Data: 7 maja 2021

Paszportyzacja Donbasu: cele Rosji

Już ponad pół miliona mieszkańców okupowanej de facto przez Rosję części ukraińskiego Donbasu dostało rosyjskie obywatelstwo. Proces tzw. paszportyzacji ma określone polityczne cele. Tak, jak wcześniej w mołdawskim Naddniestrzu czy gruzińskich Abchazji i Osetii Południowej.

ŹRÓDŁO: DENIS-PUBSHILIN.RU

Rosyjskie MSW poinformowało, że w ciągu ostatnich dwóch lat obywatelstwo Rosji otrzymało ponad 530 tys. mieszkańców okupowanej części Donbasu. To już naprawdę duża liczba, mniej więcej jedna piąta populacji kontrolowanych przez Moskwę części obwodów donieckiego i ługańskiego. Rosjanie chcą, żeby do końca 2021 roku ta liczba niemal się podwoiła, do około 1 mln ludzi. Odrzucono tylko 2 tys. wniosków. Proces masowego wydawania mieszkańcom tzw. republik ludowych w Doniecku i Ługańsku paszportów Federacji Rosyjskiej umożliwił dekret prezydencki z kwietnia 2019 roku. Władimir Putin pozwolił uprościć procedurę przyznawania obywatelstwa rosyjskiego ludności w Donbasie, no i znacznie ją przyspieszyć. Proces naturalizacji obywateli ukraińskich to część wojny hybrydowej, jaką Moskwa prowadzi z Ukrainą. Rosja podtrzymuje, że nie jest stroną konfliktu w Donbasie, że miejsce ma wojna domowa, konflikt miejscowych separatystów z Kijowem. Mimo to ingeruje oficjalnie poprzez przyznawanie rosyjskich paszportów na specjalnych zasadach. Jakie cele się za tym kryją? Na pewno Moskwa przyznaje paszporty po to, by choćby częściowo spełnić oczekiwania tej części miejscowej ludności, która w 2014 roku poparła rebelię, oczekując nawet powtórzenia scenariusza krymskiego. Tymczasem nic takiego się nie stało.

Co więcej, nie ma rozważanej opcji przyłączenia do Rosji – nawet na Kremlu. Putin chce, żeby Donbas wrócił pod kontrolę Kijowa, ale z bardzo dużą autonomią i utrwalonymi decydującymi wpływami rosyjskimi w regionie. W tej sytuacji choćby przyznanie obywatelstwa rosyjskiego ma częściowo odpowiedzieć na oczekiwania miejscowych zwolenników Moskwy. Masowe przyznawanie paszportów służy też szybkiemu zwiększaniu liczby obywateli Rosji w „republikach ludowych”, co sprawi, że mniej w oczy rzucać się będzie nadreprezentacji Rosjan w siłach zbrojnych separatystów i w ich administracji. Niewątpliwie też, tak duża liczba posiadaczy obcego, rosyjskiego obywatelstwa, utrudni w przyszłości reintegrację tej części Donbasu zresztą Ukrainy. Zakładając, że w końcu dojdzie do rozwiązania konfliktu i powrotu tych terenów pod kontrolę Kijowa, tak wielka liczba obywateli rosyjskich będzie dezintegrowała i destabilizowała ten autonomiczny obszar, a co za tym idzie, całe ukraińskie państwo.

Mówiąc krótko, Kreml chce zostawić swego rodzaju konia trojańskiego, swego rodzaju piątą kolumnę w granicach Ukrainy. Tym bardziej że obowiązuje wciąż tzw. doktryna Miedwiediewa. Czyli sformułowane w 2010 roku dziesięć punktów dotyczących polityki państwa rosyjskiego wobec tzw. bliskiej zagranicy. A jeden z tych punktów mówi wyraźnie: Rosja zastrzega sobie prawo do interwencji, także zbrojnej, poza swymi granicami w obronie obywateli Federacji Rosyjskiej.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS:

Powiązane wpisy
Top