Data: 27 listopada 2022 Autor: Grzegorz Kuczyński

Parlament zakazuje „propagandy LGBT” w Rosji

Duma Państwowa przyjęła projekt ustawy zakazującej tzw. propagandy nietradycyjnych związków. Nowe prawo ma zablokować rozpowszechnianie informacji o homoseksualizmie, biseksualizmie i transseksualizmie, o pedofilii i zmianie płaci. To kolejny element budowania oficjalnej ideologii państwowej wokół „tradycyjnych wartości”. To także przesłanie dla pewnych środowisk na Zachodzie, które w Putinie widzą obrońcę konserwatyzmu i chrześcijaństwa.

ŹRÓDŁO: ГД может переформатировать проведение «правительственных часов» (duma.gov.ru)

Reżim nowymi zakazami próbuje wykluczyć z przestrzeni publicznej znaczącą grupę obywateli, w pewnym sensie nawet ją zdelegalizować. Podobna ustawa obowiązuje już od 2013 roku, ale dotyczyła tylko wpływu „propagandy LGBT” na nieletnich. Prawnicy i działacze na rzecz praw człowieka obawiają się, że ustawa w takim brzmieniu będzie penalizować wszelkie publiczne odniesienia do LGBT. W trakcie prac nad ustawą odrzucono poprawkę wprowadzającą, obok odpowiedzialności administracyjnej, także karną w przypadkach recydywy. Ustawa przewiduje wysokie kary finansowe za tzw. propagandę LGBT w mediach, Internecie, reklamach i dziełach sztuki. Dla osób fizycznych od 50 tys. do 400 tys. rubli, dla osób prawnych od 800 tys. do 5 mln rubli. Osoby fizyczne z obcym obywatelstwem ryzykować będą deportacją z Rosji. Zakaz będzie monitorowany przez federalną agencję Roskomnadzor. Filmy, w których dopatrzy się ona „propagandy”, nie otrzymają koniecznych certyfikatów, zaś strony internetowe mogą podlegać blokadzie. Ustawa, jak to zwykle bywa w takich przypadkach w putinowskiej Rosji, jest sformułowana możliwie szeroko i niejasno – wydawcy i kina wciąż nie rozumieją, czego im się teraz zabrania. Zaniepokojeni ustawą są np. wydawnictwa, które oceniają, że pod przepisy może podpadać nawet połowa wydanych już książek. Ustawa nie definiuje jasno „propagandy” i może prowadzić do zakazu jakichkolwiek odniesień do osób LGBT+ jako zjawiska, nawet w sposób neutralny. Sytuację komplikuje rozróżnienie między „propagandą” i „demonstracją” LGBT. Podczas dyskusji nad projektem przywołano przykład tzw. parad równości. Jeśli obraz takiego wydarzenia i/lub informacja o nim będzie opatrzona komentarzem wywołującym u odbiorcy pozytywne emocje, zostanie to uznane za demonstrację, jeśli nie – za propagandę. Informacje o „nietradycyjnych związkach” będą dostępne tylko w płatnych serwisach audiowizualnych – ale tylko ze specjalnym kodem potwierdzającym wiek użytkownika. Jeżeli nie jest to technicznie możliwe, rozpowszechnianie takich informacji będzie zabronione. Działacze LGBT sugerują, że ustawa, podobnie jak obowiązujący już zakaz „propagandy” wobec nieletnich, będzie stosowana wybiórczo, a dużą rolę odegra autocenzura. W przeddzień trzeciego czytania projektu sekretarz stanu USA Antony Blinken wezwał Dumę do wycofania ustawy, dając zresztą w ten sposób deputowanym możliwość nazwania poprawek „naszą odpowiedzią Blinkenowi” i podkreślania „zgnilizny moralnej Zachodu”.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Powiązane wpisy
Top