Data: 25 stycznia 2021

Demonstracje w obronie Nawalnego. Wnioski

Skala ulicznych protestów przeciwko aresztowaniu Aleksieja Nawalnego zaskoczyła. I to właściwe jedyna niespodzianka, jeśli mowa o wydarzeniach z soboty 23 stycznia. Nie była zaskoczeniem bardzo ostra reakcja władz, ani kremlowska narracja na temat tych protestów, w tym rytualne już oskarżanie USA o mieszanie się w wewnętrzne sprawy Rosji. Jeśli reżim kremlowski wyciągnął jakieś wnioski z wydarzeń ubiegłorocznych na Białorusi, to widać to było właśnie w reakcji na protesty w obronie Nawalnego.

ŹRÓDŁO: WIKIMEDIA COMMONS

To, co zwraca uwagę, to po pierwsze geograficzna skala protestów, a po drugie, ostra reakcja władz. Marsze i wiece odbyły się w 128 miastach i miejscowościach Rosji, choć oczywiście najliczniejsze w Petersburgu i Moskwie. I to właśnie w stolicy policja zatrzymała aż 1320 osób, a w całym kraju w sumie 3324. Tak masowych zatrzymań demonstrantów za rządów Putina jeszcze nie było. Potwierdziło się też, że największy potencjał protestów, poza dwiema metropoliami, istnieje na Syberii i Dalekim Wschodzie. Wydaje się jednak, że władza wyciągnęła wnioski z kłopotów Łukaszenki latem ubiegłego roku. Jeśli na Białorusi siłowicy nie byli w stanie przewidzieć skali protestów i ich geografii, w efekcie czego skoncentrowano siły w Mińsku, a na prowincji ich zabrakło, to w Rosji było inaczej. Policja i Rosgwardia dość sprawnie poradziły sobie z kontrolowaniem protestów, a masowe zatrzymania i zapowiedzi spraw karnych świadczą, że reżim od początku będzie bardzo ostro represjonował przeciwników. Należy oczekiwać poważnych reperkusji i pokazowo surowych wyroków dla zatrzymanych demonstrantów – co umożliwiają przyjęte na przełomie roku przepisy. Przyjęto je zresztą w ekspresowym tempie, co świadczyć może o dobrym rozeznaniu Kremla, który widać spodziewał się, że będą potrzebne bardzo szybko.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Nawet jeśli nie zadziałało zniechęcanie ludzi do protestów (ostrzeżenia pod adresem uczelni i szkół, rodziców, próby cenzurowania mediów społecznościowych) i wyszło na ich ulice więcej, niż się spodziewano, to już w drugiej fazie nie było problemów. Mimo szerokiej geografii protestów, siłowicy zareagowali skutecznie i nie pozwolili, żeby gdziekolwiek sytuacja wymknęła się spod kontroli. Oczywiście nie oznacza to strat w wymiarze wizerunkowym/informacyjnym. Reżimowi nie pomogą z pewnością szeroko rozpowszechniane obrazki szarpania małego chłopca przez mundurowych czy obrzucanie siłowików śnieżkami przez tłum. Kreml trzyma się, rzecz jasna, konsekwentnie przyjętej już dawno temu narracji. Nie mówi o Nawalnym, ale o „tej osobie”. Bagatelizuje też protesty sobotnie. Już następnego dnia w największej telewizji państwowej wypowiadał się rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Podkreślał, że na ulice wyszło „mało ludzi”, natomiast „wielu ludzi” głosuje na Putina. Pieskow zaatakował też USA, mówiąc, że publikacje na stronie amerykańskiej ambasady w Moskwie na temat protestów to ingerencja w wewnętrzne sprawy Rosji i popieranie łamania prawa. Zasugerował też zaangażowanie zachodnich służb w przygotowanie raportu Nawalnego o „pałacu Putina”.

Niewątpliwie liczba demonstrantów i liczba miejsc, gdzie wyszli na ulice, pokazuje reżimowi, jak duży jest potencjał dla ewentualnych masowych protestów czy wręcz społecznej rewolty. To pierwszy test dla władzy w tym roku, który będzie bardzo trudny dla Putina – wszak na jesieni mają się odbyć wybory parlamentarne. W przyszłości demonstracje mogą być liczniejsze, bo nawet teraz ludzie wychodzą na ulice nie tyle nawet w obronie Nawalnego, co żeby dać wyraz frustracji rządami Putina. Należy pamiętać, że filmy Nawalnego oglądają w Internecie miliony ludzi, a czynnie protestują dziesiątki tysięcy. Zwolennicy opozycjonisty zapowiedzieli kolejne protesty na następny weekend, 30-31 stycznia. 2 lutego sąd ma rozpatrzeć wniosek służby więziennej FSIN o zamianę wyroku wobec niego w zawieszeniu z 2014 roku, na bezwzględne wykonanie kary, a więc skierowanie Nawalnego do kolonii karnej.

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Powiązane wpisy
Top