RUSSIA MONITOR

Data: 2 marca 2019

Ile będą kosztowały socjalne obietnice Putina?

Orędzie do Zgromadzenia Federalnego posłużyło prezydentowi Rosji do złożenia rodakom szeregu obietnic, których realizacja ma poprawić sytuację życiową mieszkańców kraju. Putin musiał to zrobić, bo spadek notowań po ogłoszeniu podniesienia wieku emerytalnego i podatku VAT okazał się być trwałym trendem. Nie wiadomo, czy złożone 20 lutego obietnice zahamują i odwrócą ten trend. Wiadomo natomiast, że będzie to kosztowało sporo rosyjski budżet.

ŹRÓDŁO: KREMLIN.RU

Tydzień po orędziu Putina ministerstwo finansów twierdzi, że środków na wszystkie obietnice potrzeba o jedną trzecią więcej, niż początkowo mówiono. Na spotkaniu prezydenta z członkami rządu 27 lutego minister Anton Siłuanow powiedział, że na sfinansowanie wszystkich obietnic w budżecie trzeba znaleźć 900 mld rubli w ciągu sześciu lat. Czyli średnio 150 mld rubli co roku, od bieżącego po 2024 r. Tymczasem zaraz po orędziu Siłuanow oceniał koszty obietnic prezydenta na 100-120 mld rubli rocznie. Nawet teraz, po zwiększeniu sumy kosztów, minister zapewnia, że na wszystko pieniądze się znajdą. Choć to tylko oficjalne szacunki. W rzeczywistości potrzeba dużo więcej pieniędzy. Same ulgi hipoteczne i subsydia to średnio 50 mld rubli rocznie.

Pieniędzy starczy, bo w ostatnich latach rząd zaciskał pasa, ograniczając wydatki choćby właśnie na politykę społeczną. Dwa najważniejsze wyznaczniki stanu kasy państwa to poziom środków zgromadzonych w Funduszu Dobrobytu Narodowego oraz poziom rezerw banku centralnego. W Funduszu, do którego odprowadzane są nadwyżki dochodów z eksportu węglowodorów, jest ponad 58 mld dolarów. A będzie jeszcze więcej, bo w 2019 roku na konta Funduszu ma trafić 65 mld dolarów z nadwyżki dochodów z eksportu surowców za 2018 rok. Z kolei rezerwy banku centralnego (złoto i waluty) przez ostatni rok wzrosły o przeszło 45 mld dolarów, do poziomu 478 mld dolarów. Jak więc widać, Kreml ma wystarczająco dużo pieniędzy w kasie, by pokryć prezydenckie obietnice mające na celu uspokojenie nastrojów społecznych. Problemem nie jest brak środków. Problemem jest raczej to, że pieniądze, które pójdą na politykę socjalną, nie trafią na inne cele. A tych nie brakuje. Kreml będzie musiał uszczuplić rezerwy gromadzone na wypadek rozszerzenia amerykańskich sankcji. Po drugie, oznacza to mniejsze środki na priorytet, czyli zbrojenia. Po trzecie, mniej pieniędzy będzie na zaspokajanie potrzeb członków polityczno-biznesowego otoczenia Putina, choćby Igora Sieczina, który regularnie występuje o ulgi podatkowe i finansowe zastrzyki z Funduszu Dobrobytu Narodowego na potężnie zadłużony koncern Rosnieft.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top