RUSSIA MONITOR

Data: 30 czerwca 2017

Ambicje Wołodina

Zbliżający się start kampanii prezydenckiej zwiększa napięcie na linii Kreml – Duma. Dokładniej napięcie między kierownictwem administracji prezydenckiej a przewodniczącym niższej izby parlamentu. Wiaczesław Wołodin odgrywa bowiem wciąż ważną rolę w kreowaniu polityki wewnętrznej reżimu, co do tej pory było prerogatywą urzędników kremlowskich.


© YURI KOCHETKOV / POOL PAP/EPA

W systemie władzy w Rosji Putina, zresztą za czasów Jelcyna było podobnie, centrum decyzyjnym jeśli chodzi o kreowanie polityki wewnętrznej był zwykle szef lub jego zastępca w administracji na Kremlu. Lub inni wysocy urzędnicy administracji prezydenckiej. Takie role pełnili swego czasu Aleksandr Wołoszyn, Władisław Surkow czy Wiaczesław Wołodin. I to ten ostatni, choć przeszedł na stanowisko przewodniczącego Dumy, nie zamierza rezygnować z udziału w tworzeniu polityki wewnętrznej prezydenta. W ten sposób powstały dwa konkurencyjne centra decyzyjne: tradycyjne na Kremlu (Siergiej Kirijenko) i nowe w Dumie (Wołodin). Wołodin był wcześniej pierwszym zastępcą szefa administracji prezydenckiej odpowiedzialnym za sprawy wewnętrznej polityki. Choć to wszystko było nieformalne. W systemie putinowskim na tym stanowisku człowiek kontroluje parlament, partie, prorządowe organizacje społeczne, lojalnych wobec Kremla politologów i socjologów. Jest też odpowiedzialny za ideologię władzy.

Na tym opierał się cały zbudowany przez Putina vertikal vlasti. To na Kremlu rozstrzygały się wszelkie kwestie partyjne, parlamentarne czy kadrowe. Każdy urzędnik i polityk wiedział doskonale, gdzie i do kogo ma się udać ze swą sprawą. Pojawienie się więcej, niż jednego ośrodka decyzyjnego na danym szczeblu wertykalu oznacza jego osłabienie i wprowadzanie chaosu.

Wołodin, który dobrze sprawił się z kampanią parlamentarną rządzącej partii Jedna Rosja (uzyskała najlepszy wynik w historii) trafił na stanowisko spikera Dumy, choć liczył na awans o jeden szczebel na Kremlu, na szefa administracji prezydenckiej. Nie oddał jednak wszystkich swych atutów z czasów urzędowania na Kremlu. Wciąż ma pod kontrolą Jedną Rosję. Ludzie Wołodina zajmują nadal kluczowe pozycje w partii – jedna trzecia kierownictwa rządzącego ugrupowania to jego ekipa. Co więcej, Wołodin ograniczył wpływ Kremla na proces legislacyjny w Dumie. Zwiększył też własny wpływ na wszystkich deputowanych. Zabrał też z Kremla współpracujących wcześniej ekspertów. Co ciekawe, Putin zgadza się na taką, nietypową sytuację. Nie wiadomo jednak, jak długo tak będzie. Po pewnym czasie bowiem administracja kremlowska przystąpiła do odbijania utraconych pozycji. Jeśli chodzi o zyskanie wpływu na Jedną Rosję, kluczową rolę odgrywa były spiker Dumy i były szef MSW, odkurzony politycznie Borys Gryzłow. Przeciwnicy Wołodina, można się tylko domyślać, że także ci z Kremla, prowadzą też akcję czarnego PR wobec spikera Dumy – rozpuszczane są plotki, że lubi występować w roli następcy Putina.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.