THE WARSAW INSTITUTE REVIEW

Data: 25 lipca 2017    Autor: Jacek Borecki

Dezinformacja jako zagrożenie dla prywatnych i publicznych przedsiębiorstw

Rewolucja technologiczna, jaką było wpierw upowszechnienie się internetu, a następnie opanowanie świata przez smartfony, zdefiniowała na nowo pojęcia dezinformacji i propagandy, narzędzia powszechnie stosowane przez Rosję oraz inne państwa. Jak skoordynowane operacje dezinformacyjne mogą wpłynąć na społeczeństwo, biznes i rząd?


© Arloo (Fotolia)

Po erze informacji (lata 90.) i erze obywatela (lata 2000.) nastąpiła nowa epoka. Nazywana jest przez ekspertów na wiele sposobów: epoka postprawdy, czyli świata, gdzie osobiste przekonania i emocje są ważniejsze od faktów; age of customer, gdzie to klienci mają przewagę nad przedsiębiorcą, państwem i renomowanymi ekspertami[1]; i wreszcie czas śmierci ekspertyzy, czyli przedkładanie własnej, często powierzchownej, wiedzy oraz danych zaczerpniętych z Wikipedii nad profesjonalne badania. Ponadto powstały niespotykane dotąd możliwości komunikacji: wiadomość dociera do mas odbiorców praktycznie natychmiast, wieloma kanałami i w nadmiarze. Prędkość ich rozprzestrzeniania się i brak krytycznego myślenia odbiorców sprawiają, że niesprawdzona informacja – często pochodząca z fałszywego źródła – jest legitymizowana przez przekazujących ją sobie użytkowników serwisów społecznościowych. I na tym właśnie mechanizmie opiera się współczesna dezinformacja.


 

Czemu służy dezinformacja?

W przypadku Rosji, ogólnie rzecz biorąc, dezinformacja jest jednym z instrumentów realizowania strategicznych interesów polityki zagranicznej Federacji Rosyjskiej (FR). Głównym celem jest wzmocnienie pozycji międzynarodowej FR i rozszerzenie strefy jej wpływów kosztem Zachodu, zwłaszcza w obszarze postrzeganym przez Kreml jako rosyjską strefę wpływów (czyli obszar państw postsowieckich). Fundamentalną kwestią dla FR jest również ochrona jej interesów gospodarczych, w tym lobbowanie i manipulowanie w celu zniesienia sankcji, jak i utrzymanie monopolu Gazpromu w Europie Środkowo-Wschodniej. Priorytetem jest między innymi osłabienie lub eliminacja konkurencji, zapobieganie realizacji projektów lokalnych i międzynarodowych (zwłaszcza gdy omijają Rosję), które nawet w niewielkim stopniu uniezależniałyby ich uczestników od Kremla i pozbawiałyby go tym samym narzędzia w postaci presji ekonomicznej. Interesy gospodarcze Rosji obejmują także zapewnienie rynku zbytu dla swoich surowców energetycznych. Rosja jest ponadto zainteresowana przejęciem (wrogim lub zwykłym) spółek strategicznych dla gospodarki danego kraju po jak najniższej cenie – dlatego też poprzez dezinformację i propagandę stara się obniżyć wartość giełdową tego typu przedsiębiorstw.

Za pomocą sprofilowanych narracji[2] w przestrzeni informacyjnej, obejmującej media tradycyjne, nowe media i cyberprzestrzeń, próbuje się manipulować praktycznie każdą społecznością w danym państwie. Czy zagrożenie jest realne? Z analizy CitizenLab wynika, że z 218 przebadanych prób nielegalnego uzyskania dostępu do prywatnych komputerów (w ciągu jednej akcji) 21% ataków dotyczyło biznesu, a 24% – przedstawicieli rządowych[3]. Doświadczenie i historia uczą jednak, że propaganda i towarzysząca jej dezinformacja mają znacznie większy zasięg i przynoszą znacznie bardziej szkodliwe efekty.


 

Płaszczyzny oddziaływania dezinformacji na biznes

Dezinformacja jest kolejnym wyzwaniem, z którym muszą się mierzyć zarówno prywatni, jak i państwowi przedsiębiorcy. Pierwszym celem działań dezinformacyjncyh jest wywarcie szkodliwego wpływu na reputację i markę instytucji/firmy. Ważnym elementem kampanii kreowania złego wizerunku jest zmasowana, bezpodstawna krytyka w internecie (trolling), tudzież przypisywanie firmie działań, za które nie odpowiada, a na które społeczeństwo reaguje wyjątkowo emocjonalnie, przykładowo łamanie prawa, działania na szkodę środowiska naturalnego, trolling, korupcja itp., w celu wywołania takiej fali krytyki. Pogorszenie reputacji osiąga się również za pomocą ośmieszania, oczerniania lub kompromitowania osób kluczowych dla procesu decyzyjnego, poprzez ich łączenie z instytucjami, mediami i osobami, funkcjonującymi jako agenci wpływu. Z tego powodu szczególnie wrażliwym obszarem jest marketing i PR: objęcie patronatem nieodpowiednich wydarzeń, przyznanie stypendium lub grantu osobom i organizacjom zaangażowanym w działalność ekstremistyczną lub de facto finansowanie działalności stron dezinformacyjnych przez wykup reklam – to tylko przykładowe operacje dezinformacyjne na tym polu.

Intencją wrogich działań w przestrzeni informacyjnej jest również doprowadzenie do podjęcia przez kierownictwo instytucji rządowych decyzji sprzyjających realizacji polityki zagranicznej Kremla. Mogą to być decyzje na poziomie przedsiębiorstwa, np. wycofanie się z inwestycji lub projektu pod wpływem fałszywych informacji, ale też wpływanie na regulacje i ustawodawstwo danego kraju (lub na regulacje międzynarodowe, na przykład unijne) oraz decyzje natury politycznej. Z uwagi na główny towar eksportowy Rosji, czyli gaz i ropę, przedmiotem dezinformacji często są projekty dywersyfikacji dostaw tych surowców. Przykładowo, gazociąg NordStream 2 przedstawiany jest jako niemiecki projekt, a jego krytyka, płynąca z Europy Środkowej, jako histeria o rusofobicznym podłożu; z drugiej strony celem ataków są decyzje wpływające na ograniczenie monopolu Gazpromu w tym regionie.

Wreszcie, docelową i najbardziej wrażliwą na propagandę i dezinformację warstwą jest samo społeczeństwo. Fałszywe informacje sprzyjają kształtowaniu postaw konfrontacyjnych i radykalnych, a także manipulacji nastrojami społecznymi. Czynniki te mają z kolei wpływ na stabilność państwa i potencjał mobilizacji społeczności, na przykład na protest przeciwko projektom gospodarczym[4]. (Społeczeństwo ma też bezpośredni wpływ na kierunek polityki państwa jako wyborcy oraz uczestnicy referendów. Kampanie dezinformacyjne można było zaobserwować w czasie wyborów prezydenckich w USA i Francji, a także w czasie referendum w Holandii (o Umowie Stowarzyszeniowej z Ukrainą) i Wielkiej Brytanii (w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej). W mniejszej skali targetowana dezinformacja może uderzyć w konkretne firmy i instytucje, czego efektem mogą być strajki (ich przyczyną mogą stać się na przykład opublikowane spreparowane dokumenty firmowe, sugerujące masowe zwolnienia) czy też bojkoty konsumenckie.

Oczywiście należy zaznaczyć, że nie każda krytyka, akcja czarnego PR czy strajk, spowodowane są przez wrogie operacje informacyjne. Drogą analizy tez towarzyszących negatywnych recenzjom, czasu ich publikacji oraz użytych narzędzi można jednak z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, czy jest to zorganizowana akcja, czy niezależne od siebie opinie.


 

Oręż dezinformacji – decepcja, manipulacja i fake news

Dezinformacja jako element wojny informacyjnej dysponuje szeregiem narzędzi, wykorzystujących powszechne błędy poznawcze i specyfikę współczesnego środowiska informacyjnego. Techniki używane w poszczególnych przypadkach będą się od siebie różniły w zależności od grupy docelowej i kanału dystrybucji. Należy nadmienić także, że wiedza rosyjskich służb na temat sposobu działania danego państwa, znajomość kwestii ważnych dla jego obywateli, kultury, funkcjonujących stereotypów i wewnętrznych podziałów jest niezwykle rozległa.

 

Narzędzia oparte na decepcji

Zadaniem decepcji oprócz wykonania operacji militarnych na terenie innego kraju bez jego zgody i wiedzy, jest sprowokowanie pożądanych zdarzeń, które później są wykorzystywane przez medialne kanały dystrybucji. Oprócz standardowych fałszerstw, jakimi był przykładowo sfabrykowany list Minister Finansów Ukrainy Natalii Jaresko do Victorii Nuland z prośbą przełożenia holenderskiego referendum w sprawie Umowy Stowarzyszeniowej z Ukrainą[5], decepcja jest także kreowana przez kontrolowane przecieki. Opierają się one w pierwszej kolejności na pozyskaniu z legalnych (oficjalnych) lub nielegalnych (za pomocą wyłudzania informacji, cyberszpiegostwa lub manipulacji) źródeł dokumentów, a następnie zmanipulowaniu ich treści poprzez wycinanie jednych fragmentów tekstu i podstawianie innych – lub też opublikowanie tylko części treści, pozbawionych kontekstu. Przykładem kontrolowanego przecieku było nielegalne pozyskanie maili dziennikarza krytykującego Kreml, Davida Sattera, a następnie ich publikacji poprzez portal rosyjskiej grupy hackerskiej CyberBerkut po sfałszowaniu fragmentów maili tak, by przekonań odbiorców o finansowaniu przez Zachód rosyjskiej opozycji, w tym Aleksieja Nawalnego[6]. Z kolei przykładem mistifikacjii kamuflażu było wprowadzanie regularnych wojsk pod pozorem sił pokojowych, jak w przypadku Abchazji lub Osetii Południowej (okupowane region Gruzji), jak również „konwoje z pomocą humanitarną” dla separatystów we wschodniej Ukrainie. Do tej kategorii należy zaliczyć także wszelkiego rodzaju fałszywe instytucje, jak „konsulat” tzw. Donieckiej Republiki Ludowej w czeskiej Ostravie[7].

 

Narzędzia oparte na socjotechnikach

Tego rodzaju instrumenty opierają się głównie na wykorzystaniu wiedzy o ludzkiej psychice i wpływie nowoczesnych technologii na przetwarzanie informacji przez człowieka. Głównym narzędziem w tej kategorii jest propaganda, czyli długotrwałe, natarczywe oddziaływanie, połączone z manipulacją.

Specyficzną odmianą dezinformacji jest historyczny rewizjonizm[8], skierowany przede wszystkim do państw leżących w dawnej strefie wpływów Rosji i przywiązujących dużą wagę do historii, takich jak Litwa, Łotwa, Estonia, Polska, Gruzja i Ukraina. Jako narzędzie dezinformacji wykorzystywany jest także trolling. Zadaniem trolli jest przyciągnięcie uwagi do określonego tematu oraz tez, które ich zleceniodawca chce wyeksponować i wprowadzić do obiegu dyskusji społecznej lub politycznej, manipulowanie dyskusją i propagowanie narracji korzystnych dla Rosji. Windowanie popularności tematu jest ponadto wspomagane botami internetowymi. Masowość przekazu wywołuje efekt domniemanej większości – tym więcej ludzi jest w stanie poprzeć daną ideę, im więcej jest przekonanych, że większość ją już zaakceptowała. Ciekawym przypadkiem są tzw. bikini trolls, których profile opatrzone są zdjęciami młodych, atrakcyjnych kobiet w negliżu. Ich zadaniem jest łagodzenie wizerunku Rosji, rozprzestrzenianie tez konspiracyjnych[9] oraz odwlekanie „targetu” od pracy. Ta socjotechnika, wykorzystuje tzw. efekt aureoli, czyli uwiarygodnienie przekazu, jeżeli nadawca jest atrakcyjny fizycznie, czysty i schludny.

 

Fake news

Fake news stanowią syntezę dwóch powyższych kategorii, spełniają bowiem jednocześnie funkcję i oszukiwania, i wpływu. Zazwyczaj zawierają także elementy prawdy, ponieważ znajome fakty ułatwiają przyswajanie wiadomości. Z uwagi na małe koszty i duży efekt są obecnie najczęściej wykorzystywaną formą dezinformacji. Dobrym przykładem była sprawa Lisy, Niemki rosyjskiego pochodzenia, która miała zostać zgwałcona imigrantów. Rosyjskie media szeroko komentowały sprawę Lisy. Po nadaniu jej rozgłosu, poprzez grupy w mediach społecznościowych i media prawicowe zorganizowano demonstracje, mobilizując ekstremistów i mniejszość rosyjsko-niemiecką. Sprawę Lisy skomentował także Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych FR, wytykając niemieckiej policji niemożność zareagowania z powodu poprawności politycznej[10]. Ten przykład pokazuje, jak łatwo skonsolidować określone środowiska i zmobilizować je do wystąpień antyrządowych.



Bagatelizowane często dezinformacja i propaganda uderzają zawsze w najsłabszy punkt funkcjonowania każdego przedsiębiorstwa – w czynnik ludzki. Problemem jest także szaleńcze tempo rozwoju technologicznego, za którym prawodawstwo nie nadąża, a którego zdobycze mogą szybko zostać przekształcone na kolejne narzędzia wpływu. Niemniej jednak skutki ataków dezinformacyjnych można ograniczyć poprzez przygotowanie strategii przeciwdziałania.

 


[1] G. Osbourne, Strategic Communications: Insights from the commercial sector, NATO Stratcom CoE, http://www.stratcomcoe.org/strategic-communications-insights-commercial-sector, dostęp: 26 IV 2017 r.

[2] Vide „Polska widziana oczami euroazjatów”

[3] A. Hulcoop, J. Scott-Railton, P. Tanchak, M. Brooks, and R. Deibert, Tainted leaks. Disinformation and Phishing With a Russian Nexus, The CitizenLab, https://citizenlab.ca/2017/05/tainted-leaks-disinformation-phish/, dostęp: 25 V 2017 r.

[4] Vide tekst o ruchach ekologicznych

[5] G. Kobzaru, Ukraina struntar i Nederländernas opinion, „Pressbladet”, http://www.svenskpress.se/papers/pressbladet/articles/view/ukraina-struntar-i-nederlandernas-opinion, dostęp: 1 IV 2016r. Obecnie artykuł zawiera adnotację „Probably fake news”.

[6] A. Hulcoop, J. Scott-Railton, P. Tanchak, M. Brooks and R. Deibert, op.cit., The CitizenLab, https://citizenlab.ca/2017/05/tainted-leaks-disinformation-phish/, dostęp: 25 V 2017 r.

[7] M. Lebduška, L. Tysyachna, The EU entry has been detrimental to Czechia, the fake ‘DPR consul’ Lisková says, StopFake, http://www.stopfake.org/en/the-eu-entry-has-been-detrimental-to-czechia-the-dpr-consul-liskova-says/, dostęp: 21 XI 2016 r.

[8] (patrz tekst [NR – Obrona przestrzeni])

[9] Internet Trolling as a hybrid warfare tool: the case of Latvia, NATO StratCom CoE, http://www.stratcomcoe.org/internet-trolling-hybrid-warfare-tool-case-latvia-0/, dostęp: 25 I 2016 r.

[10] S. Meister, The „Lisa case”: Germany as a target of Russian disinformation, „NATO Review Magazine”, http://www.nato.int/docu/review/2016/Also-in-2016/lisa-case-germany-target-russian-disinformation/EN/index.htm, dostęp: 25 VII 2016 r.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.