THE WARSAW INSTITUTE REVIEW

Data: 4 grudnia 2019    Autor: Piotr Bajda

Czy Czesi są rusofilami?

W powszechnym odbiorze Czesi są uważani za jeden z bardziej prorosyjskich narodów w Europie. Jednak przy bliższym spojrzeniu ten obraz już nie jest taki czarno-biały.

© EPA/MARTIN DIVISEK (PAP/EPA)

Rzeczywiście prorosyjskie sentymenty mają długą tradycję na ziemiach czeskich. Należy pamiętać, że Królestwo Czeskie od XVI w. znalazło się w rękach Habsburgów, których polityka ujednolicenia posiadanych przez nich ziem doprowadziła do ograniczenia przywilejów dla szlachty czeskiej, a przede wszystkim promocji katolicyzmu na terenach zdominowanych przez protestantów pamiętających jeszcze dobrze ruch husycki. To wydarzenia w Czechach były praprzyczyną wojny trzydziestoletniej, która zrujnowała połowę Europy. Na początku wojny Czechów dotknął kataklizm, po którym na długie lata się nie podnieśli. W listopadzie 1620 r. pod Białą Górą niedaleko Pragi wojska cesarskie rozbiły siły protestanckich powstańców, składające się w swojej większości z lokalnej szlachty. Niedobitkom czeskiej szlachty odebrano większość przywilejów, zamki i dobra ziemskie  rozdane później wiernym Habsburgom niemieckojęzycznym rodom, wprowadzono austriacki absolutyzm i rozpoczęto proces rekatolizacji. Dla Czechów klęska pod Białą Górą była i jest do dziś narodową traumą, jak dla Serbów klęska na Kosowym Polu czy dla Węgrów bitwa pod Mohaczem (trauma wzmocniona dodatkowo traktatem z Trianon z 1920 r.). Jednak największą konsekwencją wojny trzydziestoletniej był upadek kultury czeskiej, sprowadzonej do niszowego folkloru. O braku atrakcyjności ówczesnej kultury czeskiej może świadczyć historia ruchu emancypacyjnego Żydów na przełomie XIX i XX w., którzy masowo wybierali jako własną nie kulturę czeską, leczdominującą kulturę niemiecką.Dlatego Franz Kafka przeżywszy prawie całe swoje życie w Pradze nie napisał w swoich utworach ani jednego słowa po czesku.

Ten dość długi wstęp był jednak konieczny, by zrozumieć choć trochę czeski punkt widzenia. Z perspektywy Pragi, opanowanej przez Habsburgów, w ocenie ostatnich czeskich polityków i intelektualistów walczących z coraz bardziej rozpowszechniającą się kulturą niemiecką, każdy potencjalny sojusznik był na wagę złota. A Rosjanie już od lat potrafili się przedstawiać jako obrońcy Słowacczyzny, chcący chronić małe narody słowiańskie przed uciskiem otomańskim, austriackim, węgierskim czy niemieckim. Przykład porozbiorowej Polski nie był dla Słowian wystarczająca przestrogą i faktycznie z czasem ulegli oni kreowanemu wizerunkowi Rosji. Dlatego Czesi stali się jednymi z najbardziej zagorzałych promotorów panslawizmu, idei poddania wszystkich narodów słowiańskich pod „opiekę” rosyjskiego caratu. Szczególnie popularność Aleksandra I jako pogromcy Napoleona spowodowała, że pomysły panslawistów stały się częścią czeskiej agendy politycznej, tematem dyskusji prasich intelektualistów i filozofów.   Do tej grupy dołączył też budziciel słowackiego narodu Ľudoít Štúr, który w jednym ze swoich tekstów wprost napisał, że dla Słowaków najlepszym scenariuszem byłoby wtopić się w Rosję.

Rusofilię w Czechach umocnił twórca Czechosłowacji i jej pierwszy prezydent T.G. Masaryk, którego antygermanizm kazał poszukiwać wszystkich potencjalnych sojuszników. Dodatkowo prorosyjskie sympatie ugruntowała historia Legii Czechosłowackiej, zalążku późniejszej armii narodowej, która została sformowana na terytorium Rosji i po licznych perypetiach, po udziale w rosyjskiej wojnie domowej po stronie Białych, została ewakuowana do Czechosłowacji.  Pomysłem Masaryka na możliwość bycia bliżej Rosji były jego działania mające na celu włączenie Rusi Zakarpackiej, zamieszkałej przez Ukraińców i Węgrów mających niezbyt wiele wspólnego z Czechami ani Słowakami, do przyszłego państwa czechosłowackiego. Dramatem pierwszego czechosłowackiego prezydenta było to, że zanim powstawało nowe państwo ze stolicą w Pradze, Rosja zmieniła się z carskiej na bolszewicką, ale podwaliny pod silne sympatie prorosyjskie zostały ułożone.

© MARTIN DIVISEK (PAP/EPA)

Dalsze badania historyczne, choć trudne, bo wymagające dostępu do rosyjskich archiwów, mogłyby rzucić nowe światło na pytanie, czy zdławienie Praskiej Wiosny w 1968 r. przez interwencję wojsk Układu Warszawskiego (a była to jedyna operacja w historii tego sojuszu) nie miało na celu podzielenia się winą z innymi narodami, by nie tylko Rosjan oskarżać o łamanie prawa międzynarodowego i zdławienie prodemokratycznego ruchu. Armia Czerwona doskonale przecież sama sobie poradziła w 1956 r. w Budapeszcie, ale do operacji przeciw Czechosłowacji woleli zaangażować też innych.

Dodatkowym czynnikiem wpływającym na stosunek Czechów wobec Rosjan jest świadomość bycia małym narodem, który nie ma wystarczającej siły, by otwarcie przeciwstawiać się narodom większym. Taka postawa została w Czechach ugruntowana szczególnie po doświadczeniu dyktatu monachijskiego z 1938 r., które tak trafnie opisał w swoim chyba najgłośniejszym eseju Milan Kundera[1]. Cechą małych narodów jest też daleko posunięty pragmatyzm i w tym bym upatrywał jednego z głównych czynników kształtujących relacje między Czechami a Rosjanami.

Od lat Republika Czeska jest miejscem, do którego Rosjanie przyjeżdżają najchętniej i to nie tylko na krótkie wypady turystyczne. Według oficjalnych danych ponad 40 tys. obywateli Federacji Rosyjskiej podaje Republikę Czeską jako swoje stałe miejsce zamieszkania. Czechy są czwartym najchętniej wybieranym miejscem osiedlenia dla Rosjan, po USA, RFN i Łotwie. Dla części z rosyjskich przybyszów uzyskanie prawa pobytu w Czechach jest swego rodzaju polisą ubezpieczeniową dla zgromadzonego przez nich prywatnego majątku, gdyby podpadli rządzącym w Rosji. Według innych danych statystycznych ponad 15 tys. zarejestrowanych w Czechach firm jest własnością Rosjan, choć zainwestowany przez nich kapitał nie jest imponujący, bo nie przekracza 400 mln euro. Część Czechów narzeka co prawda, że napływ Rosjan winduje ceny nieruchomości w głównym miasta do niebotycznych wartości, ale większość nie widzi nic złego w rublach inwestowanych nad Wełtawą. Czesi jeszcze długo będą Rosjanom oferowali wysoki standard życia za stosunkowo niewielką cenę, jest to więc miejsce wybierane przez średnią klasę, która nie może sobie pozwolić na życie na tym samym poziomie w Londynie, Nowym Jorku czy Berlinie. Ale ta gościnność ma jednak pewne granice i w ostatnich tygodniach opinia publiczna mogła usłyszeć o kilku spektakularnych akcjach wymierzonych w Rosjan działających na terytorium Republiki Czeskiej.

© KOCA SULEJMANOVIC (PAP/EPA)

W odróżnieniu od stosunkowo biernych Słowaków i z innych powodów spolegliwych Węgrów, Czesi, przy otwartości na rosyjskie inwestycje, są wyczuleni na wszelkie próby przekraczania czerwonej linii i działań na szkodę bezpieczeństwa państwa. Przede wszystkim zdają sobie sprawę z zagrożeń, z roli Pragi jako nowego centrum działań rosyjskich wykraczających poza ich terytorium. W ambasadzie Federacji Rosyjskiej w Pradze pracuje prawie 50 dyplomatów i 80 osób obsługi technicznej (dodatkowo Rosjanie mają konsulat w Ostrawie, Brnie i Karlowych Warach). To dość dużo jak na dziesięciomilionowe państwo, zdecydowanie więcej niż w Budapeszcie czy w Bratysławie, i tylko trochę mniej niż w Warszawie. Ciekawostką turystyczną, dodającą odrobinę pikanterii jest mało znana historia budynku rosyjskiej ambasady w Pradze, która znajduje się na placu Pod kasztanami (náměstí Pod kaštany 1), będącym siedzibą Gestapo podczas okupacji niemieckiej.

Na tą nadreprezentację dyplomatów rosyjskich od kilku lat decydentom i szerszej opinii zwraca uwagę czeska służba kontrwywiadu BIS (Bezpečnostní informační služba, Security Information Service) w swoich corocznych raportach udostępnianych publicznie. W mediach coraz częściej pojawiają się artykuły stwierdzające, że dużą część rosyjskich dyplomatów podejrzewa się o związki ze służbami, a sama Praga przejęła rolę Wiednia jako centrum działań szpiegowskich w tej części Europy. W swoich rocznych sprawozdaniach BIS nie ukrywa, że za największe zagrożenie dla bezpieczeństwa Republiki Czeskiej uznaje podejmowane działania przez Federację Rosyjską i Chiny (w tej właśnie kolejności)[2]. BIS wprost wskazuje, że Republika Czeska jest celem rosyjskich działań hybrydowych, a rosyjscy oficerowie służb specjalnych działają pod przykryciem dyplomatycznym w celu pozyskania źródeł i uzyskania dostępu do strategicznych niejawnych informacji.

Należy zauważyć, że Czesi od dłuższego czasu zdają sobie sprawę z toczonej współcześnie wojny hybrydowej Rosji przeciwko szeroko pojętemu Zachodowi. Na początku 2017 r. w ramach struktury resortu spraw wewnętrznych powołano do działania specjalną komórkę Centrum antyterrorystyczne i przeciwdziałające zagrożeniom hybrydowym (CTHH, Centrum Proti terorismu a hybridním hrozbám)[3], a w sierpniu tego samego roku Narodowy Urząd ds. Bezpieczeństwa Cybernetycznego i Informacyjnego (NÚKIB, Nádrodní úřad pro kybernetickou a informační bezpečnost) odpowiedzialny za bezpieczeństwo cybernetyczne i ochronę informacji niejawnej[4]. Oczywiście w żadnym z dokumentów uzasadniających nie pisano wprost, że jest to odpowiedź na zagrożenia ze strony rosyjskiej, ale przy upublicznianiu informacji o nowych instytucjach przywoływano narodowy audyt bezpieczeństwa opublikowany w Czechach pod koniec 2015 roku, gdzie konkretne zagrożenia były szerzej omawiane.

Ale BIS nie tylko raportami walczy z rosyjskimi działaniami wymierzonymi w bezpieczeństwo Czech. Praga skorzystała z możliwości wyrzucenia czterech rosyjskich dyplomatów podejrzewanych o kontakty ze służbami specjalnymi po próbie otrucia Sierieja Skripala, odpowiadając w ten sposób pozytywnie na brytyjski apel do sojuszników o dyplomatyczne działania odwetowe, na co na przykład nie zdecydowała się Słowacja. A w ostatnich tygodniach media szeroko donosiły o operacji czeskich służb, która zakończyła się rozbiciem grupy rosyjskich hakerów działających pod przykryciem w dwóch firmach informatycznych.

Z prorosyjskim wizerunkiem Czechów  kłóci się też aktywność licznych ośrodków eksperckich i różnego rodzaju stowarzyszeń demaskujących kremlowską propagandę i kanały je rozpowszechniające. Do najciekawszych można zaliczyć think tank Evropské hodnoty, który m. in.  uruchomił program Kremlin Watch, przedstawiający aktywność Rosjan w przestrzeni publicznej[5].

I choć kremlowska propaganda jest w odwrocie, to Rosjanie nie należą do tych, którzy łatwo odpuszczają. Ciągle posiadają duże możliwości, by próbować narzucić swoją narrację. Z jednej strony zawsze mogą liczyć na zrozumienie ze strony prezydenta Miloša Zemana. Rosyjski punkt widzenia na wiele spraw międzynarodowych jest podzielany przez większość posłów reprezentujących czeskich komunistów (Komunistická strana Čech a Moravy, KSČM, the Communist Party of Bohemia and Moravia) i prawicowo-populistyczną partię Wolności i Demokracji Bezpośredniej (Svoboda a přímá demokracie, SPD, Freedom and Direct Democracy), na czele której stoi Tomio Okamura, polityk o korzeniach japońsko-czeskich. W przestrzeni medialnej aktywny jest portal sputnik.cz, do prorosyjskich mediów zaliczana też jest strona www.parlamentnilisty.cz i kilka innych. Ambasada Federacji Rosyjskiej w Pradze zawsze może liczyć na grupę aktywistów społecznych czy naukowców z mniejszych ośrodków akademickich, którzy potrafią zorganizować wydarzenia zgodne z rosyjską narracją. Dla przykładu dwa lata temu w listopadzie 2017 r. w Pradze zorganizowano konferencję „naukową” zatytułowaną „Czy rusofobia jest antysemityzmem XXI w.?”, którą promował m. in. wspomniany portal parlamentnilisty[6].

Na szczęście w czeskich elitach rządzących można dostrzec coraz większą świadomość, że Kreml nie jest przyjacielem UE i NATO i tylko postawienie jasnej granicy, wytyczenie czerwonej linii może być skutecznym komunikatem, że w przypadku jej przekroczenia agresor spotka się z reakcją. Do grona tak myślących decydentów nie zalicza się tylko prezydent Zeman, ale jego działania co najwyżej ograniczały się dotychczas do ukarania szefa BIS Michala Koudelki przez blokowanie od kilku lat jego nominacji generalskiej, czy słów ostrej krytyki pod adresem ministra spraw wewnętrznych, że ten zdecydował się na otwarcie centrum zagrożeń hybrydowych – CTHH.

Czesi więc pozostaną wrażliwi na rosyjska kulturę, otwarci na rosyjskie inwestycje i płynące za tym pieniądze, ale rosyjscy szpiedzy nie mają i nie będą mieli tak łatwo, jak na pierwszy rzut oka moglibyśmy przypuszczać.

 


[1] Chodzi o: The Stolen West or The Tragedy of Central Europe (Únos západu aneb tragédie střední Evropy) opublikowany w  „The New York Review of Books” w 1984 r.

[2] Ostatni raport za 2017 r. został opublikowany w grudniu 2018 i jest publicznie dostępny pod adresem: https://www.bis.cz/public/site/bis.cz/content/vyrocni-zpravy/en/ar2017en.pdf

[3] https://www.mvcr.cz/cthh/clanek/centre-against-terrorism-and-hybrid-threats.aspx

[4] https://www.nukib.cz/en/

[5] https://www.kremlinwatch.eu/#welcome

[6] https://www.parlamentnilisty.cz/arena/nazory-a-petice/Rusofobie-antisemitismus-21-stoleti-Pozvanka-na-debatu-s-ceskymi-experty-na-Rusko-509758 a zapis z konferencji „Rusofobie – antisemitismus 21. století?” jest do dziś dostępny na kanale Youtube: https://www.youtube.com/watch?v=k1afOqfJYCo.

All texts (expect images) published by the Warsaw Institute Foundation may be disseminated on condition that their origin is stated.

TAGS:

Powiązane wpisy
Top