Data: 8 kwietnia 2021

Prawdziwi i fałszywi sojusznicy Ukrainy

W języku polskim funkcjonuje przysłowie „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. Obecna eskalacja napięcia na linii Moskwa-Kijów i rosnące zagrożenie dla Ukrainy jest dobrym testem prawdziwych intencji zachodnich partnerów Kijowa.

ŹRÓDŁO: MSZ.RP

Ósmego kwietnia z pilną wizytą do stolicy Ukrainy udał się szef MSZ Polski Zbigniew Rau. Podróża ta ma oczywiście związek z koncentracją sił rosyjskich przy granicy ukraińskiej i spekulacjami o możliwej agresji Moskwy. Rau został zaproszony przez szefa ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułebę, zaś ten podkreślił, że Polska to „długoletni sojusznik i niezawodny przyjaciel” Ukrainy. W ramach wizyty zaplanowano też spotkanie szefa polskiej dyplomacji z ukraińską delegacją do trójstronnej grupy kontaktowej w sprawie uregulowania konfliktu w Donbasie. To jest bardzo znaczący fakt. Sygnał ze strony Kijowa, że strona ukraińska jest niezadowolona z dotychczasowego funkcjonowania tzw. formatu normandzkiego i prowadzonych w jego ramach rozmów roboczych w Mińsku. W Kijowie twardo mówią, że nie chcą więcej prowadzić takich rokowań w stolicy Białorusi – co ma oczywiście związek z wydarzeniami w tym kraju, zbliżeniem Łukaszenki do Rosji i kryzysem w stosunkach białorusko-ukraińskich. Ukraina chce zmienić lokalizację rozmów – w tym kontekście pada też nazwa Polski.

Wizyta Raua w Kijowie i jego spotkanie z ukraińskimi negocjatorami mogą być więc wcale nieprzypadkowe. Obecna ekipa rządząca w Kijowie nie jest tak uległa przede wszystkim Niemcom, jak poprzedni prezydent Petro Poroszenko. Zełenski jest gotów dążyć do zmiany formuły rokowań ws. Donbasu i większego zaangażowania w nie USA, Wielkiej Brytanii i ich sojuszników w Europie Środkowej, na czele z Polską. Format normandzki (Rosja, Ukraina, Niemcy, Francja) przez siedem lat nie dał żadnych pozytywnych efektów jeśli chodzi o zakończenie konfliktu w Donbasie. Co więcej, Paryż, a przede wszystkim Berlin wyraźnie stawiają wyżej relacje z Moskwą, niż pomoc Kijowowi. Najlepszym dowodem jest sprawa Nord Stream 2, projektu zabójczego dla Ukrainy. Również w ostatnich tygodniach, gdy rośnie napięcie na granicy ukraińsko-rosyjskiej, to nie Berlin i nie Paryż spieszą z wyrazami poparcia dla Ukrainy i krytyki poczynań Rosji.

Dziś Kijów może liczyć przede wszystkim na USA i mających sceptyczne podejście do Rosji innych członków NATO, z Polską, Litwą, Wielką Brytanią i Kanadą na czele. Polska i Litwa to dziś kluczowi członkowie NATO, zarazem bliscy sojusznicy USA, którzy mocno współpracują z Ukrainą. Przykładem kwestia dostaw gazu z USA, via terminal LNG w Świnoujściu na Ukrainę (porozumienie trójstronne zostało podpisane już jakiś czas temu), ale też choćby tzw. trójkąt lubelski, regionalny format konsultacji politycznych Polski, Ukrainy i Litwy, czy działająca wspólna wojskowa jednostka Litwy, Polski i Ukrainy.

To właśnie ministrowie obrony Polski i Litwy brali udział w zorganizowanej przez ministra obrony Wielkiej Brytanii wideokonferencji poświęconej sytuacji na Ukrainie, z udziałem jeszcze przedstawicieli USA i Kanady. Jak przekazano potem w komunikacie Pentagonu, było to spotkanie krajów, które „wnoszą kluczowy wkład w pomoc na rzecz bezpieczeństwa Ukrainy”.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS:

Powiązane wpisy
Top