ROMANIA MONITOR

Data: 27 maja 2019

Opozycja wygrywa wybory w Rumunii

Wprawdzie na razie chodzi tylko o wybory do Parlamentu Europejskiego, które dla wielu osób nie mają większego znaczenia, ale porażka rządzącej PSD stałą się faktem. Może to oznaczać spore wyzwanie dla socjaldemokratów w obliczu kolejnych wyborów. Majowe wybory były bowiem dopiero początkiem maratonu obejmującego wybory prezydenckie i parlamentarne

ŹRÓDŁO: WIKIPEDIA.ORG

Remis. Takim obrotem spraw zaskoczeni byli chyba wszyscy. Według sondażu exit poll w niedzielę 26 maja zarówno rządząca w koalicji PSD, jak i największa opozycyjna siła, czyli PNL, otrzymały równo po 25,8% głosów. Tego dnia na trzecim miejscu znalazła się, ze świetnym zresztą wynikiem, „antysystemowa” USR Plus. Pozostałe partie balansowały na granicy progu wyborczego lub statystycznego błędu. Wiele wskazuje na to, że spory wpływ na ostateczne wyniki miałą jednak liczna rumuńska diaspora, która raczej sympatyzuje z opozycją.
Zarówno rządzący krajem socjaldemokraci z PSD, jak i ich główni oponenci z PNL do końca wierzyli, że ostateczny wynik będzie im sprzyjał. Ostatecznie szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść Partii Narodowo-Liberalnej. Ostatecznie zdobyła ona 27% głosów, co przełoży się na 10 mandatów w europarlamencie. Na PSD głosowało 22,5% uprawnionych – nieco więcej niż USR Plus (22,36%), która po raz pierwszy startowała do europarlamentu. Obie partie będą reprezentowane w Parlamencie Europejskim przez ośmiu przedstawicieli. Po dwóch europosłów wprowadzą też mniejsze ugrupowania, jak PRO RO, PMP i UDMR – partia mniejszości węgierskiej.
Najważniejsza i najbardziej dotkliwa wydaje się jednak porażka PSD względem PNL – o mały włos, a rządząca partia zostałaby wyprzedzona także przez USR Plus. Wpływ na wyniki mają z pewnością niepopularne decyzji PSD dotyczące zmian w sądownictwie i kodeksie karnym, a także wynikające z tego spory z instytucjami unijnymi. Powodów jest wiele, ale co dla PSD najgorsze, problemy mogą się dopiero zacząć. Na jesień zaplanowane są bowiem wybory prezydenckie. Można śmiało założyć, że o reelekcję będzie ubiegał się w nich Klaus Iohannis. Prezydent wywodzi się z mniejszości niemieckiej zamieszkującej Siedmiogród (Transylwanię) i cieszy się niesłabnącą popularnością. Partii Socjaldemokratycznej ciężko będzie znaleźć kandydata, który będzie w stanie stawić mu czoła. Miarą popularności Iohannisa są wyniki referendum zorganizowanego przez niego w dniu wyborów. Obywatele odpowiadali w nim, czy są za zakazem zmian w wymiarze sprawiedliwości, które forsuje obecna koalicja. Osiemdziesiąt procent wyborców odpowiedziało w nim twierdząco.
Tymczasem, zbliżają się także wybory parlamentarne, które mają się odbyć na jesień 2020 roku. Czasu teoretycznie pozostało sporo, a partia rządząca ma wciąż za sobą swój żelazny elektorat. Sympatyków mogą też zagwarantować im programy socjalne i podwyżki płac. Ale czy to wystarczy?

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top