RUSSIA MONITOR

Data: 25 września 2018

Serbska intryga Moskwy

Na Bałkanach Zachodnich Rosji ostał się już tylko jeden sojusznik: Serbia, a ściślej, Serbowie. Jeszcze parę lat temu do przyjaciół Moskwy zaliczały się jeszcze choćby Czarnogóra czy Macedonia. Jednak agresywna polityka rosyjska, w tym próba puczu w Czarnogórze i operacja specjalna w Macedonii ostatecznie zniechęciły te kraje do Moskwy i popchnęły w stronę w UE i NATO. W tej sytuacji Kremlowi pozostają, skłóceni z niemal wszystkimi sąsiadami, Serbowie. Sojusz Belgradu z Moskwą jest coraz mocniejszy, a od pewnego czasu Rosjanie grają na rozbicie federacyjnej Bośni i Hercegowiny.

ŹRÓDŁO: MID.RU

Od 1995 roku i porozumienia pokojowego w Dayton, Bośnia i Hercegowina (BiH) dzieli się niemal po połowie na dwie autonomiczne tzw. jednostki państwowe: federację muzułmańsko-chorwacką oraz Republikę Serbską. Oba te podmioty mają własnych prezydentów, rządy, parlamenty. Łączą je dość słabe instytucje centralne, w tym trzyosobowe Prezydium BiH reprezentujące trzy narodowości: muzułmańskich Bośniaków, katolickich Chorwatów i prawosławnych Serbów. Siódmego października w Bośni i Hercegowinie (BiH) mają się odbyć wybory. Kilkanaście dni wcześniej wizytę złożył tam szef rosyjskiego MSZ. Siergiej Ławrow odwiedził Sarajewo, gdzie zapewnił, że Rosja uszanuje wyniki wyborów i nie będzie wspierać żadnej z partii. Ale pojechał też do Banja Luki, stolicy Republiki Serbskiej. I ta część wizyty zaprzeczała de facto słowom Ławrowa z Sarajewa. Tak naprawdę jego wizyta w BiH była wyrazem silnego wsparcia Rosji dla nacjonalistycznego prezydenta Republiki Serbskiej, sojusznika Moskwy, Milorada Dodika. Ten ubiega się w wyborach o miejsce w trzyosobowym Prezydium BiH.

Dodik od dawna jest jednym z najwierniejszych sojuszników Moskwy w b. Jugosławii. Opowiada się za szerszą autonomią Republiki Serbskiej, a w dłuższej perspektywie chce oderwania się od Bośni i Hercegowiny. Liczy, że Moskwa poprze jego separatystyczne plany. Sprzyjać temu ma dyskusja na temat wymiany terytoriów między Serbią a Kosowem – bo to by oznaczało precedens otwierający drogę do zmiany granic. Publicznie Ławrow nie wspiera separatyzmu Dodika, ale jednocześnie zaatakował Zachód. I odrzucił też oskarżenia, że Rosja próbuje mieszać się w organizowane 30 września referendum w Macedonii w sprawie zmiany nazwy tego kraju. Już sam fakt, że 21 września w Banja Luce szef rosyjskiej dyplomacji spotkał się nie tylko z prezydentem serbskiej części BiH, ale też premierem sąsiedniej Serbii Ivicą Daciciem był znamienny i nie może być interpretowany inaczej niż poparcie Moskwy dla przyszłego oderwania się serbskiej części Bośni i Hercegowiny, by przyłączyć się do Serbii. Taka polityka rosyjska służy też umacnianiu więzi z Belgradem, gdzie wciąż wielu marzy o tzw. Wielkiej Serbii, czyli etnicznym państwie Serbów złożonym z obecnej Serbii ale też zamieszkałych przez Serbów części Chorwacji, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry, Macedonii i Kosowa.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top