BALTIC MONITOR

Data: 26 stycznia 2019

Koniec kryzysu, Łotwa ma wreszcie nowy rząd

Tak długo jeszcze w najnowszej historii niepodległej Łotwy nie trzeba było czekać na sformowanie rządu po wyborach parlamentarnych. Udało się po czterech miesiącach, dopiero w trzecim podejściu. Skład koalicji był oczywisty od początku rozmów, gorzej było z wyborem premiera i obsadą ministerstw. W końcu na czele gabinetu stanął lider najmniejszego z ugrupowań koalicji. Jedno jest pewne, choć wybory wygrała prorosyjska partia, rządzić Łotwą nadal będzie centroprawicowa koalicja o zdecydowanie euroatlantyckim i unijnym obliczu.

ŹRÓDŁO: SAEIMA.LV

Łotewski parlament (Saeima) zatwierdził 23 stycznia skład nowego rządu koalicyjnego. Znaleźli się w nim przedstawiciele pięciu partii, zaś premierem został Arturs Krisjanis Karins, europoseł i były minister gospodarki. Za rządem głosowało 61 deputowanych , przeciwko 39.

Proces formowania koalicji i powołania rządu trwał blisko cztery miesiące, bijąc rekord po 1991 roku i odzyskaniu niepodległości przez Łotwę. Wybory odbyły się 6 października 2018 r. Weszło siedem ugrupowań, a wygrała prorosyjska partia Socjaldemokratyczna Partia „Zgoda”, wprowadzając do Saeimy 23 posłów. Nie znalazła jednak partnerów do koalicji, potem zaś próbę sformowania rządu powierzono kolejno, liderom dwóch partii, które miały najwięcej, po „Zgodzie”, mandatów (po 16). Jednak misja nie udała się ani Janisowi Bordansowi (Nowa Partia Konserwatywna, łot. JKP), ani Aldisowi Gobzemsowi („Do Kogo Należy Państwo”, łot. KPV LV). Udało się dopiero za trzecim razem – gdy koalicjanci zgodzili się, by premierem został liderem najmniejszego ugrupowania. Jedność ma tylko osiem miejsc w Saeimie. Oprócz stanowiska premiera, ma też szefa MSZ i resort finansów. KPV LV (16 mandatów) uzyskało resorty gospodarki, spraw wewnętrznych oraz spraw socjalnych. Nowa Partia Konserwatywna (16 mandatów) ma ministra edukacji, ministra transportu, a niedoszły premier Bordans został wicepremierem i ministrem sprawiedliwości. Liberalna koalicja „Dla Rozwoju Łotwy” (13 mandatów, łot. LA-KP!) dostała resorty zdrowia oraz środowiska, zaś jej lider Artis Pabriks został wicepremierem i ministrem obrony. Wreszcie piąty koalicjant, czyli konserwatywny Sojusz Narodowy (13 mandatów) – zadowolił się dwoma resortami: kultury i rolnictwa. Łącznie koalicja dysponuje bezpieczną większością około 60 posłów w 100-osobowym parlamencie.

W składzie rządu nie brakuje znanych nazwisk polityków jasno opowiadających się za polityką euroatlantycką, np. minister obrony i wicepremier Artis Pabriks w przeszłości był już szefem resortu obrony, jak też spraw zagranicznych. Szefem dyplomacji nadal będzie zaś Edgars Rinkevics (pełni tę funkcję już od 2011 r.). Premier, 54-letni profesor lingwistyki, ma podwójne obywatelstwo, bo pochodzi z rodziny emigrantów: urodził się w amerykańskim stanie Delaware. Karins wrócił do kraju rodziców, w 2002 r. był współzałożycielem partii Nowa Era, w latach 2004-2006 był ministrem gospodarki, a od 2009 roku był posłem do Parlamentu Europejskiego. Nowy premier zapowiedział, że celem jego gabinetu będzie walka z korupcją i oczyszczenie łotewskiego systemu finansowego, obarczonego skandalami związanymi z praniem pieniędzy. W pierwszym przemówieniu w parlamencie mówił też o rosyjskim zagrożeniu, agresji na Ukrainę oraz obiecał kontynuować „euroatlantycki kurs”. W odpowiedzi Vjaceslavs Dombrovskis („Zgoda”) mówił, że rząd będzie dzielił społeczeństwo. Zwycięzcy wyborów pozostają w opozycji, podobnie jak ugrupowanie oligarchów ZZS (Związek Zielonych i Rolników), mające 11 posłów.

Polityka, PSD, ALDE, Koalicja rządząca, Wybory, Tariceanu, Dancila

Powiązane wpisy
Top