Data: 20 września 2021

Amerykańska ewakuacja z Afganistanu – haste makes waste

30 sierpnia zakończyła się trwająca 20 lat interwencja amerykańska w Afganistanie, gdy ostatni samolot należący do Sił Powietrznych USA wystartował z lotniska w Kabulu.

ŹRÓDŁO: FLICKR

Misja w Afganistanie była jedną z ważniejszych spraw, którymi Joe Biden jako nowy prezydent USA musiał się zająć po objęciu urzędu. Jego poprzednik, Donald Trump, wynegocjował wcześniej umowę z Talibami, czyli afgańskim fundamentalistycznym ugrupowaniem islamistycznym, w której zobowiązali się oni do zerwania związków z organizacjami terrorystycznymi, w szczególności z Al Kaidą, jednocześnie gwarantując brak wsparcia dla ataków na USA i ich sojuszników. Zapewnili również, że podejmą próby porozumienia z popieranym przez Stany Zjednoczone demokratycznym rządem. W zamian strona amerykańska przedstawiła harmonogram wycofania żołnierzy swoich oraz NATO, który ostatecznie miał w przyszłości zakończyć się całkowitym opuszczeniem kraju. Przede wszystkim Trumpowi zależało na zachowaniu pokoju przy jednoczesnym zakończeniu „niekończącej się” wojny. Takie rozwiązanie kwestii afgańskiej miało przynieść korzyści zarówno Stanom Zjednoczonym jak i ich sojusznikom, wydającym miliardy na utrzymanie baz wojskowych na innym kontynencie, jak również Talibom, którzy zyskiwali w ten sposób szersze uznanie na arenie międzynarodowej oraz większy wpływ na przyszłe losy kraju. Sam Trump liczył także, że ten ruch przyniesie mu wygraną w zbliżających się wyborach prezydenckich, do czego jednak nie doszło.

Już po wygranej Bidena w jesiennych wyborach eksperci przewidywali, że Demokrata będzie chciał unieważnić podjęte przez poprzednika decyzje, gdyż chaotyczne wycofanie wojsk amerykańskich może przyczynić się do destabilizacji sytuacji w regionie. Warto przypomnieć, że amerykańska misja w Afganistanie rozpoczęła się w październiku 2001 r. na krótko po zamachach w Nowym Jorku i Waszyngtonie z 11 września. Wynikało to z pomocy, jakiej Talibowie, sprawujący w owym czasie władzę, udzielali organizacjom terrorystycznym takim jak Al-Kaida, odpowiedzialnym za wspomniane tragiczne w skutkach ataki. Jednym z “sukcesów” interwencji amerykańskiej było obalenie rządów Talibów oraz zabicie przywódców Al-Kaidy. Biden, wbrew oczekiwaniom, ocenił jednak, że cele podjętej w Afganistanie interwencji militarnej zostały osiągnięte. Poza tym jego zdaniem przedłużająca się obecność wojskowa nie gwarantowała już zapewnienia pokoju w regionie.
W efekcie, 14 kwietnia 2021 r. Joe Biden ogłosił zakończenie interwencji i wycofanie wszystkich, tj. ok. 3,5 tysiąca, żołnierzy stacjonujących w Afganistanie podając jako ostateczny termin symboliczną datę 11 września 2021, czyli dwudziestą rocznicę zamachów na WTC w Nowym Jorku. Te nagłe decyzje wymusiły podobne działania ze strony państw NATO biorących udział w misji. W efekcie w krótkim czasie tysiące wojskowych i dyplomatów oraz ich rodzin musiały opuścić kraj. Ewakuacja zakończyła się dopiero pod koniec sierpnia, jednakże Talibowie podjęli działania militarne, gdy tylko Amerykanie opuścili swoje bazy. Choć spodziewano się długiej wojny domowej czy nawet podziału kraju, sytuacja wyklarowała się w ciągu ok. tygodnia. Jeszcze w lipcu prezydent USA przekonywał, że afgańska armia wyposażona jest tak dobrze, jak inne armie świata, dzięki czemu władza rządu wspieranego przez Stany Zjednoczone miała zostać utrzymana. Rzeczywistość pokazała co innego. Osamotnione siły rządowe nie podjęły realnej walki z Talibami, w efekcie poddając kolejne miasta, a ostatecznie cały kraj.

Powrót rządów ugrupowania Talibów, będących islamistyczną organizacją opartą na fundamentalizmie, oznacza upadek demokracji i powrót ustroju opartego na szariacie, co wiąże się z ograniczeniem praw obywatelskich, szczególnie praw kobiet (co można było zauważyć w ostatnich protestach na ulicach stolicy Afganistanu – Kabulu). Taka sytuacja budzi również obawy o wzrost liczby ataków terrorystycznych na świecie. Tym bardziej że Amerykanie, opuszczając swoje bazy militarne, pozostawili w nich sprzęt wojskowy warty, jak oceniają eksperci, około 85 miliardów dolarów, czyli prawie czterokrotność rocznego budżetu MON. W efekcie został on przejęty przez Talibów, którzy zyskali tym samym ogromną liczbę broni, samolotów, śmigłowców, pojazdów terenowych czy dronów. Choć część sprzętu może nie zostać przez nich wykorzystana ze względu na brak w znajomości amerykańskich technologii, to pojawiają się uzasadnione obawy o sprzedaż przejętej broni na czarnym rynku.

Jak gdyby na potwierdzenie tych obaw w ostatnim czasie na ulicach Kandaharu, drugiego co do wielkości miasta Afganistanu, z którego wywodzi się ugrupowanie Talibów, miała miejsce parada wojskowa, w której prezentowano „zdobycze”, między innymi w postaci samochodów opancerzonych HMMWV czy śmigłowców UH-60 Black Hawk.
Zakończenie interwencji w Afganistanie Joe Biden podsumował, stwierdzając, że „era wielkich amerykańskich interwencji wojskowych mających na celu budowanie państw i demokracji, dobiegła końca”. Jednocześnie wskazał również, że Stany Zjednoczone zmagają się obecnie z wyzwaniami na wielu frontach ze strony Rosji czy Chin i nie stać ich na utknięcie w Afganistanie na kolejne lata. Zaznaczył także, że biliony dolarów wydane na tę misję mogłyby zostać lepiej zagospodarowane i wesprzeć rozwój kraju. Prezydent zapowiedział też, że USA nadal będą walczyć z terroryzmem, jednakże bez prowadzenia wojny lądowej. Poza tym Stany Zjednoczone będą dbać o prawa człowieka, działając nie poprzez interwencje wojskowe, ale za pomocą dyplomacji, nacisku i budowania międzynarodowych koalicji.

Szybka ewakuacja wojsk z Afganistanu oceniana była już za czasów Trumpa jako niosąca ze sobą prawdopodobieństwo wojny domowej, kryzysu humanitarnego, a także prawdopodobnej nowej fali uchodźców. Stąd też decyzje podjęte przez Joe Bidena zostały negatywnie ocenione zarówno przez sojuszników USA, jak i samych Amerykanów. Ostatnie sondaże w USA pokazały, że militarna interwencja w Afganistanie zakończyła się według większości obywateli porażką dla ich kraju, co znajduje także odzwierciedlenie w poparciu dla urzędującego prezydenta. Zanim zostały podjęte decyzje związane z ewakuacją, według sondaży Biden cieszył się poparciem w okolicach 60%, podczas gdy sierpniowe badania pokazały spadek do 46%. Wydaje się, że te zbyt nagłe i chaotyczne opuszczenie Afganistanu sprawiło, że 20 lat amerykańskiej obecności w tym kraju zostało zmarnowane, a efekt końcowy będzie podobny do sytuacji zastanej w 2001 r. Poczucia porażki dopełniły zamachy bombowe w Kabulu, do których doszło w czasie ewakacji na lotnisku , a które doprowadziły do śmierci ponad 80 osób, w tym 13 żołnierzy USA. Do ich zorganizowania przyznało się tzw. Państwo Islamskie.
Podsumowując, omawiane wydarzenia z pewnością wpłyną na postrzeganie USA na arenie międzynarodowe. Można też ocenić, że nowy prezydent „nie odnajduje się” zbyt dobrze w kwestiach dyplomatycznych, co pokazały także działania w relacjach z Rosją. Mowa tu choćby o kwestii Nord Stream 2, w związku z którą administracja Bidena kilkukrotnie zmieniała zdanie, przekonując najpierw o „wykorzystaniu wszystkich narzędzi” do powstrzymania Rosjan od dokończenia projektu, by kilka miesięcy później dać zielone światło na kontynuację projektu. To wszystko może przyczynić się do powolnej utraty przez Stany Zjednoczone pozycji „supermocarstwa”, za które jeszcze na początku wojny afgańskiej były uważane.

Autor: Jakub Łyjak
Jakub Łyjak ukończył prawo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz ekonomię na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Studiował również Business Administration (Betriebswirtschaftslehre) na Westfälische Wilhelms-Universität w Münster. Doświadczenie zawodowe zdobywał w branży prawnej oraz organizacjach pozarządowych, m.in. Polish Entrepreneurship and Leadership Association oraz Center for American Studies.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Powiązane wpisy
Top