39% (ok. 1,5 mln) jako Rosjanie.

Duże powiązania zarówno, gospodarcze jak i kulturowe z Tatarstanem posiada druga najbogatsza republika regionu, czyli Baszkiria. To właśnie w tej republice produkuje się największą ilość ropy, i która odpowiada za 17% produkcji benzyny w Rosji. W Baszkirii podobnie jak w Tatarstanie, ok. 30% (ok. 1,7 mln) populacji uważa się za Baszkirów, a ok. 25% (ok. 1 mln) za Tatarów, za Rosjan jedynie ok. 36% (ok. 1,4 mln).

Pozostałe sześć republik z okręgu przeduralskiego posiada niewielkie gospodarki, porównywalne do gospodarki Czarnogóry z PKB na poziomie 4,7 mld USD. Wszystkie osiem republiki z regionu przeduralskiego odpowiadają za ok. 7% rosyjskiej gospodarki i 9% ludności kraju.

Regionem, w którym znajduje się dziewięć republik związkowych jest Kaukaz. Do najbogatszej i najludniejszej należy Dagestan, który z racji na swoje położenie i ok. 400 km linię brzegową z morzem Kaspijskim, ma olbrzymie znaczenie strategiczne dla Rosji. Dagestan zamieszkują głównie muzułmanie a za Rosjan uważa się niespełna 3% (ok. 100 tys) populacji całej republiki. Najmłodszą, a po Dagestanie odpowiadającą za największą część rosyjskiego PKB spośród republik regionu (ok. 0,5%) jest Krym. Republika została proklamowana w 2014 roku w wyniku zbrojnego przejęcia przez wojska rosyjskie, przez nich samych uargumentowane obroną lokalnej ludności rosyjskiej, która stanowi ok. 65% populacji regionu. Pozostałe siedem republik regionu posiada gospodarki, porównywalne do gospodarki San Marino z PKB na poziomie 2 mld USD. Republiki regionu kaukaskiego odpowiadają za 6.7% populacji Rosji i generują jedynie 2% PKB Federacji.

Na Syberii znajduje się jedynie pięć republik związkowych. Najbogatszą jest republika Jakucji, która posiada ogromne złoża diamentów ok. 24% światowego wydobycia oraz złota, ropy i węgla. Mimo dużych złóż, Jakucja odpowiada jedynie za 1% rosyjskiego PKB, ale aż za 18% powierzchni Rosji. Do rosyjskiego pochodzenia przyznaje się tam ok. 38% ludności. Z kolei na południu Rosji w republice Buriacji dzielącej granicę z Chinami odkryto jedne z największych złóż uranu w Rosji. Mimo to syberyjskie republiki związkowe odpowiadają za jedynie ok. 2% rosyjskiego PKB oraz 2% ludności Federacji.

Patrząc na każdą republikę z osobna ma się wrażenie, że w większości przypadków są jedynie mało znaczącymi rolniczymi państewkami. Jednak prawdziwa siła i potencjał republik związkowych jest w grupie. Dopiero zsumowanie potencjału wszystkich 22 republik, uzmysławia za jak ważną część Federacji odpowiadają. Zajmują ok. 28,6% powierzchni Rosji, w których mieszka ok. 18% populacji (ok. 26 mln ludzi) i odpowiadają za ok. 11% PKB Federacji Rosyjskiej. Co zmniejszyłoby rosyjskie PKB do poziomu jedynie o 40% większego od obecnego PKB Polski.

Gdyby wojna na Ukraine oraz sankcje nałożone przez Zachód utrzymały się przez kilka lat, mogłaby nastąpić powtórka z wojny w Afganistanie, po której nastąpił rozpad Związku Radzieckiego. Rozpad Rosji mógłby przyjąć formę zarówno fizycznej aneksji spornych terytoriów przez Japonię czy Chiny, jak i wzrostu ruchów separatystycznych podsycanych przez sąsiadujące państwa, z Chinami na czele.

Historia uczy, że same ruchy narodowowyzwoleńcze mogą być zupełnie marginalne lub w ogóle nie istnieć. Liczy się jedynie potencjał do ich utworzenia i wykorzystania gdy pojawi się sprzyjająca koniunktura. Jak to chociażby miało miejsce w przypadku bolszewików sterowanych i podtrzymywanych przez Ochranę. Republiki związkowe taki niewykorzystany obecnie potencjał mają w postaci odmienności etnicznej obywateli. Podtuczone zagranicznym kapitałem oraz posiadając tak zwane “plecy”, lokalne grupy wpływu i oligarchowie mogliby zacząć prowadzić rozgrywkę pod sztandarem ruchów separatystycznych w kontrze do Moskwy.

Finalnie, wykorzystanie przynależności etnicznej jako wymówki w rozgrywkach wewnętrznych, mogłoby doprowadzić do rozpadu Federacji Rosyjskiej na szereg wrogo do siebie nastawionych państw, które łatwo można by uniezależnić gospodarczo przez potężniejszych sąsiadów, a co za tym idzie kontrolować bez konieczności używania sił niezbędnych do fizycznej aneksji nowych terytoriów.

Dodatkowo znaczne osłabienie Federacji doprowadziłoby do zupełnego uniezależnienia się Białorusi, Azerbejdżanu i Kazachstanu od rosyjskich wpływów a Turcja pozbyłaby się poważnego konkurenta na Bliskim Wschodzie, co pozwoliłoby jej stać się regionalnym hegemonem. 

Mimo tego, że wszystkie państwa sąsiadujące z Rosją byłyby beneficjentami jej osłabienia, to spełnienie przedstawionego wyżej scenariusza zależy w krótszym terminie od wyniku wojny na Ukrainie, a w dłuższym od siły sankcji, które mogą cofnąć rosyjską gospodarkę o dziesięciolecia.

Światełkiem w tunelu są marcowe roszczenia Japonii do Wysp Kurylskich oraz aktywności Azerbejdżanu w Górskim Karabachu, które są nakierowane na testowanie zachowań Moskwy. Dodatkowo, Baku prowokacyjnie deklaruje zwiększenie dostaw surowców do państw poszukując dywersyfikacji rosyjskich surowców. Co więcej, obecnie zakupy rosyjskiego gazu i ropy po preferencyjnych cenach przez Indie i Chiny, w krótkiej perspektywie czasowej nie służą osłabieniu Rosji, w dłuższej jednak uzależniają Moskwę od dwóch azjatyckich potęg.

Niezależnie jaki kształt przybiorą zmiany pamiętać trzeba, że wszystko co osłabia Rosję, jest dla Polski okolicznością jak najbardziej korzystną.

 

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Tags:

Powiązane wpisy
Top