Data: 24 czerwca 2022 Autor: Michał Torz

Lepiej późno niż wcale. Kłopotliwa wizyta prezydenta Rumunii w Kijowie

Wizyta Klausa Iohannisa na Ukrainie była potrzebna, a jednym z częstszych komentarzy było „lepiej późno niż wcale”. Jego obecność pozostała jednak nieco w cieniu wobec Emmanuela Macrona, Olafa Scholza i Mario Draghiego. Pojawiły się także opinie mówiące o tym, że swoją obecnością poparł on ich politykę ustępstw wobec Rosji. Sprawa jest jednak bardziej zniuansowana.

ŹRÓDŁO:www.presidency.ro

Wszyscy pamiętają zapewne zdjęcia z pociągu zmierzającego do Kijowa. Przy stole siedzieli prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Olaf Scholz i premier Włoch Mario Draghi. Dopiero później miało się okazać, że w stolicy Ukrainy będzie obecny także prezydent Rumunii Klaus Iohannis. Od razu podchwycili to jego rodacy, którzy kpili, że rumuńskie koleje jak zwykle są spóźnione. Od tej pory media często pomijały uczestnictwo prezydenta Rumunii w rozmowach. Mało tego, jego postać nie była niekiedy uwzględniana na publikowanych zdjęciach. To kolejne przykłady potwierdzające tezę, że wyjazd nie był najlepszym pomysłem. Obecność Iohannisa w towarzystwie Draghiego, Macrona i Scholza przede wszystkim mogła jednak zostać odebrane jako poparcie dla ich polityki w związku z konfliktem na Ukrainie. Z drugiej strony nie brak komentarzy, że prezydent Rumunii już dawno powinien był wybrać się do Kijowa. Sytuacja była więc dość niezręczna, choć pod pewnymi względami decyzja Iohannisa powinna być zrozumiała.

Między Wschodem a Zachodem

Banałem będzie stwierdzenie, że Rumunia jest krajem mocno prozachodnim. Wynika to nawet z kwestii historycznych i tożsamościowych. Naród rumuński przez stulecia walczył o niezależność względem Turcji czy Węgier, swoich korzeni poszukując w Rzymie. W czasach nowożytnych to Francja była krajem, który inspirował obywateli młodego państwa rumuńskiego. Obecnie zaś filarami, na których Rumunia opiera swoje bezpieczeństwo jest obecność w strukturach UE i NATO. Jednocześnie, geografii nie da się oszukać. Stąd zaangażowanie tamtejszych elit w projekty, które mają za zadanie wzmocnienie regionu. Wystarczy wspomnieć tutaj choćby Bukaresztańską Dziewiątkę czy zaangażowanie w Inicjatywę Trójmorza. Budowanie mocnych więzi z Polską także ma długie tradycje. W 1923 roku, gdy król Rumunii Ferdynand przyjechał do Warszawy, prezydent Stanisław Wojciechowski witał go następującymi słowami:

„Węzły łączące Polskę i Rumunię nie polegają wyłącznie na głębokiej przyjaźni między dwoma sprzymierzeńczymi narodami, ale wytworzone są również przez ścisłą wspólność dążeń i interesów, które wyłączając wszelkie różnice zapatrywań, wskazują obu naszym krajom drogę mającą prowadzić je do urzeczywistnienia wspólnego ideału. Sojusz polsko- -rumuński tworzy trwałą podstawę współpracy, mającej na celu utrzymanie pokoju okupionego tak ciężkimi ofiarami i pomoże zrealizować istniejące traktaty, wypływające z nich korzyści oraz wskazane przez nie szczytne posłannictwo”. Dobre relacje polsko-rumuńskie mają długie tradycje i nie wydaje się, żeby cokolwiek mogło je obecnie zakłócić.

Niemiecki zgrzyt a Trójmorze

Wizyta Klausa Iohannisa w Kijowie stała się jednak swego rodzaju zgrzytem. Prezydent jest etnicznym Niemcem i nie jest żadną złośliwością stwierdzenie, że lepiej mówi po niemiecku, niż po rumuńsku. Nie bez powodu przywołano wcześniej postać króla Ferdynanda wywodzącego się przecież z rodu Hohenzollern-Sigmaringen. W XIX wieku Rumuni stwierdzili, że niemiecka dynastia będzie sprawniej zarządzała krajem toczonym przez konflikty skorumpowanych bojarów. Poprzez wybór w 2014 roku Klausa Iohannisa społeczeństwo również w dużej mierze wyrażało niezadowolenie z krajowej polityki kojarzonej z korupcją i brakiem zasad. Prezydent spełnił pokładane w nim nadzieje, o czym świadczy reelekcja w 2019 roku. Później mierzył się z kryzysem wywołanym pandemią, obecnie największym wyzwaniem jest agresja Rosji na sąsiada. Warto przypomnieć, że od pierwszych dni wojny Rumuni rzucili się do pomocy ukraińskim uchodźcom. Na Ukrainę trafiać zaczęła też pomoc wojskowa, głównie amunicja. Na więcej kraj ten nie może sobie najzwyczajniej w świecie pozwolić. Żeby zobrazować stan rumuńskiej armii wystarczy wspomnieć, że dopiero w tym roku ostatecznie uziemiono ostatnich kilkanaście MiG–ów 21, czyli samolotów sprzed ponad sześćdziesięciu lat. Deklaracja Iohannisa o wsparciu prounijnych dążeń Kijowa należy odebrać jako naturalną i bardzo pozytywną konsekwencję poprzednich działań. W Polsce pojawiły się jednak komentarze, że okazja była ku temu nienajlepsza. Chyba najostrzej odniósł się do tego Przemysław Żurawski vel Grajewski:

„Jak podał >>Die Welt<< Scholz, Macron i Draghi za zamkniętymi drzwiami namawiali prezydenta Zełenskiego do podjęcia rozmów z Rosją i ustępstw. Informacja ta wymaga potwierdzenia, ale nie jest zaskoczeniem. Niemcy i Francja nie chcą klęski Rosji. Przeciwnie, Moskwa, dominująca na Białorusi, Ukrainie i w Mołdawii, działałaby dyscyplinująco na niesfornych Polaków i utrzymywała w posłuszeństwie Berlinowi Bałtów i Rumunów, mających przed oczami los swych wschodnich sąsiadów” – pisał w artykule na łamach portalu TVP Info Przemysław Żurawski vel Grajewski.

Czy zatem Rumunia „zmieniła front”? Z pewnością nie. Można odnieść wrażenie, że prezydent Klaus Iohannis znalazł się w kłopotliwej sytuacji. Przyjęcie zaproszenia do wyjazdu z liderami Europy Zachodniej skończyło się wątpliwym sukcesem. Równie niezręczna (a nawet bardziej) byłaby jednak odmowa wspólnego wyjazdu. Warto jednak nadal śledzić działania rumuńskiego prezydenta i nie oceniać go przez pryzmat jednego wydarzenia. Wystarczy wspomnieć tu chociażby zakończony właśnie szczyt Inicjatywy Trójmorza w Rydze. Klaus Iohannis poinformował na nim, że Rumunia będzie gospodarzem kolejnego tego typu spotkania w 2023 roku. Zadeklarował przy tym, że kraje zrzeszone wokół Inicjatywy Trójmorza będą na wszelkie możliwe sposoby wspierały Ukrainę. Podkreślił, że na takie samo wsparcie może liczyć też Gruzja i Mołdawia. Trudno o stanowisko, które byłoby bardziej zbieżne z polskim.

 

Źródła:

Przemysław Żurawski vel Grajewski, Refleksje o wizycie przywódców Niemiec, Francji, Włoch i Rumunii w Kijowie,
https://www.tvp.info/60840884/przemyslaw-zurawski-vel-grajewski-o-wizycie-w-kijow-emmanuel-macron-olaf-scholz

Iohannis, după întâlnirea cu Zelenski: Țara mea a făcut tot ce i-a stat în putință pentru a ajuta Ucraina / Declarațiile liderilor europeni care au mers azi la Kiev
https://www.hotnews.ro/stiri-razboi_ucraina-25623455-presedintele-klaus-iohannis-ajuns-kiev.htm

Victor Serban, Vizita președintelui Iohannis la Kiev a bulversat presa internațională. Liderul român a fost „omis” din fotografiile și titlurile marilor publicații occidentale
https://ziare.com/razboi-ucraina/vizita-klaus-iohannis-kiev-stricat-planuri-presa-internationala-1746650

Ioana Radu, Primele reacții la vizita lui Iohannis în Ucraina!
https://www.cotidianul.ro/primele-reactii-la-vizita-lui-klaus-iohannis-in-ucraina/

Przemysław Pacuła, Polsko-rumuńska współpraca obronna. Stan obecny i perspektywy
https://www.bbn.gov.pl/ftp/dok/03/35_KBN_PACULA.pdf

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Tags:

Powiązane wpisy
Top