Data: 31 sierpnia 2020 Autor: Michał Oleksiejuk

Rosyjski Syndrom Oblężonej Twierdzy

W wywiadzie opublikowanym przez oficjalną gazetę rosyjskiego Ministerstwa Obrony Narodowej, przedstawiciele Sztabu Generalnego FR ostrzegają potencjalnych wrogów Rosji, że wszelkie pociski balistyczne wystrzelone w kierunku terytorium Rosji będą traktowane jako atak nuklearny, bez względu na ładunek jaki ta rakieta faktycznie przenosi. Te ostrzeżenia są kolejnym już potwierdzeniem, że wysocy rangą politycy i urzędnicy rosyjscy cierpią na syndrom „oblężonej twierdzy”, w wyniku którego zdają się być przekonani, że to cały świat zagraża Rosji, zapominając, że to właśnie Rosja, na równi z Chinami i Iranem jest największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Europy i Świata.

ŹRÓDŁO: PIXABAY.COM

Kontrowersyjny wywiad ukazał się w jednym z wakacyjnych wydań gazety „Krasnaya Zvezda” (pol. Czerwona Gwiazda) będącej oficjalnym wydawnictwem rosyjskiego Ministerstwa Obrony Narodowej. To tam, przedstawiciele Sztabu Generalnego Armii FR w osobach Majora Andreja Sterlina oraz Pułkownika Aleksandra Khryapina przyznali, że zgodnie z najnowszą doktryną obronną Rosji, każdy, nawet nieuzbrojony pocisk balistyczny wystrzelony w kierunku terytorium FR będzie przez stronę rosyjską uznany za atak nuklearny. W praktyce oznacza to, że odpowiedzią Moskwy na wszelkie ataki rakietowe będzie wystrzelenie salw pocisków uzbrojonych w głowice nuklearne, dziesiątki razy silniejsze niż te, które spadły na Hiroszimę i Nagasaki pod koniec Drugiej Wojny Światowej. W tym miejscu warto jest podkreślić, że groźba ta jest bezpośrednio choć nie otwarcie skierowana w stronę Stanów Zjednoczonych Ameryki, które to już od przynajmniej kilku lat pracują nad pociskami balistycznymi zdolnymi niszczyć kluczowe cele na wrogim terytorium bez potrzeby użycia atomu.

Dlaczego więc supermocarstwo pokroju USA inwestuje miliony dolarów w tworzenie mniej śmiercionośnych broni, choć logika podpowiada coś zupełnie odwrotnego a w przypadku ewentualnego ataku Rosja i tak odpowie na niego najbardziej śmiercionośną bronią?

Otóż chodzi o jak największą minimalizację ofiar cywilnych oraz o ograniczenie zniszczeń infrastruktury niemilitarnej takiej jak domy, szpitale, rurociągi i tym podobne. Ewentualny atak ze strony USA miałby więc na celu możliwie jak najprecyzyjniejsze uderzenie w obiekty wojskowe bez narażania życia osób postronnych. Według obecnej doktryny wojennej USA, konflikty zbrojne należy wygrywać chirurgicznymi uderzeniami w krytyczną infrastrukturę wojskową i rządową, a nie tak jak dawniej poprzez zabijające setki tysięcy cywili naloty dywanowe setek bombowców. Choć podejście to może wydawać się irracjonalne mając z tyłu głowy wywiad przedstawicieli armii FR w „Czerwonej Gwieździe” o brutalnej odpowiedzi na każdy ewentualny atak, należy pamiętać, że to Rosja a nie USA trwa od lat w wytworzonej przez osoby decyzyjne paranoi, swoistym syndromie „oblężonej twierdzy”, którego najlepszym przykładem jest przekonanie elit rosyjskich o tym, że cały zachodni świat zagraża bezpieczeństwu i suwerenności Moskwy. Osoby decyzyjne na Kremlu zdają się nie dostrzegać, być może celowo ignorując jasne sygnały wysyłane przez państwa ościenne jasno wskazujące Rosję oraz jej agresywne zbrojenia i inwestycje w broń ofensywną jako główną przyczynę rozbudowy Europejskich arsenałów wojskowych. Amerykańska obecność wojskowa w Polsce, masowa modernizacja armii ukraińskiej oraz rozbudowa NATO na Wschodniej Flance wbrew propagandzie Kremla to nie przygotowanie do naruszenia suwerenności Federacji Rosyjskiej a działania czysto defensywne od początku rozplanowane na obronę Polski, państw bałtyckich oraz innych krajów Bukareszteńskiej Dziewiątki, a także na odparcie agresji militarnej ze strony Rosji, niezależnie czy będzie to wojna w klasycznym tego słowa rozumieniu czy wojna hybrydowa i dezinformacyjna. Rosyjska agresja w Gruzji oraz na Ukrainie, mieszanie się FR w wybory w Stanach Zjednoczonych oraz Wielkiej Brytanii jak również kampanie dezinformacyjne i dyfamujące Polskę i jej wkład w Drugą Wojnę Światową są najlepszymi przykładami złych intencji Rosjan, którzy zdają się na siłę próbować stworzyć sobie pretekst do zaangażowania militarnego w Europie Wschodniej. Choć na chwilę obecną przesadą byłoby mówić o możliwym konwencjonalnym konflikcie zbrojnym na linii NATO-Rosja, to scenariusz rosyjskiej inwazji na Białorusi albo Ukrainie lub też konflikt hybrydowy/asymetryczny na Wschodzie Polski wydaje się prawdopodobny.

Dowodem na postępującą militaryzację Federacji Rosyjskiej, w tym jej zdolności uderzeniowych za pomocą balistycznych rakiet międzykontynentalnych z głowicami jądrowymi jest fakt, że na rok 2020 liczba głowic nuklearnych gotowych do użycia w Rosji wynosi około 6,375 – to o kilkadziesiąt gotowych do działania głowic więcej niż USA, Wielka Brytania oraz Francja razem wzięte. Nie bez znaczenia pozostaje również ciągła modernizacja głowic oraz ich nośników przez armię rosyjską, dzięki której państwo to może pochwalić się obecnie najnowocześniejszymi na świecie pociskami balistycznymi (Yars, Buława), głowicami jądrowymi oraz ich nośnikami (łódź podwodna projektu Borei).

W ostatecznym rozrachunku należy jednak pamiętać, że wynajdowanie coraz to nowszych zagrożeń dla bezpieczeństwa wewnętrznego Federacji Rosyjskiej oraz sztuczne tworzenie napięć militarno-politycznych na linii Zachód-Rosja jest niczym więcej jak przemyślaną strategią polityczną byłego oficera wywiadu, obecnie rządzącego Federacją Rosyjską – Władimira Putina. Wedle przegłosowanej niedawno poprawki do rosyjskiej konstytucji, Putin będzie mógł legalnie pozostać u władzy do roku 2036 – nie będzie to jednak możliwe bez ciągłego mobilizowania społeczeństwa Rosji do walki z nieistniejącym wrogiem. Wynikające z tej polityki zbrojenia oraz coraz to agresywniejsze poczynania Rosji na arenie międzynarodowej mogą, jednakże, doprowadzić w końcu do faktycznego konfliktu zbrojnego, który w wyniku rozbudowanych zbrojeń nuklearnych może zakończyć się wzajemną destrukcją (ang. Mutually Assured Destruction – MAD).

Tekst pierwotnie ukazał się na łamach “Dziennika Związkowego” oraz “Polish Express”.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS:

Powiązane wpisy
Top