UKRAINE MONITOR

Data: 4 czerwca 2018

Inscenizacja śmierci dziennikarza

Prokurator Generalny Ukrainy Jurij Łucenko ogłosił sukces inscenizacji zabójstwa rosyjskiego dziennikarza Arkadija Babczenki. Do gratulacji realizatorom operacji, szczególnie dziennikarzowi, dołączył się prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, już uczestniczący w batalii o reelekcję. Prokuratura informuje opinię publiczną o kolejnych aresztowaniach rosyjskiej siatki, która na swojej liście do likwidacji miała ponad 30 nazwisk. Nie wszyscy jednak są entuzjastami takich metod działania służb specjalnych.

ŹRÓDŁO: MFA.GOV.UE

Profesjonalne i skuteczne służby specjalne lubią ciszę, twierdzi wielu kijowskich dziennikarzy. To, co obserwujemy, jest raczej elementem wojny hybrydowej, częścią jakiejś gry politycznej. Przypominają w tym kontekście historię realnego zabójstwa Georgija Gongadze, założyciela gazety internetowej „Ukraińska Prawda”. Skutkiem zabójstwa Gongadze było osłabienie pozycji politycznej i ekonomicznej ówczesnego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy i zwiększenie wpływów rosyjskich na Ukrainie. Można się nadal spierać o rolę rosyjskich służb i przynajmniej części ukraińskich oligarchów w przygotowaniu operacji „Gongadze”, komu bardziej zależało, i kto za co płacił, ale nikt nie ma wątpliwości, że głowa dziennikarza Gongadze została wykorzystana w politycznych celach. On sam nie był celem, tylko środkiem do realizacji celu, rekwizytem. Kijowscy dziennikarze ze stażem przypominają, że w historii Gongadze bardzo ważną, wręcz kluczową, rolę odegrały taśmy z podsłuchu w gabinecie Kuczmy. Pojawiły się zaraz po zniknięciu Gongadze. Do opinii publicznej trafiły za pośrednictwem asystenta deputowanego do Rady Najwyższej Ołeksandra Moroza, przewodniczącego Ukraińskiej Partii Socjalistycznej, Jurija Łucenki, dzisiaj prokuratora generalnego Ukrainy. Czy te inscenizacje mają ze sobą coś wspólnego?

Wówczas asystent Łucenko też był rekwizytem, w zdecydowanie lepszej sytuacji od Gongadze. Czas pewnie pokaże, odsłoni polityczny kontekst inscenizacji pod tytułem „Babczenko”. Prokuratorowi Łucence przypomina się też jego ostatnie wpadki związane ze sprawami Saakaszwili i Sawczenko. Polityczny kontekst inscenizacji z Babczenką może być związany z wewnętrzną walką polityczną na Ukrainie o prezydenturę. Czy dzisiaj ta historia wzmacnia Poroszenkę? Nie, przez swoje dwuznaczności i moralne aspekty raczej osłabia. Więcej, w nie najlepszym świetle stawia podległe mu służby specjalne, które dla opinii publicznej powinny trzymać się zasady politycznej neutralności. Teraz muszą się tłumaczyć, że nie uczestniczą w politycznej grze.

To było jak niskiej klasy film sensacyjny. We wtorek, 30 maja br., ukraińska policja poinformowała, że Babczenko został zastrzelony przed drzwiami do własnego mieszkania. Następnego dnia Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) ogłosiła, że dziennikarz żyje, a jego zabójstwo było inscenizacją, dzięki której udaremniono operację rosyjskich służb, które rzeczywiście planowały zamach. Sam Babczenko powiedział podczas konferencji prasowej z udziałem prokuratora generalnego Łucenki, że uczestniczył w operacji SBU z własnej woli.
Babczenko ze szczegółami opowiadał, że w trakcie operacji wykorzystano świńską krew, a na miejscu pracował charakteryzator. O inscenizacji nic nie wiedziała jego żona, która znalazła zwłoki męża na klatce schodowej i wezwała pogotowie. On sam po przewiezieniu do kostnicy przebrał się i, jak opowiedział uczestnikom konferencji, obserwował w telewizji relacje z inscenizacji własnej śmierci. Na szczęście, żona nie wzięła udziału w konferencji prasowej. Jej zdania na temat działań i wyborów męża do tej pory opinia publiczna nie poznała.

Pojawia się pytanie: dlaczego dziennikarz Babczenko zgodził się na udział w tej inscenizacji? Przecież tym samym wyeliminował siebie z zawodu dziennikarskiego. Teraz inscenizacja, ta scena, gdy w kałuży krwi leży przed drzwiami swego mieszkania, będzie jego znakiem, pewnie już na zawsze. Jak rola przywiązana do aktora. Czy ktoś z takim znakiem, opowiadający jak oglądał w telewizji relację z inscenizacji własnej śmierci, może być wiarygodnym, niezależnym przedstawicielem opinii publicznej? Który z polityków zechce udzielić mu wywiadu? Przy każdym napisanym przez Babczenkę tekście czytelnik będzie stawiał pytanie o to, czy jest tu drugie dno.
Obrońcy Babczenki, prokuratora Łucenki i SBU twierdzą, że jest wojna – wojna Ukrainy z Rosją – więc wszystkie środki są dozwolone, łącznie z prowokacją i inscenizacją. Zapominają, że na wojnie trzeba z przeciwnikiem wygrywać, a nie dostarczać mu amunicji nawet w propagandowej wojnie. Operacja „Inscenizacja” spotkała się również z krytyką zachodnich mediów. Sprawa dotyczy kwestii fundamentalnych dla wolności prasy i państwa prawa. Nie mówiąc już o tezie podstawowej: profesjonale i efektywne służby specjalne cenią ciszę.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top