Data: 24 czerwca 2021 Autor: Marcin Krzyżanowski

Irańska scena polityczna

Iran, z powodu swojej kluczowej pozycji na Bliskim Wschodzie, konflikcie z USA i Izraelem oraz ciągłych emocji podsycanych jego agresywną retoryką, są częstym tematem analiz oraz wydań wiadomości. Niestety, w tym wypadku ilość nie idzie w parze z jakością. Znaczna część medialnej dyskusji na temat Iranu jest zdominowana przez „twitterowe” dziennikarstwo i notki agencyjne.

ŹRÓDŁO: WIKIMEDIA

Z kolei w szerszych opracowaniach nagminnie używane są terminologia i nazewnictwo bezrefleksyjnie przeniesione z zachodniej politologii, co powoduje, że zjawiska znane odbiorcom z własnego podwórka (np. klarowny trójpodział władzy, sekularyzacja, podział na lewice/prawicę, opozycję/rząd) przykładane są do realiów irańskich, co wypacza obraz sytuacji i prowadzi do błędnych wniosków. Chcąc rzetelnie zanalizować irańską scenę polityczną, trzeba pamiętać, że wymyka się ona łatwej kategoryzacji. Hybrydowy system Islamskiej Republiki Iranu jest konceptem wyjątkowym wśród światowych systemów politycznych. Obejmuje zarówno elementy demokracji, jak i teokracji (chociaż bardziej poprawny jest termin „hierokracja”). Konstytucja łączy liberalne pojęcie suwerenności narodu z doktryną velayat-e faqih . Ustanawia instytucje zastrzeżone dla, lub zdominowane przez duchowieństwo, takie jak urząd rahbara (Najwyższego Przywódcy) i Radę Strażników, zarazem wprowadzając instytucje ze składem wybieranym w wyborach powszechnych: prezydenta, parlament, samorząd lokalny i Zgromadzenie Ekspertów.

Obecna forma sprawowania rządów jest pokłosiem zarówno burzliwej historii politycznej Iranu, rewolucyjnego etosu, religijnego zapału jak i filozoficznej refleksji. Od strony ideologicznej ramy irańskiej polityki wyznacza stworzona przez ajatollaha Chomejniego doktryna velayat-e faqih oraz konstytucja z 1979 r. wraz z poprawkami z 1989 r. Zgodnie z nią Iran jest republiką islamską realizującą trójpodział władzy, jednakże nadrzędna rola w kierowaniu państwem zarezerwowana jest dla rahbara, czyli Przywódcy Rewolucji Islamskiej. Nakreślony w konstytucji złożony system polityczny jest w istocie eksperymentem łączącym elementy współczesnej teokracji islamskiej z demokracją i systemem prezydenckim. Sieć niewybieralnych ciał kontrolowanych przez rahbara jest w założeniu częściowo równoważona przez prezydenta i parlament wybierane przez naród.

Jakkolwiek formalnie aparat państwa opiera się na konstytucji, islamie (w praktyce na jego interpretacji przez rahbara i grupę najwyższych duchownych) oraz strukturze instytucjonalnej urzędów państwowych, to większość elity politycznej zajmuje swoją pozycję dzięki osobistym relacjom i powiązaniom w ramach nieformalnego układu zależności rodzinnych, biznesowych i towarzyskich. Poszczególni politycy są często bardziej wpływowi, niż można wnioskować na podstawie ich formalnego statusu. Proces polityczny w Iranie opiera się w dużej mierze na nieformalnych sieciach relacji pomiędzy politykami, duchownymi i biznesmenami. Nie oznacza to jednak, że nastroje i sympatie społeczeństwa są bez znaczenia. Styl sprawowania władzy przez poprzedniego i obecnego rahbara charakteryzował się dążeniem do zachowania pewnej równowagi politycznej, rzecz jasna przy zachowaniu nadrzędnej roli szyizmu i kierowniczej roli przywódcy. Dotyczy to zwłaszcza Alego Chameneiego, który nie posiada charyzmy ani społecznego szacunku, jakim cieszył się jego poprzednik. Jego pozycja jest zarówno usankcjonowana religijnie, jak i paradoksalnie, przez religię ograniczona. Pomimo autorytetu, jakim się cieszy oraz władzy, jaką posiada, musi liczyć się z opinią innych szyickich duchownych. Pomimo to, dzięki uprawnieniom pozwalającym na teoretycznie swobodne obsadzanie kluczowych stanowisk (np. szefa sądownictwa i dowódców sił zbrojnych), a w szczególności kontroli nad potężnym aparatem fundacji religijnych, jest w stanie w razie potrzeby tłumić ewentualne tendencje opozycyjne wśród kleru. Sfera władzy rahbara jest dodatkowo rozszerzona poprzez jego oficjalnych przedstawicieli, ulokowanych we wszystkich urzędach szczebla centralnego i prowincjonalnego. Są oni uprawnieni do interwencji w imieniu przywódcy w każdej sprawie państwowej i pod pewnymi względami bardziej wpływowi niż np. ministrowie.

ŹRÓDŁO: MARCIN KRZYŻANOWSKI

Hybrydowa konstrukcja ustroju i jego rewolucyjne korzenie sprawiają, że przez większą część ponad czterdziestoletniego istnienia republiki irańską politykę charakteryzują ciągłe spory ideologiczne pomiędzy stronnictwami politycznymi i kompetencyjne między instytucjami elekcyjnymi a pochodzącymi z nadania. Do tego należy dodać konflikty pomiędzy poszczególnymi grupami interesu. Chociaż zdecydowanie dominującą pozycję zajmuje rahbar, to nie jest on absolutystycznym dyktatorem, lecz raczej autokratą, zaś sama republika (pomimo de facto opresyjnego charakteru) opiera się na założeniu przynajmniej minimalnego społecznego konsensusu. Stąd też spora waga, jaką Irańczycy przywiązują (z reguły) do wyborów prezydenckich i w mniejszym, ale wciąż znaczącym stopniu do parlamentarnych. Pomimo iż prezydent w praktyce nie jest głową państwa, a „jedynie” szefem egzekutywy, to sprawuje niemal pełną kontrolę nad polityką gospodarczą, a przy tym samo stanowisko, mimo ustrojowych ograniczeń, cieszy się sporą estymą wśród społeczeństwa. Wybory prezydenckie są zaś papierkiem lakmusowym nastrojów społecznych – i to bez względu na ich mniej lub bardziej sprawiedliwy przebieg. Podobnie ma się rzecz z wyborami do madżlesu, czyli jednoizbowego parlamentu, z tym że w tym wypadku dodatkowy ciężar gatunkowy wydarzeniu dodaje fakt, że są one dla prowincjonalnych polityków szansą wypłynięcia na szerokie wody, a dla „pierwszoligowców” probierzem ich wpływów. Deputowani są wybierani bezpośrednio na czteroletnią kadencję w wyborach powszechnych, a uznane konstytucyjnie mniejszości religijne mają zagwarantowane łącznie pięć mandatów. Sesje parlamentarne są transmitowane przez państwową telewizję, a protokoły obrad publikowane. Debaty madżlesu stanowią w związku z tym centrum ograniczonego przez ramy ustroju dyskursu społeczno-politycznego Iranu.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Parlament jest zdominowany przez indywidualnych deputowanych, a nie partie polityczne. Chociaż w Iranie istnieje ich kilkaset, to nie są one formalnie obecne w parlamencie, a ich nazwy nie pojawiają się na karcie wyborczej. Politycy nagminnie występują przeciwko liniom programowym swoich ugrupowań, a dyscyplina partyjna praktycznie nie istnieje. Większość wyborców głosuje nie na podstawie klucza partyjnego, ale według nieusankcjonowanych prawnie ani proceduralnie „list poparcia” tworzonych przez koalicje polityczne, stowarzyszenia i organizacje społeczne. Jeden polityk może znajdować się na kilku różnych listach. Wyborca może oczywiście wybrać, czy głosować tylko na kandydatów z określonej listy, czy też mieszać i dopasowywać, ponieważ, jak wspomniano powyżej, na karcie do głosowania nie występują nazwy partii, czy koalicji, a nazwiska i numery startowe poszczególnych kandydatów, w liczbie właściwej dla danego okręgu, należy wpisać na specjalną kartę, która jest właściwym „głosem”.

Taki sposób głosowania osłabia rolę partii oraz powoduje dużą rotację deputowanych. Średnio tylko ok. 30% urzędujących jest w stanie uzyskać reelekcję. Tendencję wzmacnia częste dyskwalifikowanie deputowanych przez Radę Strażników oraz personalne podejście wyborców do swoich przedstawicieli. Nie mogąc schować się za szyldem partii deputowani, w szczególności ci z mniejszych i prowincjonalnych okręgów, są rozliczani przez wyborców za skuteczność. Jeśli nie zdołali przeforsować projektów deklarowanych w kampanii – przepadają. Prócz tego w niektórych okręgach rywalizacja między rodzinno-biznesowymi klanami doprowadza do naprzemiennych zwycięstw to jednego, to drugiego stronnictwa.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS: energetyka, Inicjatywa Trójmorza, energia elektryczna, sieć powiązań, Unia Europejska 

Powiązane wpisy
Top