RUSSIA MONITOR

Data: 27 sierpnia 2018

Pracowita misja Typhoonów. Rosja testuje czarnomorską flankę NATO

W ostatnich tygodniach nad Morzem Czarnym doszło do szeregu incydentów powietrznych między Rosją a NATO. Wykorzystując instalacje na Krymie Rosjanie zwiększyli swoją aktywność lotniczą w pobliżu granic Rumunii. Z racji na obecność amerykańskich instalacji wojskowych w tym kraju to właśnie Rumunia stała się głównym obiektem nieprzyjaznych zachowań rosyjskich. Ostatnie incydenty i prowokacyjna postawa władz w Moskwie potwierdzają, że Bukareszt ma rację od kilku lat wskazując, że skupiając się na wzmocnieniu wschodniej flanki w rejonie Bałtyku NATO zaniedbało odcinek czarnomorski – który ma wszakże duże strategiczne znaczenie, bo poprzez ten akwen Rosja ma morskie wyjście na Morze Śródziemne i Bliski Wschód.

ŹRÓDŁO: RAF.MOD.UK

Brytyjskie myśliwce Eurofighter Typhoon z bazy RAF Lossiemouth w Szkocji stacjonują w Rumunii od maja w ramach natowskiej misji ochrony przestrzeni powietrznej sojuszników. Chodzi o zwiększenie bezpieczeństwa Rumunii z racji na politykę Rosji. W ostatnich tygodniach Typhoony musiały już kilkakrotnie startować w związku z prowokacyjnymi zachowaniami Rosjan. 26 lipca RAF poinformowały, że dwa myśliwce poderwano z bazy powietrznej Mihail Kogalniceanu koło Konstancy, by odstraszyć rosyjski bombowiec, który leciał w kierunku przestrzeni powietrznej NATO. Po krótkim patrolu brytyjskie maszyny wróciły do bazy. Typhoony zostały poderwane w trybie alarmowym także 13 sierpnia po tym, jak rosyjskie samoloty zbliżyły się do przestrzeni powietrznej NATO nad Morzem Czarnym. Brytyjczycy obserwowali przez jakiś czas Rosjan, ale do formalnej akcji przechwytu nie doszło. 21 sierpnia dwa myśliwce Typhoon zostały poderwane w celu przechwycenia rosyjskich myśliwców Su-30, wykonujących przeloty blisko przestrzeni powietrznej krajów NATO nad Morzem Czarnym. 23 sierpnia dwa myśliwce Eurofighter Typhoon przechwyciły nad Morzem Czarnym przeznaczony do zwalczania okrętów podwodnych samolot-amfibię Be-12, lecący z Krymu.

Komentując ostatnie incydenty brytyjski minister obrony Gavin Williamson stwierdził, że jedynie umacnia to Londyn w przekonaniu, by angażować się w zwiększanie bezpieczeństwa NATO i Europy: „Czy to w powietrzu nad Morzem Czarnym czy Bałtyckim, lub też na lądzie w Estonii, naszymi działaniami wysyłamy mocny sygnał: jesteśmy gotowi odpowiedzieć na jakikolwiek akt agresji i będziemy wspierać naszych wschodnioeuropejskich sojuszników w odpieraniu zagrożeń, w obliczu których stają”. W lipcu sekretarz stanu ds. sił zbrojnych Marc Lancaster mówił o „coraz bardziej agresywnej Rosji”. Poinformował, że brytyjskie myśliwce w ciągu ostatniej dekady musiały ponad 80 razy podrywać się w powietrze w celu przechwycenia rosyjskich samolotów wojskowych. Głos zabrała ambasada Rosji w Londynie. Według niej to politycy brytyjscy są nieodpowiedzialni, przedstawiając „rutynowe działania strony rosyjskiej jako prowokacyjne incydenty”. Według rzecznik ambasady, idea rozmieszczania samolotów NATO w Rumunii, krajach bałtyckich i Polsce zamiast umocnienia bezpieczeństwa europejskich krajów „faktycznie jest wykorzystywana” przez Londyn do „prowokacyjnej działalności”.

Wzrost aktywności rosyjskiej przy granicy Rumunii można wiązać z kolejnym pogorszeniem relacji Rosji z USA i NATO, a obranie za cel właśnie Rumunii nie powinno zaskakiwać w świetle rozwoju wydarzeń w regionie. Zajęcie Krymu uczyniło faktycznie Rosję sąsiadem morskim Rumunii. Aktywność rosyjskiego lotnictwa wynika z aneksji Krymu i rozbudowy na półwyspie potencjału militarnego Rosji (ze szczególnie groźnym zastosowaniem taktyki A2/AD – anti-access/area denial), a obranie za główny cel właśnie Rumunii nie może dziwić: wszak USA mają tu bazę powietrzną pod Konstancą i obiekt wchodzący w skład systemu tarczy antyrakietowej w Deveselu. Obecnie Rosja jest w stanie zaatakować większość terytorium Rumunii z lądu i morza. Wobec wzrostu zagrożenia Rumunia dokonała dwóch ważnych zmian w swej polityce obronnej. Z jednej strony dąży do jak najbardziej znaczącej obecności sił sojuszniczych na jej terytorium, z drugiej zaś skupiła się na rozbudowie obrony terytorialnej. Zwiększyła też oczywiście wydatki na obronność. Bukareszt zwraca uwagę na nierównomierne wzmacnianie wschodniej flanki NATO. Dużo więcej dzieje się w krajach bałtyckich i Polsce, mniej nad Morzem Czarnym. Sytuacja jest tym bardziej groźna, że Bułgaria (z racji na wewnątrzpolityczne uwarunkowania) nie jest tak zdeterminowana jak Rumunia, w rozbudowie potencjału wojskowego NATO w tym regionie, zaś Turcja w ostatnich latach wyraźnie zbliżyła się do Rosji.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top