ROMANIA MONITOR

Data: 31 października 2018

Minister Energii kupuje auto, którym nie będzie mógł jeździć

Minister Anton Anton kieruje resortem energii od stycznia. Postanowił, że da przykład mieszkańcom Rumunii i sam przesiądzie się do ekologicznego auta. Tyle, że daleko nim nie zajedzie przez brak rozbudowanego systemu ładowarek. Rumunia znajduje się na szarym końcu w europejskich statystykach dotyczących zakupu aut elektrycznych. Nawet minister energii, choć kupił tego typu samochód, będzie miał problem z tym, aby z niego skorzystać.

ŹRÓDŁO: FORD.COM

Minister Anton wyjaśnił, że poprzez zakup samochodu elektrycznego chciał dać przykład, aby w jego ślady poszli kolejni mieszkańcy Rumunii. Tyle, że nie jest w stanie dojechać nim na przykład z Bukaresztu do położonej nad Morzem Czarnym Constanţy. Po drodze nie ma bowiem żadnej stacji ładowania. Minister zwrócił uwagę, że może pozwolić sobie co najwyżej na podróż do znajdującego się 60 kilometrów na północ od Bukaresztu Ploieşti. Aby dojechać jednak do Constanţy, trzeba pokonać ponad 200 kilometrów w jedną stronę – a to stanowczo za dużo jak na możliwości samochodu elektrycznego.

– Myślę, że to normalne dla ministra energii, aby jeździć elektrycznym samochodem. Kupiłem go i pierwszą myślą było „pojedźmy do Ploieşti”, bo zasięg auta może nam na to pozwolić. Wtedy powiedziałem „Jedźmy do Constanţy”, ale się zatrzymaliśmy. Samochód ma zasięg dwustu kilometrów, a dystans do Constanţy wynosi więcej niż dwieście kilometrów. Jeśli coś stanie się na drodze, utkniemy, bo pomiędzy Bukaresztem a Constanţą nie ma stacji ładowania – powiedział minister, cytowany przez Agerpress.
Minister zwrócił tym samym uwagę na potrzebę rozwoju sieci ogólnodostępnych ładowarek, bez których nie można liczyć na rozwój elektromobilności w Rumunii. Do tej pory ładowarki pojawiały się bowiem wyłącznie w niektórych miastach, ale nie pomiędzy nimi.
Słabo rozwinięta infrastruktura to tylko jeden z powodów, dla których w Rumunii jeździ niewiele aut elektrycznych. Mimo to, w ostatnich miesiącach obserwowany jest względnie duży wzrost zainteresowania tego typu pojazdami. Według raportu opublikowanego przez European Automobile Manufacturers Association (ACEA)  jeszcze w pierwszym kwartale 2017 r. w Rumunii zarejestrowano zaledwie 11 aut zasilanych bateriami. W pierwszym kwartale 2018 r. było to 195 aut, co oznacza wzrost o 1672,7% – było to rekordem w skali Europy – ale tylko procentowym, gdyż wciąż mowa o niewielkim zainteresowaniu tego typu technologią.

Wiele wskazuje na to, że dynamiczny rozwój elektromobilności jest w Rumunii bardziej stabilnym trendem. Według Automotive Manufacturers and Importers Association (APIA) pomiędzy styczniem a sierpniem bieżącego roku sprzedano na terenie Rumunii 2922 elektryczne i hybrydowe samochody, co oznacza wzrost o 63% w skali roku. Systematycznie rośnie też liczba ładowarek. Obecnie na terenie Rumunii jest około stu miejsc, w których można ładować akumulatory w autach elektrycznych. Inwestycje w tym zakresie zadeklarowało na początku bieżącego roku kilka firm z prywatnym kapitałem. Możliwe, że Rumunia w najbliższej przyszłości pójdzie w ślady Polski, gdzie pieczę nad rozwojem sieci ładowarek sprawuje rząd.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top