THE WARSAW INSTITUTE REVIEW

Data: 31 sierpnia 2020

Turcja w poszukiwaniu energii do realizowania swoich ambicji geopolitycznych

Turecka polityka zagraniczna stawia sobie ambitne cele zbudowania regionalnego mocarstwa, a nawet istotnego gracza w wielobiegunowym świecie. Realizacja tych planów może zostać zagrożona, jeżeli Turcja nie będzie miała zabezpieczonego dostępu do złóż węglowodorów.

© TOLGA BOZOGLU (PAP)

Autor: Jan Wójcik

Turecką politykę zagraniczną postrzega się przez wiele perspektyw. Po pierwsze możemy obserwować ją przez pryzmat deklarowanej przez samą Turcję neo-Osmańskiej polityki budowy mocarstwa regionalnego na obszarze należącym w przeszłości do Imperium Osmańskiego, do którego zaliczają się Bałkany, Bliski Wschód, Afryka Północna i Kaukaz.  Po drugie, po wydarzeniach Arabskiej Wiosny można mówić o polityce zorientowanej na wspieranie rządów i organizacji, które podzielają ideologię politycznego islamu tj. większego wpływu zasad islamskich na życie publiczna. Mowa tu między innymi o rządzie prezydenta Mohameda Morsiego w Egipcie przed jego obaleniem w 2013 roku, libijskim Rządzie Jedności Narodowej (GNA), rządzie federalnym Somali, czy organizacjach takich jak Hamas.  Turecka polityka opisywana jest też przez pryzmat balansowania między wschodem a zachodem. Nie mniej istotnym z punktu widzenia sytuacji energetycznej Turcji, jest aspekt zabezpieczenia dostępu do źródeł energii kopalnej. Bez jego realizacji Turcja nie będzie w stanie odgrywać roli mocarstwa w świecie multilateralnym. Pytanie czy sposób w jaki próbuje realizować cele bezpieczeństwa energetycznego nie stanie na przeszkodzie w realizacji celów geopolitycznych?

Turecki sektor energetyczny w 75 proc. oparty jest na imporcie paliw kopalnych. I jeżeli przy węglu to jest 40 proc., to gaz ziemny i ropa naftowa pochodzą w prawie 100 proc. z zagranicy[1].W przypadku gazu ziemnego import zdominowany jest przez Rosję ok. 53 proc., na drugim miejscu jest Iran pokrywający 17 proc. zapotrzebowania. Struktura importu ropy naftowej zmieniła się po roku 2015, gdy spadł import z Iranu i Arabii Saudyjskiej, a na pierwsze miejsce wysunął się Irak, pokrywając 29 proc. zapotrzebowania, dalej Rosja z 18 proc. [2].

Nie mając własnych źródeł surowców, Turcja zmuszona jest stawiać w swojej polityce bezpieczeństwa energetycznego na dywersyfikację, co bardzo dobrze powinno być rozumiane chociażby w Polsce, która również zmuszona jest importować surowce energetyczne i dbać o dywersyfikację eksporterów. Przywołana grupa eksporterów, na których polega Turcja , liczniejsza  niż w wielu europejskich krajach, mogłaby zostać uznana za imponującą  gdyby nie ambitne cele polityki międzynarodowej realizowane podczas prawie dwóch dekad rządów prezydenta (a wcześniej premiera) Recepa Tayyipa Erdoğana. Ambicje odgrywania roli regionalnego mocarstwa, czy też nawet istotnej siły w pozimnowojennym wielobiegunowym świecie. Realizacja polityki neo-Osmańskiej, czy też późniejszy zwrot w kierunku wspierania państw i organizacji podzielających pogląd AKP na rolę islamu w państwie.[3] Wszystkie te działania, obojętnie, którą z perspektyw patrzenia na politykę zagraniczną Turcji przyjmiemy, prowadzą do licznych realnych bądź potencjalnych konfliktów z obecnymi dostawcami węglowodorów.

© STR (PAP/EPA)

Potencjalne konflikty z dostawcami węglowodorów

Jeden z najpoważniejszych tureckich dostawców, czyli Rosja, na pewno dostrzega przydatną rolę Turcji w prowadzeniu swojej bliskowschodniej polityki, a także w rozgrywkach z NATO i Unią Europejską[4]. Nie oznacza to, że nie ma potencjalnych obszarów konfliktu między tymi państwami. Chociażby w kwestii Syrii i syryjskiej prowincji Idlib, oba kraje stoją po przeciwnej stronie, a jedną z polityk Rosji w regionie jest wspieranie Kurdów, przez co uzyskuje wpływ pośrednio na Turcję. Inną przestrzenią możliwego konfliktu są wpływy na terenach zamieszkałych przez ludy turańskie, będące pod kontrolą Rosji jako byłe republiki sowieckie. Rosja mając to na uwadze, kontynuuje strategię rozbudowy rurociągów do Europy w taki sposób, żeby nie uzależniać sięod żadnego z państw tranzytowych. Chociażby otwierany w tym roku TurkStream, został przez Rosję uzupełniony o nitkę prowadzącą na Bałkany z pominięciem tureckiego pośrednictwa.

Iran po dojściu do władzy AKP stał się bliższym Turcji partnerem, ze względu na podobną, chociaż w przypadku Turcji bardziej umiarkowaną, rolę religii w państwie, podobny stosunek do kurdyjskiego separatyzmu, czy zbliżenie w polityce wobec Izraela. Politykę Turcji wobec Iranu cechuje jednak dualizm współpracy i rywalizacja[5]. I chociaż rzeczywistym powodem spadku importu z Iranu były narzucone przez Stany Zjednoczone sankcje, to między obydwoma regionalnymi graczami toczy się rywalizacja o wpływy w Azji Centralnej czy na Zakaukaziu, a ostatnio w Syrii i Iraku. Ten ostatni również przez Turcję może być postrzegany jako niestabilne źródło dostaw. Irak jako kraj zdominowany przez szyitów, pod silnym wpływem Iranu, jest jedynym miejscem, gdzie mniejszość kurdyjska uzyskała swoją autonomię. Autonomiczny Region Kurdystanu leży na trasie dostaw paliw z Kirkuku i reszty Iraku.  Chociaż widać, że polityka irackich Kurdów prowadzona wobec Turcji uwzględnia ograniczenia dotyczące utrzymania niezależności czy zapewnienia zbytu paliw, to jednak cały czas istnieje świadomość ryzyka większego konfliktu z Kurdami. Potęgowane to jest przez ostatnie działania AKP coraz bardziej wypychające kurdyjską partię HDP z polityki.

Biorąc pod uwagę powyższe zagrożenia dla ciągłości dostaw surowców, Turcja może być skłonna do podjęcia działań w kierunku dalszej dywersyfikacji, bądź zapewnienia sobie dostaw surowców energetycznych ze źródeł, które są bardziej od niej zależne, tym samym stabilne.  Potrzeba ta jest więc istotnym czynnikiem tureckiego zaangażowania we wschodnim basenie Morza Śródziemnego, Libii, a także w Somalii.

Nowe źródła dywersyfikacji dostaw

Głównym obszarem, na którym Turcja próbuje zabezpieczyć swoje energetyczne potrzeby jest wschodni basen Morza Śródziemnego wraz z odkrytymi tam źródłami gazu naturalnego. Do zasobów tych, poza Turcją, mają przede wszystkim prawa Cypr, Izrael, Grecja i Egipt. Trzy pierwsze wspierane są przez Stany Zjednoczone, a ostatnio także Francję. Co prawda najzasobniejsze z potwierdzonych złóż znajdują się w izraelskiej strefie ekonomicznej (ponad 900 mld metrów sześciennych), egipskiej (850 mld metrów sześciennych), to wykryto je także w obszarze należącym do Cypru (około 700 mld metrów sześciennych). Geolodzy uważają, że złóż w rejonie Basenu Lewantyńskiego jest więcej[6]. Wykrycie złóż przyspieszyło wytyczanie morskich linii delimitacyjnych między zainteresowanymi krajami m.in. Cypru z Libanem, Egiptem, czy Izraelem.[7] Zaowocowało to też współpraca między krajami regionu – Grecją, Cyprem, Izraelem – dotycząca gazociągu eksportującego izraelski gaz do Europy. Inwestycja ma wynieść 6 mld dolarów. W styczniu 2019 r. powołano wspólny rynek gazowy,  Wschodniośródziemnomorskie Forum Gazowe z udziałem Egiptu, Izraela, Jordanii, Cypru, Grecji i Autonomii Palestyńskiej.  Forum będzie wspierać wymienione kraje w tworzeniu regionalnego rynku gazu, koordynacji polityk oraz w budowie i wykorzystywaniu potrzebnej infrastruktury.

Turcja znalazła się poza tymi ustaleniami. Dla rządu w Ankarze był to sygnał, że może zostać wykluczony z udziału w przychodach z eksploatacji i tranzytu nowoodkrytych złóż gazu oraz obawa o przychody Turcji jako huba transportującego węglowodory z Bliskiego Wschodu do Europy. W celu zabezpieczenia swoich interesów Turcja korzysta przy tym nie tylko z własnych roszczeń do tych obszarów, ale i z uznawanej tylko przez nią Tureckiej Republiki Cypru Północnego. Tureckie statki badawcze pojawiły się więc w obszarach wyłącznej strefy ekonomicznej Republiki Cypru i Grecji, co z kolei wywołało groźby sankcji po stronie państw członkowskich Unii Europejskiej.

Ruchem, który miał zabezpieczyć tureckie interesy w Basenie Lewantyńskim było podpisanie z Libią porozumienie o jurysdykcji morskiej, na które nie zgadzają się takie kraje jak Grecja, Cypr, Izrael i Egipt. Uważają oni, że porozumie nie narusza ich strefę ekonomiczną. Pakt między Libią a Turcją teoretycznie ogranicza wszelkie działania bez zgody Turcji we wschodnim basenie Morza Śródziemnego. Praktycznie umowa ma sprawić, że Turcja będzie brana pod uwagę przy ustaleniu stref wpływu na Morzu Śródziemnym, a także ma torpedować projekt rurociągu Izrael-Cypr-Grecja-Włochy[8]. Tutaj ujawnia się też zbieżność celów Turcji i Rosji, która chce blokować wydobycie gazu i jego tranzyt na rynek europejski, ograniczając tym samym konkurencję dla swoich dostaw[9].

Za umową delimitacyjną podążyło militarne zaangażowanie Turcji w konflikcie libijskim po stronie Rządu Zgody Narodowej Fajiza as-Saradża, przeciwko Libijskiej Armii Narodowej generała Chalify Haftara. Turcja tym samym pojawiła się tam jako sojusznik Kataru w wojnie proxy, przeciwko rywalom ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Egiptu, Rosji i Francji. Turcja jak do tej pory nie angażuje bezpośrednio swoich wojsk, a przerzuca w region konfliktu sprzęt i najemników z organizacji walczących w Syrii. Wysłała tam tylko 80 tureckich doradców wojskowych, za to dołączyło do nich początkowo 2000, (a jak podają syryjscy obserwatorzy później łącznie 7 500) najemników należących do Syryjskiej Armii Narodowej popieranej przez Turcję[10]. W lipcu pojawiły się także doniesienia o przerzucaniu tunezyjskich i libijskich bojowników, którzy w poprzednich latach opuścili swoje kraje, by dołączyć do walk w Syrii. W rzeczywistości to mniej lub bardziej fundamentalistyczni bojownicy islamscy, wśród których w Libii pojawiły się także ludzie Hayat Tahrir asz Szam, ugrupowania wywodzącego się z Al-Kaidy.

Strefy Ekonomiczne na Morzu Śródziemnym to nie jedyny kontekst tureckiej interwencji. Przed upadkiem Mu’ammar al-Kaddafiego, Turcja była mocno zaangażowana w libijski sektor energetyczny.  Libia do 2009 r. dostarczała prawie 13,6 proc. tureckiego zapotrzebowania na ropę naftową[11]. Poza grą o sektor energetyczny turecka obecność w Libii wpisuje się także w realizację polityki neo-Osmańskiej, a także wspieranie islamistycznych, bliskich ideologicznie ugrupowań i państw[12].

Działania Turcji w obydwu obszarach, Morza Śródziemnego i Libii, spowodowały nie tylko reakcje dyplomatyczne. W ostatnich miesiącach doszło do demonstracji siły na Morzu Śródziemnym. Tureckie statki do eksploracji szelfu pływały w towarzystwie militarnej eskorty, Turcja przeprowadziła także manewry morskie. Doszło także do incydentu między członkami NATO, kiedy francuska fregata rakietowa chciał przeprowadzić inspekcję płynącego do Libii statku po mauretańską banderą podejrzanego o przemyt broni, trzykrotnie została namierzona przez radary do naprowadzania ognia z tureckiego okrętu. Sprawa wyjaśniana jest obecnie w ramach wewnętrznych procedur przez NATO. W międzyczasie wspólne ćwiczenia lotnicze w okolicy Cypru przeprowadziły Cypr, Grecja, Francja i Włochy. Przy granicy libijskiej ćwiczenia morskie przeprowadził Egipt. Zapowiedziane są też wspólne ćwiczenia Grecji i USA.

Na lądzie Egipt wyznaczył w Libii czerwoną linię, przekroczenie której przez uzbrojonych przez Turcję najemników i wojska libijskiego Rządu Jedności Narodowej wywoła interwencję sił egipskich w Libii. Grozi to dalszą eskalacją konfliktu nie tylko na terytorium Libii, ale pomiędzy samym Egiptem i Turcją.

© JIM PATON (FLICKR)

Turecka obecność w Republice Federacyjnej Somalii (SFG), wykracza poza obszar dawnego Imperium Osmańskiego. Tu w przeciwieństwie do Libii Turcja zaczęła od pomocy humanitarnej, by szybko przejść do kompleksowej współpracy militarnej i biznesowej, którą zakwalifikować można jako state building, odbudowę państwowości na terenie upadłego państwa. W przypadku Somalii Turcja udzieliła pomocy w obliczu głodu, prezydent Erdogan był pierwszym liderem spoza Afryki, który odwiedził Somalię po dwóch dekadach. Wkrótce za tym rozpoczęła się pomoc w szkoleniu wojskowym, zakupie sprzętów, i budowie największej bazy militarnej poza Turcją. Tureckie towary zalały somalijski rynek, tureckie firmy pojawiły się w sektorze budowlanym, drogowym czy farmaceutycznym. Turcja otworzyła przed Somalijczykami możliwość studiowania na swoich wyższych uczelniach.  Jednak podobnie jak Libii, napotyka na tych samych adwersarzy – Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabię Saudyjską, które wspierają separatystyczny Somaliland. Jest to dla nich walka o niedopuszczenie Turcji do militarnego pojawienia się przy kluczowych szlakach morskich, prowadzących do cieśniny Bab al-Mandab. Dla Turcji ma to dodatkowy wymiar, który zmaterializował się w styczniu 2020 r. w postaci zaproszenia do eksploracji szelfu kontynentalnego Somalii w poszukiwaniu złóż ropy naftowej.[13]Potencjalne źródła ropy naftowej znajdują się nie tylko na obszarze Puntlandu, autonomicznej prowincji Somalijskiego Rządu Federalnego (SFG), gdzie działają kanadyjskie i amerykańskie firmy, ale także na szelfie SFG, częściowo też obszarze spornym z Kenią, gdzie nie przeprowadzono delimitacji. To może postawić tureckie interesy w sporze z Kenią.

Elementem wspierającym politykę wobec Somalii jest budowa cywilnej i militarnej bazy morskiej na wyspie Suakin w Sudanie, która jednocześnie jest odbudową historycznego portu z epoki Osmańskiej. Pomimo rewolucyjnej zmiany w wewnętrznej polityce Sudanu, projekt ten będzie kontynuowany. Należy jednak podkreślić, że podobnie jak obecność w Somalii i Libii budzi sprzeciw wspominanych wcześniej krajów Zatoki Perskiej[14].

Baza w Sudanie mogłaby zwiększyć bezpieczeństwo ewentualnego transportu ropy naftowej z Somalii wobec skonfliktowanych z Turcją a obecnych w obszarze Morza Czerwonego Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Większym jednak problemem wydaje się być dla Ankary Egipt. Relacje z Egiptem wraz z poparciem przez Turcję Bractwa Muzułmańskiego zeszły do najgorszego poziomu od lat 60-tych ubiegłego wieku, kiedy Turcja działała aktywnie przeciwko panarabskiemu naseryzmowi. Dzisiaj obydwa kraje stoją na krawędzi konfliktu zbrojnego.

Sudan i Somalia to także składowe tureckiej polityki w Afryce wymagającej osobnego omówienia, która ma konkurować zaangażowaniem i bliskością kulturową, z obecnością Zachodu i Chin postrzeganymi jako neokolonialne i imperialistyczne.

Podsumowanie

Działania Turcji pokazują, że jest ona „spragniona” paliw kopalnych i niepewna czy obecne źródła będą stabilne, dlatego próbuje maksymalnie dywersyfikować dostęp do surowców, ponad już obecnie mocno zróżnicowany portfel dostawców. Turcja jest na tyle zdeterminowana, by zdobywać nowe źródła dostawców energii, że nie waha się angażować w nowe konflikty międzynarodowe I zaostrzać istniejące. To z kolei wywołuje przeciwstawną reakcję państw regionu, które mają świadomość ambicji tureckiej polityki, i działają by storpedować jej wysiłki. Turcja wchodzi w konflikt nie tylko z państwami arabskimi, ale i z niektórymi krajami członkowskimi NATO i Unii Europejskiej. W efekcie, kiedy coraz mniej pewne jest, że stoi za nią NATO, zagrożona staje się jej pozycja wobec bliskowschodnich adwersarzy. Sposób w jaki Turcja rozwija swoje energetyczne zaplecze w celu realizacji ambicji w wielobiegunowym świecie, może przeciwdziałać realizacji samej tej strategii.

Tekst pierwotnie ukazał się na łamach The Warsaw Institute Review, wydanie nr. 13, 2/2020.


[1] Furuncu Y.,  ANALYSIS – COVID-19’s blow to energy markets, „Andalou Agency”, 24 czerwca 2020.

[2] Demir F. , Petroleum Sector in Turkey, International Conference on Petroleum Engineering, 2017.

[3] Wójcik J., Jak Turcja postawiła na islamizm, „Układ Sił „nr 16, luty 2020, s. 70.

[4] Benedyczak J., The Importance of Turkey in Russian Policy, PISM 16 kwietnia 2020.

[5] Wasilewski K., Rywalizacja i współpraca: Dualizm w polityce Turcji wobec Iranu, PISM, 16 lipca 2018.

[6] Kozma T., Turkey and the geopolitics of natural gas in the Eastern Mediterranean, Trends Research and Advisory, 13 kwietnia 2020, http://trendsresearch.org/insight/turkey-and-the-geopolitics-of-natural-gas-in-the-eastern-mediterranean/

[7] Osiewicz P. Złoża gazu ziemnego we wschodniej części Morza Śródziemnego: implikacje dla Cypru, [w:] Rocznik Integracji Europejskiej nr 8, Uniwersytet Adama Mickiewicza 2014.

[8] Wasilewski K. Turcja wobec Libii, PISM, 30 stycznia 2020.

[9] Legucka A. Polityka Rosji w obszarze wschodniego Morza Śródziemnego, PISM, 15 maj 2020

Osiewicz P. Złoża gazu ziemnego we wschodniej części Morza Śródziemnego: implikacje dla Cypru, [w:] Rocznik Integracji Europejskiej nr 8, Uniwersytet Adama Mickiewicza 2014.

[10] SOHR reveals: Turkey recruits nearly 10,000 Syrian mercenaries, 223 of whom killed in battles in Libyan territory so far, Syrian Observatory for Human Rights, 25 kwietnia 2020.

[11] Ediger V., Berg I. Crude oil import policy of Turkey: Historical analysis of determinants and implications since 1968, Energy Policy, Izmir University of Economics, kwiecień 2011.

[12] Op.cit. Wójcik J. Jak Turcja… s. 70.

[13] Wójcik J. Turcja w Somalii, „Układ Sił” nr 18, kwiecień 2020, str. 84

[14] Turkey’s pact with Sudan over Suakin not cancelled – Foreign Ministry, „Ahval”, 27 kwietnia 2019 https://ahvalnews.com/sudan-turkey/turkeys-pact-sudan-over-suakin-not-cancelled-foreign-ministry#

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS:

Powiązane wpisy
Top