Data: 22 września 2022 Autor: Grzegorz Kuczyński

Kij i marchewka, czyli jak Rosja mobilizuje żołnierzy

Od miesięcy wiadomo, że Rosja boryka się z brakami kadrowymi na wojnie z Ukrainą. Gdy okazało się, że pierwotne siły użyte do inwazji to za mało, szukano uzupełnienia ochotnikami i najemnikami. To też okazało się za mało. Stąd decyzja o częściowej mobilizacji. Wzywanym do wojska mężczyznom obiecuje się dobre warunki finansowe, ale jednocześnie zaostrzane są kary za unikanie służby wojskowej lub dezercję czy oddanie się do niewoli.

ŹRÓDŁO: kremlin.ru

21 września prezydent Władimir Putin podpisał dekret o częściowej mobilizacji w Rosji. Powołani na jego mocy do wojska obywatele mają mieć w siłach zbrojnych status taki sam, jak żołnierze kontraktowi (pkt 2 dekretu) oraz takie samo wynagrodzenie (pkt 3). Tak więc powoływani od 21 września Rosjanie w ramach mobilizacji będą cieszyć dużo lepszym statusem niż zwykli poborowi podlegający obowiązkowi służby wojskowej. To ma nie tyle zachęcić, co jednak nie zniechęcać mężczyzn, którzy trafią teraz do wojska, a po krótkim przeszkoleniu, na wojnę. Wszak gdyby oferowane wynagrodzenie było dla nich wystarczającą zachętą, już dawno na ochotnika by zaciągnęli się do wojska i podpisali kontrakt. Ale władze i tak zakładają, że ta przysłowiowa marchewka nie wystarczy. Stąd zmiany w prawie, mające na celu „zdyscyplinowanie” podlegających mobilizacji obywateli. Nie jest przypadkiem, że w przeddzień ogłoszenia mobilizacji, Duma przyjęła od razu w drugim i trzecim czytaniu poprawki do kodeksu karnego, które przewidują karę więzienia za dobrowolne poddanie się wrogowi oraz odmowę udziału w działaniach wojennych lub zbrojnych. Na liście okoliczności zaostrzających karę z dowolnego artykułu kodeksu karnego pojawi się nowe sformułowanie: „w czasie mobilizacji lub stanu wojennego, w czasie wojny lub w warunkach konfliktu zbrojnego lub działań bojowych”. Za dobrowolne oddanie się do niewoli (nowy art. 352 k.k.) grozi kara od 3 do 10 lat pozbawienia wolności, jeśli nie ma znamion zdrady stanu. Natomiast sprawca, który popełnił takie przestępstwo po raz pierwszy, „może być zwolniony od odpowiedzialności karnej, jeżeli podjął działania zmierzające do jego uwolnienia, powrócił do swojej jednostki lub posterunku służbowego i w okresie niewoli nie popełnił innych przestępstw”. W ustawie przewidziano zaostrzenie kary za samowolne oddalenie się z jednostki „w czasie mobilizacji lub stanu wojennego” (do 10 lat). Odpowiedzialność karna jest także przewidziana w przypadku niestawienia się poborowych na wezwanie władz wojskowych oraz w przypadku dezercji. Za niestawienie się do służby lub nieuprawnione odstąpienie od niej, osobom będącym w rezerwie, a także żołnierzom kontraktowym, grozić będzie odpowiedzialność karna do 10 lat. Dezercja (dotychczasowy art. 338 k.k.) w tych okolicznościach obciążających jest obecnie zagrożona karą od 5 do 15 lat pozbawienia wolności. Niewykonanie przez podwładnego rozkazu przełożonego, „wydanego w ustalonym trybie, w czasie stanu wojennego, w czasie wojny lub w warunkach konfliktu zbrojnego lub działań bojowych, a także odmowa udziału w działaniach wojskowych lub bojowych” podlega karze pozbawienia wolności od dwóch do trzech lat (cz. 2.1 art. 332 k.k.). Zmiany w prawie są wymierzone w osoby odmawiające służby i dezerterów. To także uderzenie w żołnierzy kontraktowych (zwykle kontrakt jest zawierany na pół roku). Dotychczas mogli odmówić udziału w działaniach wojennych, wrócić do stałej bazy i tam złożyć rezygnację ze służby. Poddawano ich ostrej presji, odmawiano przyjęcia rezygnacji ze służby, zerwania kontraktu, ale nie było żadnych sankcji karnych. Teraz to się zmienia.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS: Białoruś, Polska, dezinformacja, polski sędzia, Tomasz Szmydt 

Powiązane wpisy
Top