Data: 18 listopada 2022 Autor: Grzegorz Kuczyński

Cios dla GRU i FSB. Były szpieg szuka w Estonii azylu

Historia Artema Zinczenki nie pomoże reputacji rosyjskiego wywiadu wojskowego i generalnie rosyjskich służb specjalnych. Były szpieg GRU w Estonii, skazany tam, a potem wymieniony na skazanego za szpiegostwo Estończyka, uciekł do tego kraju wraz z rodziną i ubiega się o azyl polityczny. Jako powód ucieczki z Rosji podaje swój sprzeciw wobec wojny z Ukrainą.

ŹRÓDŁO: Kaitsepolitsei

35-letni Artem Zinczenko mieszkał do niedawna w St. Petersburgu z żoną i trzema synami. Poza tym niewiele wiadomo o ostatnich latach jego życia. O okresie od lutego 2018 roku, gdy został ułaskawiony i wypuszczony z estońskiego więzienia, a następnie wydany Rosjanom w zamian za wolność Raivo Susiego, estońskiego biznesmena skazanego w Rosji za szpiegostwo. Zinczenko został zwerbowany przez GRU w 2009 roku. Przeszedł przeszkolenie i zaczął jeździć do Estonii. Szybko uruchomił tam biznes – w 2012 roku zaczął na dużą skalę handlować produktami dziecięcymi, rozwijając sprzedaż do obwodu leningradzkiego. Rok później dostał pozwolenie na pobyt w Estonii. Charakter branży pozwalał Zinczence na nie budzące podejrzenia częste podróże do Rosji i jeszcze częstsze kontakty z Rosjanami. Wśród nich byli oficerowie GRU, którzy zadaniowali Zinczenkę i odbierali od niego materiały. Udawany biznesmen zbierał bowiem informacje na temat estońskich sił zbrojnych i ich sojuszników z NATO. Proceder trwał długo, bo do stycznia 2017 roku. Prawdopodobnie estoński kontrwywiad wpadł na trop szpiega identyfikując i śledząc jednego z oficerów GRU. W maju 2017 roku Zinczenko został skazany za szpiegostwo na pięć lat więzienia. Ale już w lutym 2018 wyszedł na wolność. Jak sam twierdzi, został po tym pozostawiony sam sobie przez mocodawców z wywiadu wojskowego Rosji. A następnie nabrał opozycyjnych przekonań, sympatyzując z Aleksiejem Nawalnym. O decyzji o ucieczce do Estonii miała przesądzić inwazja Rosji na Ukrainę. Zinczenko wysłał rodzinę, a następnie sprzedał mieszkanie i sam do niej dołączył w Estonii na początku jesieni. Tak przynajmniej twierdzi, że nie uciekł dopiero po ogłoszeniu mobilizacji przez Putina. Można zadać sobie pytanie, jak tak wrażliwa z punktu widzenia rosyjskich służb (należy zakładać, że Zinczenkę obserwował kontrwywiad, czyli FSB) osoba mogła spokojnie najpierw wysłać rodzinę poza Rosję, potem sprzedać mieszkanie i też wyjechać? Zinczenko tłumaczy to tylko jednym: że po wybuchu wojny służby nie miały czasu się nim zajmować. Choć w całej tej historii pozostają jeszcze pewne niejasności, to mimo wszystko sprawa jest dla rosyjskiego aparatu bezpieczeństwa kompromitująca. Przynajmniej od strony wizerunkowej i przynajmniej na razie.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS: 

 

Powiązane wpisy
Top