OPINIE

Data: 19 września 2022 Autor: Kacper Kita

Dramat generała

Działalność generała Kazimierza Sosnkowskiego podczas II wojny światowej jak w soczewce skupia w sobie tragizm sytuacji, w której znaleźli się wówczas Polacy.

ŹRÓDŁO: Picryl

Sosnkowski cieszył się w chwili wybuchu wojny szeroką sympatią i autorytetem jako bliski współpracownik marszałka Piłsudskiego i minister spraw wojskowych tak podczas bitwy warszawskiej w 1920 r., jak później w rządzie endeka Władysława Grabskiego, umiejący rozmawiać z różnymi środowiskami. Niechętny mu marszałek Śmigły-Rydz nie chciał jednak włączyć Sosnkowskiego w przygotowania do obrony kraju. Dopiero w nocy z 10 na 11 września generał dostał przydział w postaci dowództwa nad nieistniejącym już de facto Frontem Południowym. Na emigracji Sosnkowski wszedł do rządu Sikorskiego, ale jego pozycja była słaba i stale podminowywana przez działaczy takich jak Stanisław Kot, mimo wojny silnie zaangażowanych w politykierskie porachunki z przedstawicielami dawnej sanacji.

Po ataku Hitlera na ZSRR Sosnkowski doradzał Sikorskiemu porozumienie ze Stalinem i utworzenie polskiego wojska w Sowietach, ale jednocześnie żądanie uznania przez Moskwę przedwojennych granic Polski. Układ Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 r. nie uwzględniał jednak tej kwestii – a był to moment, w którym Stalin był wyjątkowo słaby wobec ofensywy niemieckiej. Sosnkowski w proteście podał się do dymisji. Sikorski chętnie odsunął go na boczny tor, proponując mu następnie stanowiska w rodzaju ambasadora w Brazylii, pozwalające pozbyć się krnąbrnego generała. Przez kolejne dwa lata Sosnkowski skupiał wokół siebie Polaków krytykujących, tak jak on, nadmierne ustępstwa wobec aliantów zachodnich i Stalina. Stale był wobec tego zwalczany przez komunistów.

4 lipca 1943 r. Sikorski – jednocześnie premier i wódz naczelny – zginął pod Gibraltarem. Sosnkowski był naturalnym kandydatem do zastąpienia go na czele polskiego wojska. Prezydent Raczkiewicz wbrew początkowej obietnicy i pod naciskiem zewnętrznym uczynił jednak premierem Stanisława Mikołajczyka – polityka chwiejnego i ugodowego, w dodatku będącego formalnym przełożonym naczelnego wodza. Miał nadzieję, że polscy żołnierze lądujący we Włoszech będą mogli dążyć do wyzwolenia własnego kraju. Odwoływał się do słów Mazurka Dąbrowskiego, który sam już w 1921 r. jako minister kazał wykonywać w wojsku jako hymn: „z ziemi włoskiej do Polski”.

Sosnkowski trafnie niestety przewidywał przyszłość Polski. 12 lutego 1944 r. pisał do dowódcy AK: „Moskwa dąży do sowietyzacji Polski […]; Anglia i Ameryka nie chcą lub nie mogą – na razie przynajmniej – przeciwstawić się czynnie tym dążeniom. Nie uchronią nas dyplomatyczne dobre chęci przyjaciół, połączone z kategoryczną odmową wszelkich gwarancji rzeczywistych”.

Sosnkowski sprzeciwiał się organizacji powstania, obawiając się wielkich strat wśród cywilów i braku pomocy aliantów. Powstanie za szansę na ułożenie sobie relacji z ZSRR – zerwanych przez Moskwę po ujawnieniu zbrodni katyńskiej – uważał natomiast premier Mikołajczyk. Działające w znacznej mierze niezależnie krajowe dowództwo AK zdecydowało się, jak wiadomo, na akcję zbrojną. Po jej miesiącu Sosnkowski zwrócił się do żołnierzy w dramatycznych słowach:

„Pięć lat minęło od dnia, gdy Polska, wysłuchawszy zachęty Rządu brytyjskiego i otrzymawszy jego gwarancje, stanęła do samotnej walki z potęgą niemiecką. (…) Od miesiąca bojownicy Armii Krajowej pospołu z ludem Warszawy krwawią się samotnie na barykadach ulicznych w nieubłaganych zapasach z olbrzymią przewagą przeciwnika. Samotność kampanii wrześniowej i samotność obecnej bitwy o Warszawę są to dwie rzeczy zgoła odmienne. Lud Warszawy, pozostawiony samym sobie i opuszczony na froncie wspólnego boju z Niemcami – oto tragiczna i potworna zagadka, której my, Polacy, odcyfrować nie umiemy na tle technicznej potęgi Sprzymierzonych u schyłku piątego roku wojny. Nie umiemy dlatego, gdyż nie straciliśmy jeszcze wiary, że światem rządzą prawa moralne. Nie umiemy, bo uwierzyć nie jesteśmy w stanie, że oportunizm ludzki w obliczu siły fizycznej mógłby posunąć się tak daleko, aby patrzeć obojętnie na agonię stolicy tego kraju, którego żołnierze tyle innych stolic własną piersią osłonili”.

Przemówienie wzbudziło protesty Brytyjczyków. 30 września 1944 r. pod naciskiem premiera Winstona Churchilla i ZSRR Sosnkowski został zdymisjonowany. Generał był zbyt niezależny i nieustępliwy. Niestety, jego przewidywania odnośnie ustępstw wobec aliantów i zamiarów ZSRR sprawdziły się. Szerzej zainteresowanym jego działalnością podczas wojny polecam książkę Ireneusza Wojewódzkiego „Kazimierz Sosnkowski podczas II wojny światowej. Książę niezłomny czy Hamlet w mundurze?”.

Projekt dofinansowano ze środków Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego w ramach Funduszu Patriotycznego-edycja 2022 Wolność po polsku, prowadzone przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Tags:

Powiązane wpisy
Top