THE WARSAW INSTITUTE REVIEW

Data: 31 sierpnia 2020

Nastoletnie państwa

Dwanaście lat temu Kosowo jednostronnie ogłosiło niepodległość. Deklarację suwerenności odczytywał w parlamencie Hashim Thaçi ówczesny premier, a obecny prezydent republiki. Od tamtej pory w Kosowie zmieniła się nie tylko głowa państwa, ale także i jego mieszkańcy. W wyborach parlamentarnych w październiku 2019 r. po raz pierwszy zwyciężyła partia, której liderzy nie wywodzą się z szeregów Wyzwoleńczej Armii Kosowa ani też z ugrupowania najbardziej znanego na świecie kosowskiego przywódcy Ibrahima Rugowy.

© ROBERT RAJCZYK – ARCHIWUM PRYWATNE

Autor: Robert Rajczyk

Założona trzydzieści lat temu UÇK – a zwłaszcza uznawany za pierwszego jej komendanta Adem Jashari – są dla Kosowarów podstawą mitu narodowego. Koszulki z podobizną brodatego mężczyzny i hasłem: „Bac, u krye (Wujku, zrobione)” stały się symbolem niepodległego państwa. Sam Jashari ma status narodowego bohatera prawie taki sam jak Ernesto „Che” Geuvara na Kubie. Połowa spośród sześciu brygad UÇK, wywodziła się z rejonu Drenicy, gdzie w miejscowości Prekaz mieszkała rodzina bojownika. Jego dom stał się czymś w rodzaju muzeum  wzbogacającego trasę szkolnych wycieczek kosowskich uczniów. Budynek zrekonstruowano po tym, jak w marcu 1998 r. serbska armia przez cztery dni ostrzeliwała z moździerzy broniących się tam żołnierzy Wyzwoleńczej Armii Kosowa. W trzydniowych walkach zginęli między innymi Adem, jego starszy brat i 13-letni syn. Z najbliższej rodziny Jashariego ocalał jedynie młodszy syn 11-letni Besarta. Oględziny ciała Adema Jashieriego sugerowały, że popełnił samobójstwo, a legenda głosi, że umierał z albańskim hymnem na ustach. W Kosowie zatem traktuje się go z takim samym szacunkiem jak XV-wiecznego wodza Skanderbega, który proklamował niepodległą Albanię i zjednoczył Albańczyków.  Z kolei w 1997 r. w Serbii skazano Jashariego zaocznie na 20 lat więzienia pod zarzutami terroryzmu i zabójstwa policjanta.

Dzisiaj Adem Jashari jest patronem międzynarodowego portu lotniczego w stolicy Kosowa – Prisztnie, Narodowego Teatru Kosowa i stadionu w Mitrowicy. W całym kraju, a nawet poza granicami – na przykład w Tiranie – stawiane są jego pomniki. Niewykluczone również, że jego imię nosił będzie także nowy stadion piłkarski w Kosowie, który zastąpić ma obecny zmodernizowany obiekt na trzynaście tysięcy miejsc, gdzie swoje mecze rozgrywa piłkarska narodowa reprezentacja Kosowa. Prawdopodobnie tak się stanie, o ile czołowym politykom uda się  osiągnąć porozumienie co do lokalizacji obiektu. Od 2016 r., kiedy Kosowo zostało przyjęte do UEFA i FIFA, mecze eliminacyjne aż do 2018 r. rozgrywane były w albańskiej Szkodrze, ponieważ jedynie tamtejszy stadion spełnia wymogi piłkarskich federacji dla tego rodzaju wydarzeń sportowych. Linia podziałów w sprawie lokalizacji nowego stadionu przebiega w poprzek podziałów politycznych. Prezydent Kosowa opowiada się za budową w Prisztinie, natomiast liderzy opozycyjnego Vetëvendosje (Samostanowienie) oraz Demokratycznej Ligii Kosowa (partia legendarnego przywódcy Kosowarów – zmarłego w 2006 r. Ibrahima Rugowy) chcą wybudowania stadionu w dzielnicy Bernica w północnej Prisztinie. Okazuje się jednak, że i ta lokalizacja została odrzucona z powodu wysokich kosztów inwestycji. Wygląda więc na to, że nowy obiekt stanie jednak, zgodnie z wizją byłego premiera Ramusha Haradinaja, w miejscowości Drenas/Glogovac, 30 kilometrów na zachód od stolicy, ze względu na dogodną lokalizację przy autostradzie i łatwy dojazd z lotniska w Prisztinie.

Spór o lokalizację nowego stadionu to tylko fragment kosowskiego dyskursu politycznego. Osią konfliktu jest przede wszystkim wpływ organizacji międzynarodowych i USA na procesy polityczne w Kosowie oraz kwestia stosunków z Serbią. Miejscową scenę polityczną zdominowały ugrupowania wywodzące się z Wyzwoleńczej Armii Kosowa (Demokratyczna Partia Kosowa, której politycznym przywódcą był obecny prezydent Hashim Thaci, Sojusz dla Przyszłości Kosowa oraz Inicjatywa dla Kosowa), a także założona przez najsłynniejszego Kosowara na świecie – Ibrahima Rugowę – Demokratyczna Liga Kosowa. Co ciekawe, ten uznawany za faktycznego ojca suwerennego Kosowa polityk, nie wierzył w istnienie UÇK aż do 1997 r., kiedy to jej komendanci ujawnili się i armia rozpoczęła regularną walkę partyzancką z serbskim wojskiem. Konflikt zakończyła interwencja NATO w 1999 r. i w efekcie Kosowo znalazło się pod nadzorem ONZ. Władze w Belgradzie nigdy jednak nie uznały niepodległości Kosowa, wciąż uwzględniając je w podziale administracyjnym Republiki Serbii.

© ROBERT RAJCZYK – ARCHIWUM PRYWATNE

Poza blokiem partii wywodzących się z UÇK i Demokratyczną Ligą Kosowa, istotnym aktorem sceny politycznej jest też ruch Vetëvendosje (Samostanowienie), który jest typową partią protestu. Jej program opierał się na sprzeciwie wobec misji organizacji międzynarodowych ONZ (UNIMIK) i Unii Europejskiej (EULEX). Ugrupowanie to zarzucało również Zachodowi wspieranie polityków oskarżanych o korupcję i zbrodnie wojenne. Jednym z nich był między innymi poprzedni dwukrotny szef kosowskiego rządu i lider Sojuszu dla Przyszłości Kosowa Ramush Haradinaj, który dwa razy stawał przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym ds. Byłej Jugosławii i tyle samo razy został uniewinniony od zarzucanego mu udziału w zabójstwie kilkudziesięciu osób w 1998 r.. Przy okazji drugiego procesu, w niejasnych okolicznościach życie straciło kilkudziesięciu potencjalnych świadków oskarżenia.

Samostanowienie, znane w przeszłości także z poparcia dla idei „Wielkiej Albanii”, czyli zjednoczenia wszystkich ziem zamieszkałych przez Albańczyków, było przeciwne prowadzeniu pod auspicjami UE negocjacji z Serbią. Jednak w latach 2013 i 2015 podpisano techniczne porozumieniaregulujące wzajemne relacje obu państw w zakresie funkcjonowania samorządu serbskiego na północy Kosowa, zaopatrzenia w energię elektryczną, prefiksu telefonicznego dla Kosowa +383 (wcześniej korzystało między innymi z prefiksu Monako) czy też ruchu drogowego przez słynny most na rzece Ibar w Kosowskiej Mitrowicy, który dzieli miasto na dwie części – serbską i albańską.

Serbia formalnie nadal nie uznaje niepodległości sąsiada. Kosowo jest dla Serbów kolebką ich państwowości i jej symbolem, odgrywającym podobną rolę do Gniezna i Jasnej Góry w Polsce. W 1389 r. rycerstwo serbskie starło się na Kosowym Polu z wojskami tureckimi. Według niektórych historyków po stronie serbskiej walczyli również przedstawiciele rycerstwa polskiego, a sam przebieg bitwy pozostał de factonierozstrzygnięty, choć część źródeł wskazuje na tureckie zwycięstwo. Dowodzący wojskami serbskimi książę Lazar poległ i praktycznie natychmiast uznany został za świętego przez cerkiew prawosławną. Z kolei Miloś Obilić stał się symbolem poświęcenia w imię narodu. Podstępem miał się dostać przed oblicze sułtana Murada I i pozbawić go życia tracąc równocześnie własne[1]. Po śmierci ta legendarna postać – bo do dziś nie ma dowodów na jej istnienie – stała się przedmiotem kultu religijnego, znaną nawet na górze Athos w Grecji, jednym z najświętszych miejsc prawosławia na świecie. Ponownie Kosowo nabrało znaczenia w serbskiej polityce w 1989 r., kiedy to mało znany wówczas serbski komunista Slobodan Milośevic niczym książę Lazar (według legendy wniebowzięty tuż po śmierci), przyleciał helikopterem w 500. rocznicę bitwy na Kosowym Polu spotkać się z miejscowymi Serbami, którzy skarżyli się na sposób, w jaki traktowała ich etniczna większość prowincji, czyli kosowscy Albańczycy. To właśnie podczas tego spotkania pod monumentem w kształcie średniowiecznej baszty upamiętniającym bitwę sprzed pięciu wieków zwanym Gazimestan padły słynne słowa otuchy serbskiego przywódcy o tym, że nikt kosowskich Serbów bić więcej nie będzie. Dały one początek poważnemu zaostrzeniu się etnicznego konfliktu w prowincji, która wkrótce na mocy nowelizacji konstytucji straciła swój autonomiczny status, a kosowscy Albańczycy powołali do życia paralelne podziemne struktury państwowe na czele z Ibrahimem Rugową. Efektem było funkcjonowanie w Kosowie dwóch administracji: oficjalnej serbskiej oraz podziemnej albańskiej, która dysponowała praktycznie wszystkimi atrybutami niezależnego organizmu państwowego, włącznie z siłą zbrojną w postaci UÇK. Po przejęciu nadzoru nad prowincją przez ONZ struktury kosowskie podporządkowały się władzy UNIMIK (United Nations Interim Mission in Kosowo), co doprowadziło do powstania Tymczasowych Połączonych Struktur Administracyjnych, a następnie Tymczasowych Organów Władzy Autonomicznej, które stały się z kolei zalążkiem organów władzy państwowej Republiki Kosowa. Władzą dzieliły się lub sprawowały na przemian Demokratyczna Liga Kosowa i Demokratyczna Partia Kosowa. Dotychczasowe rządy w polityce zagranicznej koncentrowały się przede wszystkim na poszerzaniu formalno-prawnego uznania dla kwestionowanej na arenie międzynarodowej niepodległości Kosowa, a w polityce wewnętrznej głównie na dystrybucji międzynarodowej pomocy finansowej. Młode państwo kosowskie ze swoimi konsolidującymi się strukturami administracyjnymi i systemem politycznym  stało się jednak polem do działania dla zorganizowanych grup przestępczych zajmujących się głównie przemytem, czemu sprzyjały także wysoki poziom bezrobocia i niekorzystna struktura miejscowej gospodarki zdominowanej przez dotacje zewnętrzne, w tym także transfery finansowe od diaspory kosowskiej na świecie stanowiące ponad 10% PKB. Te ostatnie formy dotowania kosowskiej gospodarki funkcjonują od czasów podziemnego państwa i służyły między innymi jako dobrowolny podatek na rzecz Wyzwoleńczej Armii Kosowa. Z kolei przy okazji międzynarodowej pomocy finansowanej w Kosowie masowo pojawiać się zaczęły organizacje pozarządowe, dla części których podstawowym celem działalności było jedynie pozyskiwanie pieniędzy w formie grantów i ich konsumpcja.

© ROBERT RAJCZYK – ARCHIWUM PRYWATNE

Wiele do życzenia pozostawia również funkcjonowanie klasy politycznej, której część wywodzi się z oddziałów Wyzwoleńczej Armii Kosowa. Z tego też powodu niektórym politykom, w tym nawet samemu obecnemu prezydentowi, zarzucono w przeszłości zbrodnie wojenne oraz udział w przemycie broni, handel kradzionymi samochodami, ropą i papierosami oraz ludźmi i stręczycielstwo. Innym poważnym problemem jest powszechna korupcja. Samooczyszczenie szeregów kosowskich elit politycznych i gospodarczych nie było priorytetem dla ugrupowań dotychczas sprawujących władzę, które także specjalnie nie starały się konsolidować państwa w wymiarach instytucjonalnym i funkcjonalnym. Dążąc bowiem to utrzymania pokoju i status quo na Bałkanach, świat zachodni koncentrował się na wsparciu wysiłków zmierzających do ustabilizowania relacji serbsko-kosowskich. Politycy, którzy skłonni byli do kompromisu z Serbią, mogli liczyć na przychylność Zachodu. I to właśnie stosunek do porozumień z Republiką Serbii był jednym z najważniejszych tematów politycznej agendy w Kosowie. Protesty przeciwko próbom porozumienia się z sąsiadem pod patronatem Unii Europejskiej przybierały różne formy, począwszy od demonstracji ulicznych, aż do blokowania obrad parlamentu poprzez rozpylanie gazu łzawiącego na mównicy. W protestach celowała głównie lewicowo-nacjonalistyczna partia Samostanowienie, która sprzeciwiała się także demarkacji granicy państwowej z Czarnogórą, co stanowiło warunek uzyskania ruchu bezwizowego ze strefą Schengen dla Kosowa, podobnie jak w przypadku sąsiednich państw bałkańskich. Umowę z Czarnogórą negocjował sam Hashim Thaçi, będąc jeszcze wówczas Ministrem Spraw Zagranicznych. Niedawno natomiast, już jako Prezydent Republiki Kosowa, wraz ze swoim serbskim odpowiednikiem Aleksandrem Vucićem, Thaçi zaproponował udział we wzajemnej korekcie granic obu państw. Miałaby ona polegać na wymianie terenów na północy Kosowa zamieszkałych przez Serbów i przyłączeniu ich do macierzy na obszary w Dolinie Preszewa na południu Serbii zamieszkałych z kolei przez Albańczyków i włączenie ich do Kosowa. Projekt wywołał silne kontrowersje zarówno w społeczeństwie Kosowa, jak i ze strony społeczności międzynarodowej, która podzieliła się na zwolenników korekty granic za cenę stabilizacji w tym rejonie Bałkanów oraz przeciwników demarkacji optujących za negocjowaniem technicznych porozumień w tej sprawie.

Problemem nastoletniego państwa jest też podział majątku narodowego z sąsiednią Serbią oraz Czarnogórą z czasów federacji dwóch ostatnich państw. Roszczenia obejmują przede wszystkim kwestie dotyczące własności kombinatu wydobywczego w Trepcy, zbiornika wodnego Gazivode zasilającego elektrownię wodną oraz elektrowni w miejscowości Obilić, która zaspokaja blisko 90% dostaw prądu w Kosowie. Bank Światowy szacuje, że zasoby mineralne w regionie mają wartość ponad 13 miliardów euro. Rezerw w miejscowych kopalniach z kolei wystarczyć może prawdopodobnie nawet na 1600 lat eksploatacji.

Wieloetniczna struktura Kosowa także nie ułatwia funkcjonowania młodego państwa. Konstytucja gwarantuje wszystkim mniejszościom narodowym, a zwłaszcza serbskiej – najliczniejszej z nich, mandaty w parlamencie i rządowe teki, co jednak nie rozwiązuje problemów ekonomicznych dwumilionowej populacji republiki.  Serbowie i ich rodacy – wyznający islam Gorani – stanowią siedem procent społeczeństwa, podczas gdy Romowie, którzy z kolei nie mogą liczyć na pomoc państwa macierzystego, jeden procent, czyli blisko 20 tysięcy. I to oni razem z ludnością Aszkali (zalbanizowani Romowie) żyją najczęściej w skrajnych warunkach socjalnych i z tego powodu objęci są pomocą organizacji pozarządowych. Przykładem jednego z działań NGO jest miejscowość Plementina w gminie Obilić, uznawana niekiedy za najbardziej zdegradowane ekologicznie miejsce w Europie, po pobycie w którym niektóre zachodnie organizacje pozarządowe odradzają swoim wolontariuszkom zajście w ciążę przez rok od powrotu.

Brak ustabilizowanej sytuacji gospodarczej ma swoje odzwierciedlenie również na scenie politycznej. W Kosowie średnia wieku ludności wynosi 29 lat, pozostawiając bez pracy co trzeciego mieszkańca państwa, co zdecydowanie wpływa na preferencje wyborcze głosujących. Hasła radykalnej poprawy sytuacji socjalnej zyskują nawet większe poparcie niż postulaty walki z powszechnie panującą korupcją.

W takiej atmosferze wybory parlamentarne w 2019 r., kolejny raz zorganizowane przed upływem kadencji, wygrała partia Vetëvendosje (Samostanowienie), a jej lider- Albin Kurti zdobył w skali kraju największą liczbę głosów. Zrezygnowała ona z organizowania gwałtownych ulicznych protestów i z zakłócania obrad parlamentu rozpylaniem gazu łzawiącego, opowiadając się jednocześnie za socjaldemokratycznym programem gospodarczym i reprezentując przy tym sobą nurt lewicy narodowej[2]. Partia Samostanowienie stała się również orędownikiem unormowania stosunków z sąsiednią Serbią, czemu wcześniej się sprzeciwiała, uznając dotychczasowe próby porozumienia z sąsiadem za niekorzystne i zawarte pod dyktando organizacji międzynarodowych.

Proces wyłaniania się gabinetu po wyborach z października 2019 r. trwał kilka miesięcy, co powoli staje się niechlubną tradycją kosowskiej polityki. Zwycięskie Samostanowienie i Demokratyczna Liga Kosowa nie mogli osiągnąć porozumienia przede wszystkim w kwestiach personalnej obsady stanowisk ministerialnych oraz poparcia dla wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich w 2021 r.. Ostatecznie liczba resortów zmniejszona została do piętnastu, a program gabinetu skoncentrowany na sprawach przyspieszenia rozwoju gospodarczego (wzrost gospodarczy to kilka procent rocznie), wsparcia dla lokalnej przedsiębiorczości, reformy edukacji, służby zdrowia i wymiaru sprawiedliwości.

Nowy premier Albin Kurti energicznie przystąpił jednak do działania tuż po powołaniu go na stanowisko na początku lutego 2020 r.. Wycofano blisko 100% podwyżkę wynagrodzeń ministerialnych uchwaloną przez poprzedni gabinet oraz zapowiedziano częściowe zniesienie, ustanowionych także przez poprzedników, stuprocentowych importowych taryf celnych na produkty z Serbii. Tak wysokie stawki celne wprowadzono po tym, jak odrzucony został wniosek Kosowa o przyjęcie do Interpolu. Skutkiem tej odmowy było również uchwalenie w połowie grudnia 2018 r. poprawek do trzech ustaw, które zmierzają do przekształcenia Korpusu Sił Bezpieczeństwa w siły zbrojne w ciągu dziesięciu lat[3].

Działania gabinetu premiera Kurtiego oceniało pozytywnie prawie dwie trzecie badanych, ale koalicyjna Demokratyczna Liga Kosowa (LDK) wraz z początkiem pandemii koronawirusa złożyła wniosek o wotum nieufności wobec szefa rządu, w którego skład wchodziła. Problemem okazały się zapowiedzi premiera dotyczące walki z korupcją w postaci lustracji majątkowej sędziów i pracowników struktur siłowych. Kością niezgody była także kwestia negocjacji z sąsiednią Serbią. Premier Kurti chciał samodzielnie rozmawiać z Belgradem na równej stopie. Demokratyczna Liga Kosowa skłonna była natomiast, zgodnie z amerykańskimi planami, porozumieć się z Serbią za cenę wymiany terytorialnej na rzecz Belgradu. Takie stanowisko popiera też prezydent Kosowa, który chce uchodzić wobec USA za głównego rozgrywającego w stosunkach kosowsko-serbskich. O porozumieniu Thaçi miał rozmawiać z serbskim prezydentem Vučiciem w Waszyngtonie pod koniec czerwca 2020 r., ale samolot kosowskiego przywódcy zawrócił z trasy po tym, jak prokurator haskiej Specjalistycznej Instytucji Sądowej dla Kosowa złożył przeciwko niemu akt oskarżenia. Jako dowódcy UÇK w 1999 r. zarzuca się obecnemu prezydentowi Kosowa odpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez żołnierzy Wyzwoleńczej Armii Kosowa. Ambicją amerykańskiego prezydenta jest doprowadzenie do zakończenia konfliktu kosowsko-serbskiego, włącznie z rewizją granic i wzajemnym uznaniem stron. Stąd też 3 czerwca – dokładnie cztery miesiące po powołaniu Kuritego na premiera, przy wydatnym politycznym wsparciu USA, parlament Kosowa zatwierdził powołanie rządu Avdullaha Hotiego z Demokratycznej Ligi Kosowa (LDK) w koalicji z opozycyjnymi dotychczas Inicjatywą Socjaldemokratyczną (NISMA) i Sojuszem na rzecz Przyszłości Kosowa. Rząd, który ma niskie notowania w społeczeństwie Kosowa ze względu na sposób odsunięcia od władzy poprzedników, poparło 61 na 120 parlamentarzystów. Vetëvendosje byłego już premiera Kurtiego zbojkotowało głosowanie. Pomimo że obecny rząd popierają mniejszości narodowe, najważniejszym społecznym problemem Kosowa pozostaje uregulowanie stosunków z mniejszością serbską. Badania społeczne dowodzą, że co czwarty Serb mieszkający na północy kraju nie chce w ogóle pojawiać się w albańskiej części Kosowa.

Tekst pierwotnie ukazał się na łamach The Warsaw Institute Review, wydanie nr. 13, 2/2020.

[1] Mauzoleum Murada I znajduje się nieopodal Gazimestanu. Widać je z wieży, która pełni obok historycznych, także funkcję atrakcji turystycznej.

[2] Ugrupowanie powstało w 2004 roku jako ruch protestu przeciwko zaangażowaniu organizacji międzynarodowych w Kosowie. Na rok przed ogłoszeniem deklaracji niepodległości Kosowa zorganizowana przez Samostanowienie demonstracja zgromadziła 60 tys. uczestników i zakończyła się interwencją sił porządkowych. Na czele partii stoi 45-letni Albin Kurti, dawny działacz studencki.

[3] Korpus Sił Bezpieczeństwa tworzy 2,5 tys. funkcjonariuszy odpowiedzialnych za realizację między innymi zadań z zakresu obrony cywilnej dysponujących bronią lekką. Kosowskie Siły Bezpieczeństwa mają wieloetniczny skład. Służy w nich około 6% miejscowych Serbów. Po przekształceniu w siły zbrojne, ich liczebność ma być podwojona.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS: 

 

Powiązane wpisy
Top