ROMANIA MONITOR

Data: 1 maja 2019

Referendum czy kampania wyborcza?

Prezydent Klaus Iohannis zapowiedział zorganizowanie referendum, w którym obywatele będą mogli wypowiedzieć się na temat działań rządu. Idzie to w parze z krytyką pod adresem koalicji PSD-ALDE, płynącą głównie ze strony unijnych urzędników. Na razie nic jednak nie wskazuje na to, aby jedno lub drugie zatrzymało zmiany w sądownictwie i kodeksie karnym forsowanym od paru lat przez obecny rząd

ŹRÓDŁO: WIKIPEDIA.ORG

„Czy zgadzasz się na zakaz amnestii i ułaskawienia dla przestępców korupcyjnych? Czy zgadzasz się z zakazem przyjmowania przez rząd nadzwyczajnych rozporządzeń w dziedzinie przestępstw, kar i organizacji wymiaru sprawiedliwości oraz z rozszerzeniem prawa do zaskarżania rozporządzeń bezpośrednio w Trybunale Konstytucyjnym?” Takie pytania mają pojawić się podczas referendum, którego organizację zapowiedział prezydent Klaus Iohannis. Polityk liczy na to, że w obu przypadkach obywatele zagłosują na „tak”. Jego zdaniem, pozwoli to na uniknięcie szkodliwych zmian w prawie, które od początku obecnej kadencji forsuje rząd PSD-ALDE.

Zmiany w prawie spotykają się z szeroką krytyką nie tylko ze strony Iohannisa i opozycyjnych polityków rumuńskich. Tego typu opinie płyną też ze strony unijnych polityków i urzędników. Rumuński rząd niejednokrotnie krytykowany był ze strony Komisji Weneckiej, komisarzy europejskich czy europosłów. Ostatnio PSD „dostało się” także od Fransa Timmermansa, który nie tylko piastuje funkcję wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej, ale jest także szefem Partii Europejskich Socjalistów (PES). W jednym z wywiadów oświadczył ostatnio, że wobec zmian w prawie, które PSD chce wprowadzić, partię tę należy usunąć z grona członków PES.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Szeroka krytyka ze strony Unii Europejskiej sprawia, że decyzja Klausa Iohannisa o przeprowadzeniu referendum w dniu wyborów do Parlamentu Europejskiego nabiera nowego znaczenia. Liczy on zapewne na to, że do urn pójdą głównie wyborcy prounijni, którzy niekoniecznie są sympatykami rządzącej koalicji. Tyle, że niekoniecznie należy spodziewać się frekwencji wyższej niż 30%, która jest wymagana do tego aby wynik plebiscytu był wiążący.

Więcej mieszkańców pójdzie zapewne do urn jesienią, kiedy to mieszkańcy Rumunii będą wybierać swoich przedstawicieli do parlamentu. Tyle, że to właśnie te wybory będą kluczowe dla zmian na lokalnej scenie politycznej. Referendum organizowane akurat w dniu wyborów do europarlamentu może więc być traktowane również jako element kampanii mającej na celu zmianę partii rządzącej. A na to jest spora szansa. Od marca sondaże coraz częściej wskazują bowiem, że wyborcy skłaniają się ku głosowaniu na Partię Narodowo-Liberalną (PNL) z której wywodzi się Klaus Iohannis. Ostatnie sondaże wskazują na proporcję ok. 25% do 21%, przy czym kolejne 12% głosów przypadłoby obecnemu koalicjantowi socjalistów, czyli ALDE. To jednak nic nie znaczy na barwnej rumuńskiej scenie politycznej, na której po upadku komunizmu można było obserwować już wiele, niekiedy bardzo egzotycznych koalicji. Jeśli do jesieni utrzyma się podobny rozkład sił, to wtedy wszystko zależeć będzie od możliwości koalicyjnych dwóch głównych partii oraz tego, jak zachowają się pozostali gracze.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top