U.S. WEEKLY

Data: 4 kwietnia 2022

Czy jest trzecia droga w amerykańskiej polityce?

Patrząc na amerykański krajobraz polityczny zazwyczaj dostrzegamy nieustanną konkurencję pomiędzy dwiema partiami. Partia Demokratyczna i Partia Republikańska zdominowały pole walki politycznej, ale nie są na nim same. W amerykańskim duopolu władzy dostrzec można minimalny wpływ, który wywiera Partia Libertariańska.

ŹRÓDŁO: Flickr

Pomimo wspomnianego już duopolu władzy, w Stanach Zjednoczonych funkcjonuje co najmniej kilka innych środowisk politycznych. Reprezentują one różne, często skrajne poglądy, które w „państwie wolności” mogą znaleźć swoje miejsce. Największą partią polityczną, która równocześnie nie weszła do pierwszej ligi amerykańskiej polityki jest Partia Libertariańska. Została założona w 1971 roku i w chwili obecnej skupia ona blisko 700 tysięcy zarejestrowanych wyborców. [1]

Partia Libertariańska promuje klasyczną formę liberalizmu, w przeciwieństwie do nowoczesnego liberalizmu i progresywizmu Partii Demokratycznej oraz konserwatyzmu Partii Republikańskiej. W ogólnym rozrachunku politycznym, libertarianie łączą w sobie m.in. liberalizm światopoglądowy Demokratów oraz liberalizm ekonomiczny reprezentowany przez Republikanów. Mimo wspólnych cech z głównymi partiami w Stanach Zjednoczonych, Libertarianie pozostają daleko w tyle w porównaniu do liczby zarejestrowanych wyborców Demokratów i Republikanów. Interesująca wydaje się jednak sama inicjatywa, która z czasem ma szansę odgrywać coraz większą rolę w amerykańskim życiu politycznym.

Pomimo niespełna miliona zarejestrowanych wyborców, paradoksalnie Partia Libertariańska ma potencjał do tego, aby wpływać na wyniki amerykańskich wyborów na najwyższym szczeblu. Analizując wyniki ostatnich wyborów prezydenckich prawdą jest, że liczba głosów wyborców trzecich partii spadła porównując wybory prezydenckie w 2016 i 2020 roku, ponieważ osoby, które mogły głosować na „trzeciego” kandydata w 2016 roku, w 2020 zdecydowały się głosować na Joe Bidena lub Donalda Trumpa. Okazało się jednak, że w wyścigu, który opierał się na stosunkowo niewielkich przewagach między Bidenem a Trumpem, kandydatka Partii Libertariańskiej — Jo Jorgensen mogła skutecznie przyczynić się do odwrócenia losu wyborów.

Przykładami stanów, w których Jorgensen pozwoliła odebrać kluczowe głosy jednemu z kandydatów są Wisconsin czy Arizona. W Wisconsin różnica zebranych głosów pomiędzy Trumpem a Bidenem wynosiła 20,682. Natomiast w Arizonie była ona jeszcze mniejsza, gdyż Biden pokonał tam Trumpa różnicą 10,457. Patrząc na całokształt oddanych w tych stanach głosów, wskazane różnice są wręcz marginalne. Wpływ kandydatki Partii Libertariańskiej w tych miejscach widać wyraźnie, gdyż w Wisconsin zebrała ona 38,393 głosów, a w Arizonie Jorgensen otrzymała 50,636 głosów — prawie pięciokrotnie więcej niż wyniosła różnica pomiędzy Bidenem i Trumpem. W obu wymienionych stanach w 2016 roku wygrał Trump, by w 2020 stracić je na rzecz Bidena. Sytuacja ta prowokuje dwie konkluzje: albo stracił Trump i jego „wolnościowi” wyborcy tym razem zagłosowali na kandydatkę Partii Libertariańskiej, albo wyborcy wcześniej reprezentujący „trzecią partię” zobaczyli większą szansę realizacji ich postulatów w Joe Bidenie. Ta druga możliwość wydaje się być bardziej prawdopodobna.

W październiku 2020 roku w sondażu Pew Research Center zapytano osoby, które głosowały na kandydata trzeciej partii w 2016 roku, co planują zrobić w 2020 roku. Spośród nich aż 49 procent stwierdziło, że skłania się ku Bidenowi lub go popiera, a 26 procent stwierdziło, że popiera Trumpa. Jedna czwarta powiedziała, że planuje ponownie głosować na kandydata trzeciej partii w 2020 roku.[2] Exit poll przeprowadzone przez „New York Times” obejmująca 15 590 wyborców wykazała, że z 5 procent respondentów, którzy głosowali na trzecią partię w 2016 r., 60 procent stwierdziło, że poprze Bidena, a 25 procent wybrało Trumpa, pozostawiając około 15 procent głosów dla innych kandydatów.[3] Z tych badań wynika, że cześć sympatyków Partii Libertariańskiej w ostatnich wyborach prezydenckich postanowiła poprzeć kandydata Partii Demokratycznej. Sumując głosy wyborców „trzeciej partii” oddane na Bidena z tymi, które w skutek startu Jorgensen stracił Trump można odnaleźć wpływ Partii Libertariańskiej na wynik wyborów w co najmniej kilku stanach. Tymczasem Jo Jorgensen, profesor Uniwersytetu Clemson, zdobyła 1 865 724 głosów, co stanowi 1,2 procent frekwencji wyborczej. To zdecydowanie wyróżniający się wynik na tle kandydatów reprezentujących partie niezwiązane z duopolem władzy w Stanach Zjednoczonych. Dowodzi to temu, jak duże znaczenie miały głosy zebrane przez Jo Jorgensen i głosy pozostałych libertarian przekazane na Joe Bidena.

Od czasu swojego założenia, Partia Libertariańska może odznaczyć się 10 politykami, których wybrano do stanowych ciał ustawodawczych. Niektórzy z nich stali się członkami partii po tym jak zostali wybrani na swoje stanowiska z ramienia Partii Demokratycznej czy Republikańskiej. Najnowszym kandydatem wybranym do legislatury stanowej jest Marshall Burt, który zasiada w Izbie Reprezentantów stanu Wyoming od 2020 roku. Wyjątkiem, który reprezentował partię w amerykańskim Kongresie był reprezentant z Michigan, Justin Amash, który zmienił barwy partyjne w czasie swojej kadencji z Partii Republikańskiej na Partię Libertariańską stając się pierwszym reprezentantem Partii na szczeblu federalnym. Całościowo, Partia Libertariańska ma swoich przedstawicieli głównie we władzach stanowych, wśród szefów lokalnych władz wykonawczych i innych organach niższego szczebla. Ich liczba stale rośnie, a w 2019 roku wynosiła 182 osoby. Pomimo tego, iż wielkość tego środowiska politycznego jest nieporównywalna względem dwóch największych partii w kraju, Libertarianie w Stanach Zjednoczonych próbują budować swoje struktury od podstaw, a ich rola w federalnych procedurach wyborczych może być przez wielu analityków politycznych niedoceniana.

[1] http://ballot-access.org/2020/03/27/march-2020-ballot-access-news-print-edition/

[2] https://www.pewresearch.org/politics/2020/10/09/the-trump-biden-presidential-contest/

[3] https://www.nytimes.com/interactive/2020/11/03/us/elections/exit-polls-president.html

Jan Hernik

Dziennikarz i publicysta, który zdobywał doświadczenie w polskich niezależnych mediach internetowych. W swojej karierze brał udział w tworzeniu projektów związanych z polityką krajową i geopolityką. Hernik ma doświadczenie w pracy jako prezenter telewizyjny i redaktor portalu informacyjnego. W Warsaw Institute jest redaktorem naczelnym strony internetowej i ekspertem w dziedzinie Stanów Zjednoczonych.

Absolwent Ośrodka Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w teorii wpływu religii, rasy i pochodzenia etnicznego na wybór polityczny w amerykańskich wyborach prezydenckich. Jego zainteresowania badawcze obejmują także erę kolonialną Stanów Zjednoczonych, prawo do posiadania broni oraz amerykańską myśl wolnościową.

 

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS: energetyka, Inicjatywa Trójmorza, energia elektryczna, sieć powiązań, Unia Europejska 

Powiązane wpisy
Top