Data: 17 stycznia 2022

Relacje amerykańsko-chińskie w 2021

Stany Zjednoczone weszły w 2021 rok z nowo wybranym prezydentem Joe Bidenem.  Podsumowanie polityki na kierunku chińskim jest również oceną pierwszego roku nowej administracji w Białym Domu. Od początku wiadomo było, że kluczowym zagadnieniem dla nowego prezydenta będą relacje z Chińską Republiką Ludową. W perspektywie bilateralnych relacji Stanów Zjednoczonych z Chinami miało być „nowe otwarcie”. Nie oznacza to jednak kontynuacji ogólnoświatowej zasady promującej wyłącznie „pax Americana”.

ŹRÓDŁO: FLICKR

Relacje na linii USA-Chiny są napięte. Administracja Bidena rozpoczęła kadencję w czasie pandemii, za wywołanie której Donald Trump obarczał ChRL. Amerykańska dyplomacja poruszała kwestię zmian klimatycznych, pogłębioną ingerencję chińskich władz w Hongkongu oraz naruszania praw Ujgórów w Sinciangu.

Szczyt na Alasce 

Chińczycy liczyli przede wszystkim na zniesienie restrykcji nałożonych przez administrację Trumpa. Chcieli otworzyć „nowy rozdział” i określić swoje stanowisko. W atmosferze wzajemnych napięć, przedstawicielstwa dwóch światowych potęg spotkały się w marcu na Alasce.

Dla Chin spotkanie było szansą na zaznaczenie rosnącej pozycji reżimu Xi Jinpinga. Stany Zjednoczone dążyły do pokazania gotowości wobec kluczowych dla polityki światowej rozmów. Podniesiona miała być kwestia niezależności Tajwanu, czy chińskie szpiegostwo. Spotkanie przedstawicielstw dyplomatycznych było określeniem kierunku polityki międzynarodowej oraz wskazaniem listy bilateralnych sporów. USA reprezentowali sekretarz stanu Antony Blinken oraz asystent prezydenta ds. bezpieczeństwa państwowego Jake Sullivan. Na czele chińskiej dyplomacji stali członek biura politycznego KPCh Yang Jiechi oraz minister spraw zagranicznych Wang Yi.

Szczyt w Anchorage przeszedł do historii jako sygnał ze strony ChRL. Pekin wskazał, że nie zaakceptuje amerykańskiej dominacji w bilateralnych negocjacjach. Zdaniem ekspertów „The Diplomat”, Chińczycy próbowali zmienić dynamikę relacji politycznych między państwami. To im się udało, a amerykańską dyplomację zepchnięto do „negocjacyjnego kąta”.

“Uważamy więc, że ważne jest, aby Stany Zjednoczone zmieniły swój wizerunek i przestały rozwijać własną demokrację w reszcie świata” – mówił w trakcie rozmów Yang Jiechi.

Chińska retoryka zdominowała kształt rozmów, których efektem był brak wiążących porozumień. W ocenie azjatyckich mediów był to moment kluczowy dla zmiany rozkładu sił w stosunkach między państwami. Władza w Pekinie wyczuła moment do śmielszego postępowania.

Sytuacja na Morzu Południowochińskim

Efektem daleko posuniętych działań Chin na polu dyplomatycznym były ich odważne kroki czynione w basenie Morza Południowochińskiego. USA odpowiedziało organizując wizyty Blinkena oraz nowego szefa Pentagonu Austina w Japonii oraz Korei Południowej. Amerykanie planowali zwiększyć liczbę baz w tym regionie, bo rosnące zaangażowanie chińskich wojsk stało się w tym miejscu widoczne. Chodzi m.in. o ostrzeliwanie okrętów korzystających z prawa tzw. „swobodnego przepływu” wokół obszarów spornych.

Ze spornego terytorium Wysp Paracelskich Chińczycy atakowali amerykańskie okręty. Tak było w przypadku USS Benfold, który w lipcu pojawił się w północnej części Morza Południowochińskiego. Miejsce to, podobnie jak inne wyspy w regionie, stanowi obszar do którego prawa rości sobie wiele państw Azji Wschodniej. Pekin uważa, że ma historyczne prawa do tych wód, jednak Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze uznał ich roszczenia za bezzasadne. Nie zmienia to faktu, że po roku polityki prowadzonej przez administrację Bidena Indo-Pacyfik staje się miejscem rosnących wpływów Chin.

Wirtualne spotkanie Biden-Xi

15 listopada doszło do wirtualnego spotkania Joe Bidena i Xi Jinpinga. Patrząc na kształt relacji amerykańsko-chińskich warto wskazać, że dla Bidena nie była to partnerska rozmowa, a raczej negocjacje z głównym rywalem w wyścigu mocarstw.

Tematy pokrywały zagadnienia poruszone w marcu na Alasce, jednak na pierwszy plan wysunęła się kwestia Tajwanu. Jak stwierdził Xi cytowany przez agencję Reuters, poparcie amerykańskiego prezydenta dla Tajwanu „jest jak igranie z ogniem”.

Uwagę USA zwróciła znaczna rozbudowa chińskiej armii. W tej chwili Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza może liczyć nawet 2,8 miliona żołnierzy. To co najmniej dwa razy więcej, niż armia Stanów Zjednoczonych. Nic dziwnego, że USA czuje coraz większe zagrożenie ze strony „Państwa Środka”. W tej chwili chodzi głównie o ich najbliższego sojusznika w regionie – Tajwan.

W październiku Chiny przeprowadziły ćwiczenia na plaży w prowincji Fujian, na drugim brzegu Cieśniny Tajwańskiej. Łączenie z Xi miało zapobiec konfrontacji kinetycznej w tym regionie. Prezydent Biden chciał ustabilizować stosunki z ChRL, gdyż zdaje sobie sprawę z rosnącej potęgi swojego „rywala”. Jak podaje Biały Dom, podczas spotkania nie doszło do zbliżenia stanowisk w żadnej sprawie.

Odpowiedź USA

Reset stosunków z Chinami ze strony USA jest kwestią odległą. Chociaż język obecnego prezydenta jest stonowany, Stany Zjednoczone nie pozostają bierne. W Kongresie przegłosowano ustawę Uyghur Forced Labor Prevention Act o zapobieganiu pracy przymusowej. Amerykanie nałożyli sankcje na chińskie firmy i ogłosiły dyplomatyczny bojkot Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Administracja Bidena zapowiada też dalsze śledztwo w sprawie pochodzenia COVID-19. Stany Zjednoczone ustami prezydenta sygnalizują chęć obrony Tajwanu. Dodatkowymi działaniami było wzmocnienie obecności wojskowej w Japonii i Korei Południowej oraz powołanie paktu obronnego AUKUS. Może on ograniczyć chińskie zapędy w regionie Indo-Pacyfiku.

Oceniając relacje USA-Chiny w 2021 należy wskazać, że oparte były na dyplomatycznej wymianie ciosów. Wskazać również trzeba napięcie, które pogłębiło się za sprawą zdecydowanej postawy chińskiej dyplomacji w czasie szczytu na Alasce. Dopełnieniem obrazu jest chińska aktywność w regionie Indo-Pacyfiku oraz braku jednoznacznych efektów polityki prowadzonej przez Bidena. Chiny wyczuwają słabość nowej administracji Białego Domu. W 2021 sprawdzali, na ile mogą sobie pozwolić, a skuteczność ich dalszych działań będzie zależała od reakcji Waszyngtonu.

Jan Hernik

Dziennikarz i publicysta, który zdobywał doświadczenie w polskich niezależnych mediach internetowych. W swojej karierze brał udział w tworzeniu projektów związanych z polityką krajową i geopolityką. Hernik ma doświadczenie w pracy jako prezenter telewizyjny i redaktor portalu informacyjnego. W Warsaw Institute jest redaktorem naczelnym strony internetowej i ekspertem w dziedzinie Stanów Zjednoczonych.

Absolwent Ośrodka Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w teorii wpływu religii, rasy i pochodzenia etnicznego na wybór polityczny w amerykańskich wyborach prezydenckich. Jego zainteresowania badawcze obejmują także erę kolonialną Stanów Zjednoczonych, prawo do posiadania broni oraz amerykańską myśl wolnościową.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Powiązane wpisy
Top