RUSSIA MONITOR

Data: 23 lipca 2017

Kreml filtruje gubernatorów

Wszystko ma się odbyć błyskawicznie, bez głośnych kampanii, opozycji i drugiej tury. Kreml przyspiesza realizację operacji „wybory gubernatorów 2017”. Wcześniej wprowadzone mechanizmy pozwalają odsiać niewygodnych kandydatów, więc we wszystkich szesnastu obwodach i republikach zwyciężą ludzie władzy, najczęściej już urzędujący gubernatorzy i prezydenci.


© YURI KOCHETKOV

We wrześniu 2017 roku odbędą się bezpośrednie wybory gubernatorów w 16 podmiotach Federacji Rosyjskiej. Kampania wyborcza formalnie ruszyła w czerwcu, ale już w kwietniu Putin zaczął odwiedzać regiony, gdzie na jesieni odbędą się wybory. To prezydent, a nie premier i formalny lider Jednej Rosji, wziął na siebie ten ciężar. Co można tłumaczyć obciążeniem, jakim dla Dmitrija Miedwiediewa stały się oskarżenia korupcyjne ze strony Aleksieja Nawalnego i będące ich efektem dwie fale demonstracji.

Praktycznie wszędzie przesądzone jest, że wygrają kandydaci władzy. Głównym narzędziem eliminowania potencjalnych realnych konkurentów jest tzw. filtr municypalny, wprowadzony kilka lat temu wraz z przywróceniem bezpośrednich wyborów gubernatorów. Czym jest ta procedura? To konieczność zebrania odpowiedniej liczby podpisów poparcia członków rad miejskich w obwodzie (od 5 do 10 proc.) pod kandydaturą polityka chcącego ubiegać się o stanowisko gubernatora. Co ważne, deputowany może poprzeć tylko jednego kandydata. Co w praktyce oznacza eliminację z wyborów polityków opozycji.

Ofiarą filtra municypalnego okazał się mer Jekaterynburga, Jewgienij Rojzman. Ogłosił 18 lipca, że wycofuje się z wyborów na gubernatora obwodu swierdłowskiego, bo nie ma wystarczającej dla rejestracji jego kandydatury liczby podpisów deputowanych municypalnych. Rojzman chciał startować jako kandydat liberalnej partii Jabłoko. Podobny problem mogą mieć komunista Wiaczesław Marchajew (Buriacja) i kandydatka Sprawiedliwej Rosji, Irina Pietieljajewa (Karelia). Ale to ta druga ma największe szanse by być jedynym przedstawicielem opozycji w jesiennych wyborach regionalnych.

Oczywiście, aby zachować pozory demokracji, urzędujący gubernatorzy czy Kreml sami pomagają zebrać odpowiednią liczbę podpisów kandydatom, którzy nie zagrożą faworytowi. W tym jednak roku Kreml (w osobie nadzorującego te sprawy Siergieja Kirijenki) zalecił gubernatorom, żeby faworyci nie mieli rywali na tyle mocnych, by doszło do drugiej tury. Chodzi o jak najszybsze zamknięcie tych wyborów, żeby była jak najdłuższa przerwa między nimi a wyborami prezydenckimi w marcu 2018 roku. Jak już pisaliśmy, jednym z największych wyzwań dla Kremla będzie zapewnienie odpowiednio wysokiej frekwencji przy wyborze prezydenta. Zbyt mała różnica czasowa między wyborami regionalnymi a prezydenckimi może tymczasem spowodować, że części wyborców nie będzie się chciało iść do urn drugi raz z rzędu.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.