RUSSIA MONITOR

Data: 11 czerwca 2019

Masakra w Sudanie. Chiny i Rosja popierają juntę wojskową

Zapewnienia przywódców Rosji i Chin o tym, że stanowiska Rosji i Chin w najważniejszych kwestiach międzynarodowych są zbieżne, nie są czczymi deklaracjami. Najświeższym na to dowodem jest postawa Pekinu i Moskwy wobec krwawych wydarzeń w Sudanie. Rosja i Chiny popierały tam wcześniej dyktatora Omara Baszira. Kiedy ten upadł w wyniku potężnych demonstracji, władzę przechwyciło wojsko. Junta nie zamierza dzielić się władzą z cywilami i nie chce słyszeć o szybkiej demokratycznej transformacji. Na ulicach Chartumu dochodzi do masakry demonstrantów, a Moskwa i Pekin wspólnie blokują możliwość jakiejkolwiek zewnętrznej ingerencji – nawet tej dyplomatycznej.

ŹRÓDŁO: KREMLIN.RU

Na początku czerwca miała miejsce trzydniowa wizyta państwowa chińskiego przywódcy w Rosji – najwyższa pod względem protokołu dyplomatycznego. Xi był też jednym z głównych gości Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu, a delegacja chińska była w tym roku najliczniejsza. Po spotkaniu na Kremlu 5 czerwca z przywódcą Chin Putin powiedział, że dyskutował z Xi o aktualnych problemach w polityce międzynarodowej. Obaj przywódcy mieli potwierdzić zbieżność stanowisk Rosji i Chin w kluczowych kwestiach światowych. Wśród spraw międzynarodowych, o których rozmawiali Putin i Xi, były m.in. denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego i kryzys w Wenezueli. Wiadomo też jednak, że podobne cele przyświecają polityce Rosji i Chin choćby w sprawie kryzysu irańskiego czy, od niedawna, w Sudanie. 3 czerwca wojsko i paramilitarne oddziały zaatakowały miasteczko namiotowe opozycji w Chartumie. Zginęło co najmniej 108 osób. 5 czerwca Chiny z poparciem Rosji zablokowały w Radzie Bezpieczeństwa ONZ próbę potępienia masakry cywilów w Sudanie. Podczas zamkniętego posiedzenia Rady Wielka Brytania i Niemcy przedstawiły projekt oświadczenia dla prasy, zawierającego apel do wojskowych przywódców Sudanu i demonstrantów, aby kontynuowali dialog. Tekstowi sprzeciwiły się Chiny, a Rosja zażądała, żeby Rada Bezpieczeństwa poczekała na reakcję Unii Afrykańskiej.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Następnego dnia wiceminister spraw zagranicznych Rosji Michaił Bogdanow podkreślił, że Moskwa jest przeciwna „jakiejkolwiek zagranicznej interwencji” w Sudanie. W Chartumie rządzi od niedawna junta wojskowa, która odsunęła od władzy dyktatora Omara Baszira. Do upadku prezydenta doszło po kilkumiesięcznych gwałtownych protestach ludności. Opozycja teraz twierdzi, że wojsko jedynie usunęło skompromitowanego dyktatora, a sam reżim niemal się nie zmienił. Bogdanow mówił, że potrzeba dialogu i kompromisu, aby zakończyć kryzys sudański. Problem w tym, że wojskowi nie chcą rozmawiać z opozycją i sytuacja jedynie się pogarsza. Konflikt armii z demonstrantami pochłonął już więcej ofiar, niż wcześniejsze represje Baszira wobec protestów. Tymczasem Bogdanow za eskalację kryzysu wini „ekstremistów i prowokatorów”.

Moskwa popiera wojskową juntę, bo liczy na realizację różnych projektów uzgodnionych wcześniej z Baszirem, m.in. chodzi o bazę wojenną nad Morzem Czerwonym. Chodzi też o zabezpieczenie interesów ekonomicznych Rosji w Sudanie. W Sudanie od co najmniej kilku miesięcy przebywają też rosyjscy najemnicy. Z punktu widzenia Kremla najlepszym scenariuszem jest stabilizacja sytuacji. Rządy wojskowych oznaczają, że Sudan nie zwróci się raptownie ku Zachodowi. Może się nawet okazać, że armia będzie jeszcze bardziej otwarta na współpracę z Moskwą i dostawy broni z Rosji, niż reżim Baszira.

Wszystkie teksty (oprócz zdjęć) opublikowane przez Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich pochodzenia.

Powiązane wpisy
Top