RUSSIA MONITOR

Data: 23 kwietnia 2018

Powyborczy szok cenowy

Z dnia na dzień Rosjanie płacą coraz więcej za benzynę. Szybki wzrost cen zaczął się dosłownie dzień po wyborach prezydenckich. Jeszcze w marcu padł rekord – tak drogie paliwo było ostatnio w 2012 roku. Do tego dochodzi zmniejszenie rezerw na rynku krajowym i dążenie koncernów do odrobienie strat poniesionych w czasie kampanii prezydenckiej.

ŹRÓDŁO: LUKOIL.COM

Dzięki między innymi porozumieniu Rosji z OPEC o ograniczeniu wydobycia, od dłuższego czasu ropa drożeje na świecie. To dobra wiadomość dla rosyjskich koncernów naftowych i budżetu państwa. Ale zła dla rosyjskich konsumentów. Nafciarze wolą sprzedawać ropę i paliwa za granicę, za twardą walutę. Rosjanie tym boleśniej odczuwają podwyżki na stacjach paliwowych, że jeszcze niedawno sztucznie utrzymywano niższe ceny.

Spółki naftowe ograniczają dostawy na krajowy rynek aby prowokować deficyt paliw i wzrost cen. Nafciarze wolą eksportować paliwa. Tylko w ciągu miesiąca marca ceny najbardziej popularnych paliw na rynku krajowym podrożały średnio o ok. 10 proc. W kwietniu ceny nadal rosły, przy czym kolejnym czynnikiem temu sprzyjającym był początek sezonu motoryzacyjnego w Rosji. W ten sposób nafciarze rekompensują sobie straty poniesione w okresie kampanii wyborczej, gdy nie tylko nie podnosili, ale nawet obniżali ceny paliw.

Jeszcze pod koniec 2017 roku większość naftowo-gazowych spółek, z Rosnieftem, Łukoilem i Gazpromem na czele, dostały polecenie, by nie podnosiły cen detalicznych na benzyny i olej napędowy co najmniej do 18 marca 2018. Przez kilka miesięcy ponosiły więc straty, pokrywane z wewnętrznych rezerw. Co gorsza dla sektora naftowego, przypadło to na okres problemów na rynku. Na przykład Łukoil jeszcze w 2017 roku brał pod uwagę sprzedaż jednej trzeciej swoich rafinerii z powodu spadku ich rentowności. Ale jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, a nikt nie będzie chciał kupować, może się to kończyć po prostu zamykaniem rafinerii w szeregu regionów.

Skalę dopłacania przez koncerny do „wyborczego paliwa” ilustrują stawki z petersburskiej giełdy paliwowo-surowcowej z początku stycznia 2018 r. Średnia cena litra diesla na giełdzie wynosiła 44 ruble. Wraz ze wszelkimi innymi kosztami, na stacji benzynowej powinno to już być nie mniej niż 50 rubli, żeby było w ogóle na granicy rentowności. Tymczasem średnia cena litra diesla w tym czasie wynosiła 33-39 rubli. Koncerny musiały dopłacać mimo podwyżki akcyzy z 1 stycznia 2018 roku o 11 proc. Od 1 lipca będzie kolejna podwyżka, o 5-6 proc. Ale tym razem zwykli klienci mocno odczują ją w kieszeni.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top