CHINA MONITOR

Data: 18 kwietnia 2020

Szojgu na wojnie z Czechami

Rosyjskie władze atakują Czechy, a dokładnie samorządowców z Pragi za decyzję o demontażu pomnika sowieckiego marszałka Iwana Koniewa. Na pierwszej linii „wojny pomnikowej” jest ministerstwo obrony. Siergiej Szojgu najmocniej atakuje Czechów, zaś zaostrzona właśnie ustawa o ochronie takich miejsc pamięci, jak zagraniczne pomniki Armii Czerwonej, to pomysł właśnie resortu obrony.

ŹRÓDŁO: мультимедиа.минобороны.рф

Decyzja o demontażu i przeniesieniu do muzeum pomnika Koniewa wywołała nieproporcjonalnie gwałtowną reakcję Rosji. Tuż po wejściu w życie decyzji samorządowców jednej z praskich dzielnic ruszyła cała machina rosyjskiego państwa. Najpierw Władimir Putin podpisał, przyjętą parę dni wcześniej ustawę zaostrzającą kary za „niszczenie miejsc pochówków wojskowych i upamiętnień związanych z II wojną światową” i rozszerzającą je na zagranicznych urzędników. A już nazajutrz minister obrony Szojgu zwrócił się do szefa Komitetu Śledczego FR Aleksandra Bastrykina o wszczęcie dochodzenia przeciwko czeskim urzędnikom odpowiedzialnym za demontaż pomnika Koniewa. Oczywiście Rosja nie może im nic zrobić, bo rosyjskie prawo nie obowiązuje na terytorium Republiki Czeskiej – ale chodzi tu raczej o grę na użytek wewnętrzny. Podobnie jest z apelem Szojgu do czeskiego ministra obrony o oddanie Rosji pomnika Koniewa czy propozycją ministerstwa obrony, aby zmienić nazwę stacji moskiewskiego metra z „Praska” na „Marszałka Koniewa”. A przecież ten pomnik wcale nie stawiali Sowieci, ale same czechosłowackie komunistyczne władze, zresztą dopiero w 1945 roku.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Tak ostra reakcja Rosji w sprawie pomnika Koniewa wiąże się zapewne również z faktem, że cała sprawa przypomina, iż Koniew wcale nie wyzwolił w 1945 roku Pragi. Jeszcze przed nadejściem Armii Czerwonej wyzwolili ją sami czescy powstańcy, na dodatek z pomocą żołnierzy ROA, Rosjan służących do tego momentu w formacji sprzymierzonej z Niemcami, czyli tzw. własowców. Sowiecka propaganda, a za nią współczesna oficjalna rosyjska, zrobiła z nich zdrajców i zbrodniarzy. W rzeczywistości akurat ta formacja nie brała udziału w niemieckich zbrodniach. Biorąc pod uwagę żywy wciąż wśród Rosjan mit Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, swoimi działaniami Szojgu jeszcze bardziej zwiększa swoją popularność w opinii społecznej. To zaś oczywiście oznacza umacnianie jego, już i tak silnej, osobistej pozycji w politycznej elicie Rosji. Ataki na Czechy za zdjęcie pomnika sowieckiego dowódcy, który zasłynął nie tylko z sukcesów w walce z Niemcami, ale też brał udział w tłumieniu powstania węgierskiego (1956) czy planowaniu inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację (1968), to kolejny front prowadzonej przez Rosję „wojny pamięci” ze swymi byłymi satelitami. Szczególnie zażarcie atakowana jest Polska, która po nowelizacji ustawy dekomunizacyjnej (2017) przyspieszyła usuwanie sowieckiej symboliki z przestrzeni publicznej.

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Powiązane wpisy
Top