Data: 22 lipca 2021 Autor: Marcin Krzyżanowski

Irański parlament i jego rola polityczna po ostatnich wyborach

Ostatnie wybory parlamentarne sprawiły, że jak w soczewce skupiły się niemal wszystkie cechy szczególne irańskiego systemu politycznego i które na dłuższy czas nakreślą kształt krajowej sceny politycznej.

ŹRÓDŁO: MARCIN KRZYŻANOWSKI

Przez większość Irańczyków zostały one uznane za najbardziej niekonkurencyjne wybory od lat, ponieważ Rada Strażników zdyskwalifikowała dziesiątki prominentnych, niejednokrotnie sztandarowych kandydatów reformistów, w tym ponad osiemdziesięciu ówczesnych członków parlamentu, co poskutkowało rekordowo niską frekwencją (42% w skali kraju i 25% w miastach) i zdecydowanym zwycięstwem pryncypialistów. Z 290 miejsc do obsadzenia w 160 przypadkach startujący pryncypialiści nie mieli właściwie żadnej konkurencji, nawet w ramach własnego obozu, nie wspominając o kontrkandydatach reformistów. Jeszcze zanim Rada Strażników formalnie rozpoczęła przegląd kandydatów, wielu weteranów irańskiej polityki postanowiło nie ubiegać się o reelekcję. Najważniejszym z nich była Parvaneh Salahshouri, reformistyczna posłanka reprezentująca Teheran, która zasłynęła z rzadkiej i odważnej jak na warunki irańskie obrony uczestników protestów paliwowych z listopada 2019 r. Nie startował również Ali Larijani, pryncypialista pochodzący z jednego z najbardziej wpływowych rodów w kraju, były negocjator porozumienia nuklearnego i wieloletni przewodniczący parlamentu. Kolejnym z prominentów, którzy postanowili zrezygnować z kandydowania, był Muhammad Reza Aref, lider proprezydenckiej parlamentarnej frakcji Nadzieja.

Rada Strażników zdyskwalifikowała niektórych z najbardziej znanych posłów z Teheranu, takich jak Mahmud Sadeghi, popularny wśród młodego pokolenia poseł znany z otwartej obrony praw obywatelskich, oraz Ali Motahari, konserwatywny, ale proprezydencki poseł i syn ajatollaha Motahariego, głównego ideologa rewolucji. Nawiasem mówiąc, Rada przy okazji wyborów prezydenckich i parlamentarnych wetowała kilkukrotnie również wnuka założyciela republiki ajatollaha Chomejniego. Pomimo tego, że odrzuceni zostali kandydaci z wszystkich stronnictw, to w przypadku centrystów i reformistów dotyczyło to prominentnych postaci z dużymi szansami na wybór. Rada podawała różne powody odrzucenia, ale w większości były to zarzuty o korupcję i „niewierność islamowi”. To drugie w irańskich warunkach oznacza de facto brak wystarczającej lojalności i poparcia dla velayat-e faqih. W efekcie pryncypialiści, których elektorat z natury rzeczy jest dość aktywny i karny, mogli już w przedbiegach spodziewać się zwycięstwa. Z kolei reformiści i centryści albo oddali mecz walkowerem (jak w Teheranie) albo usilnie walczyli o mobilizację swoich zwolenników, co dało im zwycięstwa m.in. M. Pezeszkiana w Tabrizie oraz mniej znanych polityków w kilku mniejszych okręgach rozsianych po kraju. Liczba mandatów dla reformistów i centrystów wyniosła ostatecznie 20, natomiast kandydaci prezentujący się jako niezależni zdobyli 35 mandatów.

Według standardów Bliskiego Wschodu zarówno tradycja, jak i aktywność madżlesu są wyjątkowe. Duża liczba komentatorów zadawała sobie w związku z tym pytanie dlaczego rahbar zdecydował się na dalsze usztywnianie przestrzeni politycznej, zwłaszcza w czasie kryzysu gospodarczego i rosnącego napięcia w relacjach z USA? Spośród proponowanych odpowiedzi na największą uwagę zasługuje najprostsza, będąca zarazem wskazaniem kierunku dalszej ewolucji politycznej Iranu. Już co najmniej od 2009 r. rahbar wielokrotnie i z coraz większą determinacją wzywał do wybrania parlamentu zdominowanego przez „młode, pobożne i rewolucyjne siły.” W praktyce oznacza to wezwanie do zmiany warty politycznej i ustąpienia miejsca młodszym, bardziej radykalnym, jednoznacznie oddanym absolutystycznej interpretacji velayat-e faqih, antyzachodnim, a także popierającym zbrojne zaangażowanie Iranu na Bliskim Wschodzie „wybrańcom narodu”. Takiej wizji przyklasnęła też kluczowa w tym wypadku Rada Strażników, stwierdzając w oświadczeniu, iż parlament nie jest miejscem dla tych, którzy boją się przemawiać przeciwko zagranicznym wrogom.

W tym kontekście szczególnie ciekawym zjawiskiem jest zarówno quasi-sekularyzacja parlamentu, jak i „weteranizacja” irańskiej polityki. Pierwszy trend wyraża się w malejącej liczbie deputowanych-duchownych przy wzrastającej roli Rady Strażników oraz Rady Rozpoznania Interesu Państwa. Pierwszy i drugi parlament miały w swych ławach po ponad setce duchownych (odpowiednio 164 i 153 na 290 deputowanych). Ich liczba spadła do 85 w trzecim parlamencie, 67 w czwartym i 52 w piątym. Tendencja postępowała, by w 2000 r. w szóstym, zdominowanym przez reformatorów madżlesie, spaść do 35 duchownych. W siódmym i ósmym parlamencie, w którym większość mieli „twardogołowi”, liczba ta wzrosła do ponad 40. Z kolei dziewiąty, również pryncypialistyczny madżles liczył tylko 27 deputowanych w turbanach. W ławach wybranego w 2016 r. dziesiątego, reformistycznego parlamentu zasiadło tylko 16. Co ciekawe, wtedy też po raz pierwszy doszło do sytuacji, kiedy liczba kobiet wybranych do parlamentu (17) przekroczyła liczbę duchownych.

Drugą istotną tendencją jest wzrost liczby deputowanych ze środowisk Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Część z nich to weterani wojny z Irakiem, będący od co najmniej kilku lat poza formacją, a część jeszcze kilka lat wstecz zajmowała wysokie stanowiska w dowództwie korpusu (jak np. Qalibaf). Jednak coraz większa obecność posłów ze środowisk IRGC jest nadal daleka od poziomu dominacji duchownych z lat 80 i 90-tych.

ŹRÓDŁO: MARCIN KRZYŻANOWSKI

Abstrahując od zawodowej przeszłości deputowanych, obecny parlament jest zdecydowanie zdominowany przez pryncypialistów, posiadających łącznie 225 z 290 mandatów przy 13 mandatach dla reformistów/centrystów, 5 dla mniejszości religijnych i 47 niezależnych. Ich postawa w większości przypadków jest zbieżna z oczekiwaniami rahbara – chociaż nie zawsze młodzi, to pełni rewolucyjnego zapału i nader krytycznie nastawieni do Zachodu, negocjacji z USA i administracji prezydenta Rouhaniego. Za poprzedniego madżlesu w stosunkach Rouhaniego z parlamentem buforem był przewodniczący Ali Laridżani, który chociaż z reguły jest zaliczany do centro-pryncypialistów, to w poprzednich wyborach był wspierany przez proprezydenckie stronnictwo. Pomimo swych prycypialistycznych afiliacji, Laridżani wspierał politykę gospodarczą i zagraniczną prezydenta oraz starał się łagodzić ataki na rząd ze strony pryncypialistów. Obecny przewodniczący postępuję zgoła odmiennie i przewodzi atakom na politykę prezydenta, co prawdopodobnie ma służyć za podbudowę do jego własnej kampanii prezydenckiej. Jednym z głównych celów krytyki dla parlamentarnej większości jest minister sprawa zagranicznych Muhammad Dżawad Zarif – twarz negocjacji z Zachodem. Jednakże z racji podziałów wśród pryncypialistów, Qalibaf zmuszony jest też tonować nastroje radykalnej części stronnictwa, w szczególności ok. 60 deputowanych wybranych z konkurencyjnej listy. Antyprezydencki zapał madżlesu sięgnął tak daleko, że zmuszony do interwencji poczuł się sam rahbar, który wezwał deputowanych do współpracy z rządem, ucinając jednocześnie spekulacje na temat możliwości odwołania prezydenta.

Przyszłość irańskiej sceny politycznej, częściowo zdeterminowanej zniechęceniem rahbara do negocjacji z USA oraz zdecydowanym zwycięstwem pryncypialistów w wyborach parlamentarnych, będzie na najbliższe trzy lata określona w czerwcu 2021 r., kiedy to odbędą się wybory prezydenckie. Obecne trendy jednoznacznie wskazują, że zwycięży w nich kandydat pryncypialistów, którym najprawdopodobniej zostanie I. Raisi. Realizacja takiego scenariusza będzie oznaczała wzrost „agresywnej” zagranicznej aktywności Iranu oraz dalsze zwiększenie nacisku na ekonomię oporu i renesans wartości rewolucji islamskiej.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Powiązane wpisy
Top