UKRAINE MONITOR

Data: 31 stycznia 2019

Wyrok dla Janukowycza, punkt dla Poroszenki. Ale dla Ukrainy ryzyko

Po ponad półtorarocznym procesie były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz został zaocznie skazany na 13 lat więzienia. Sąd w Kijowie uznał obecnego politycznego zbiega winnym zdrady stanu i sprzyjania militarnej agresji Rosji przeciwko Ukrainie. Decyzja sądu akurat w tym momencie sprzyja politycznie prezydentowi Poroszence i obecnej ekipie rządzącej. Jest to tym ważniejsze, że właśnie ruszyła kampania przed wyborami prezydenckimi 31 marca. Wyrok jest jednak nieprawomocny i w dłuższej perspektywie czasu może zakończyć się porażką ukraińskiego państwa.

ŹRÓDŁO: PRESIDENT.GOV.UA

Sąd rejonowy dzielnicy Obołoń w Kijowie ogłosił 24 stycznia wyrok dotyczący trzech zarzutów. Janukowycz został uznany za winnego zdrady stanu, został też uznany za winnego sprzyjania agresywnej wojnie przeciwko Ukrainie ze strony Federacji Rosyjskiej. Od zarzutu działania na rzecz zamachu na integralność terytorialną Ukrainy, co doprowadziło do śmierci ludzi i innych ciężkich następstw, były prezydent został jednak uniewinniony. Wyrok został odczytany w obecności adwokatów Janukowycza, który od lutego 2014 roku ukrywa się na terenie Rosji i w procesie – trwającym od maja 2017 roku – uczestniczył jedynie za pośrednictwem łączeń wideo. I to też tylko w kilku z 89 posiedzeń sądu, który przesłuchał łącznie 52 świadków, w tym najważniejszych polityków i urzędników ukraińskich z okresu, którego dotyczył proces. Orzeczona kara 13 lat więzienia jest bliska oczekiwaniom prokuratury, która żądała 15 lat więzienia. Wyrok jest nieprawomocny, obrona już zapowiedziała jego zaskarżenie.

Wyrok, podobnie jak wcześniej sam proces, ma ta naprawdę tylko polityczne znaczenie. Wątpliwe, by Janukowycz kiedykolwiek trafił za kraty ukraińskiego więzienia. Nawet jeśli wyrok się uprawomocni – a to może jeszcze potrwać. Adwokaci byłego prezydenta nie zamierzają składać broni. Tak naprawdę wyrok mógł zapaść już w grudniu 2018 roku. Mógłby też proces zakończyć się później niż to nastąpiło, bo Janukowycz chciał raz jeszcze wystąpić (łączenie wideo z Rosją), ale dopiero jak wyleczy kontuzję (wersja obrony). Sąd na to się nie zgodził. Proces dobiegł końca w najbardziej korzystnym dla Poroszenki momencie – niemal jednocześnie z oficjalną deklaracją startu w wyborach obecnego prezydenta. Skazujący wyrok ma pokazać Ukraińcom, że tylko przy obecnej władzy możliwe jest rozliczenie ludzi starego reżimu. Wyrok ma też zminimalizować negatywne skutki braku wyników śledztwa w sprawie okoliczności masakry na Majdanie tuż przed kolejną rocznicą (18-20 lutego). Władze, a szczególnie Poroszenko, który oficjalnie właśnie ogłosił zamiar ubiegania się o reelekcję w wyborach 31 marca, zechcą to politycznie wykorzystać. Tym bardziej, że akurat sprawa zdrady stanu przez Janukowycza idealnie wpisuje się w program wyborczy Poroszenki, nastawiony przede wszystkim na eksploatację konfliktu z Rosją. Proces pokazał, że Moskwa mieszała się w wewnętrzne sprawy Ukrainy jeszcze podczas protestów znanych jako Rewolucja Godności i co ważne, robiła to na prośbę ówczesnego prezydenta Janukowycza.

Zaoczne sądzenie Janukowycza za zdradę stanu możliwe było tylko dzięki pospiesznemu wprowadzeniu zmian do kodeksu karnego przez parlament. Tyle że prawnicy wskazują na wiele luk i niedociągnięć w tych przepisach. Są one na tyle poważne, że obrona Janukowycza może mieć duże szanse na sukces w już zapowiadanej sprawie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Ostatecznie może się więc okazać, że obecny sukces ukraińskiego państwa (korzystny politycznie dla Poroszenki i jego ludzi) może okazać się porażką. Potrwa to zapewne długo, bo wcześniej adwokaci Janukowycza muszą wykorzystać wszystkie możliwości prawne w ukraińskim systemie sądowniczym (apelacje i kasacja).

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top