Data: 30 sierpnia 2021

Afera Pegasusa – kogo podsłuchiwano na Bliskim Wschodzie?

W połowie lipca 2021 roku po raz kolejny zrobiło się głośno o Pegasusie, izraelskim oprogramowaniu, dzięki któremu służby różnych państw mających dostęp do tej technologii mogą przejąć kontrolę nad niemal dowolnym zainfekowanym urządzeniem. Według najnowszych doniesień Arabia Saudyjska oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie wykorzystywały ją wyjątkowo często, zarówno do inwigilowania własnych obywateli (zwłaszcza tych krytycznych wobec własnych rządów), jak i polityków innych państw, szczególnie Egiptu oraz Iraku.

ŹRÓDŁO: FLICKR

 

„Pegasus” to oprogramowanie typu spyware stworzone przez firmę NSO Group, założoną przez byłych oficerów izraelskiego wywiadu. Nie jest wiadome, kiedy dokładnie powstało, jednakże eksperci wskazują, że miało to miejsce co najmniej w 2013 roku. Służy m.in. do śledzenia, podsłuchiwania i przejmowania kontroli nad różnego rodzaju urządzeniami (głównie telefonami komórkowymi), a przez władze Izraela oprogramowanie to klasyfikowane jest jako broń, dlatego wszelki jego eksport musi być uprzednio zatwierdzony przez rząd. Wiele krajów zakupiło tę technologię (w 2019 roku pojawiło się podejrzenie, że zrobiła to również Polska, konkretnie CBA), oficjalnie w celu zwalczania przestępczości i terroryzmu. Jednakże w ciągu ostatnich lat pojawiały się kontrowersje i doniesienia, jakoby Pegasus miał być wykorzystywany również do szpiegowania różnego rodzaju niewygodnych polityków, aktywistów, dziennikarzy czy biznesmenów przez rządy niektórych państw. Szczególnie takich, które charakteryzuje dość „elastyczne” podejście do kwestii praw człowieka i demokracji. O pierwszym takim przypadku usłyszano w roku 2016 i wtedy też o technologii tej dowiedziała się światowa opinia publiczna. W ciągu kolejnych lat kilkukrotnie pojawiały się następne przecieki, a o ostatnim zrobiło się głośno w lipcu bieżącego roku za sprawą „The Pegasus Project” – międzynarodowego śledztwa dziennikarskiego, kierowanego przez paryskie NGO Forbidden Stories oraz Amensty International przy współpracy z ponad 80 dziennikarzami reprezentującymi 17 organizacji prasowych w 10 krajach. Jedna z nich, Daraj, skupia się na wątkach wykorzystywania Pegasusa na Bliskim Wschodzie, konkretnie przez Arabię Saudyjską oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie. Ujawnione informacje rzucają wiele światła nie tylko na to, jak rządy obu krajów zwalczają wewnętrzną opozycję, ale również na układ sił i politykę międzynarodową w regionie.

Usługi NSO Group „cieszą się” wielką i trwającą od lat popularnością wśród władz Arabii Saudyjskiej oraz Emiratów, które według raportów są jednymi z największych użytkowników Pegasusa. Przypadek z 2016 roku, po którym zrobiło się po raz pierwszy o nim głośno, to właśnie nieudana próba jego zainstalowania na telefonie należącym Ahmada Mansura, emirackiego aktywisty na rzecz praw człowieka (w 2018 roku skazanego na 10 lat więzienia za „rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, zaognianie konfliktów religijnych i oczernianie państwa” na mediach społecznościowych). Arabia Saudyjska natomiast miała używać oprogramowania do szpiegowania Dżamala Chaszukdżiego, krytycznego wobec Rijadu dziennikarza, który został zamordowany w saudyjskim konsulacie w Stambule w 2018 roku. Pegasus miał być wykorzystany do inwigilowania jego samego, jak i jego rodziny – zarówno przed i po jego zamordowaniu. Wśród pozostałych osób, które padły celem oprogramowania, miały znaleźć się również Haja bint Husajn (była żona emira Dubaju), Latifa Al Maktum (córka emira Dubaju, która w 2018 roku próbowała uciec do Indii), Ala’a al-Siddiq (emiracka aktywistka na rzecz praw człowieka) oraz Ludżajn al-Hazlul (saudyjska aktywistka na rzecz praw kobiet).

Jak donosi Daraj, władze saudyjskie emirackie miały wykorzystywać Pegasusa nie tylko do użytku wewnętrznego przeciwko różnego rodzaju dysydentom, ale także do szpiegowania polityków innych krajów (w tym uznawanych za sojusznicze), często bardzo wysoko postawionych. Tak było w przypadku Egiptu, gdzie według śledztwa dziennikarskiego za pomocą oprogramowania inwigilowano, chociażby Samiha Szukriego, ministra spraw zagranicznych, jedną z najważniejszych postaci post-rewolucyjnego egipskiego reżimu. Inni wysoko postawieni politycy, których numery zostały zidentyfikowane jako ofiary Pegasusa, to m.in. Mustafa Madbuli (premier), Muhammad Maait (minister finansów), Muhammad Husam Abd al-Rahim (do grudnia 2019 roku minister sprawiedliwości), Jasir al-Qadi (do czerwca 2018 minister komunikacji i technologii informatycznych) oraz Ahmad Hafiz (rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych). Według doniesień Daraj krajem odpowiedzialnym za podsłuchy była Arabia Saudyjska, a wspomniane osoby miały paść celem oprogramowania w okresie od marca do sierpnia 2019 roku. Był to szczególnie intensywny czas w polityce zagranicznej oraz wewnętrznej Egiptu – procedowano bądź uchwalone wtedy kilka strategicznych ustaw, dotyczących, chociażby: poszukiwań i wydobycia minerałów z rudy piasku czarnego, wartego 11.2 miliarda dolarów nowego Egipskiego Funduszu Państwowego, czy zmian w konstytucji. Miały wówczas miejsce również istotne spotkania międzynarodowe: rozmowy Szukriego z sekretarzem stanu USA Mikem Pompeo (26 marca 2019); szczyt Ligii Państw Arabskich w Tunezji (31 marca 2019), przy okazji którego (29 marca 2019) szefowie MSZ Egiptu, Jordanii i Iraku dyskutowali na temat sytuacji bezpieczeństwa w regionie (5 dni wcześniej spotkali się również prezydent Sisi, król Abdullah II oraz ówczesny iracki premier Adil Abd al-Mahdi); wizyta Szukriego w Palestynie i rozmowa z prezydentem Abbasem (24 maja 2019) oraz w Bagdadzie (4 sierpnia 2019), gdzie ponownie spotkał się ze swoimi jordańskimi oraz irackimi odpowiednikami; rozmowy egipsko-greckie na temat podziału wód terytorialnych na Morzu Śródziemnym, które były skierowane przeciwko Turcji (7 sierpnia 2019) oraz kolejne rozmowy z Pompeo (19 sierpnia 2019). Wszystko to wskazuje, że choć Arabia Saudyjska pozostaje głównym sojusznikiem Egiptu w regionie od czasu objęcia władzy przez prezydenta Sisiego w 2014 roku, to mimo wszystko Rijad pozostaje nieufny wobec Kairu, szczególnie w kontekście jego polityki zagranicznej, którą chciałby kontrolować. Może mieć to związek z faktem, że choć pozycja Egiptu mocno podupadła w ostatnich latach, zwłaszcza z powodów gospodarczych, to militarnie dalej przewyższa pozostałe kraje arabskie i dąży do odbudowania swojej historycznej pozycji jako lidera.

Kolejnym krajem arabskim, którego politycy wysokiego szczebla padli ofiarami Pegasusa, był Irak. Irackie służby od dawna podejrzewały, że kraj jest masowo inwigilowany, jednakże główne podejrzenia padały na Stany Zjednoczone oraz Iran – od dawna toczące walkę o wpływy nad Eufratem. Jednakże śledztwo dziennikarskie dotyczące izraelskiego oprogramowania miało wykazać, że to Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Arabia Saudyjska były głównie odpowiedzialne za szpiegowanie irackich polityków, przy czym ZEA były pod tym względem zdecydowanie bardziej aktywne. W gronie osób, których telefony zostały zainfekowane Pegasusem, miał znaleźć się sam premier Mustafa al-Kazimi w czasie, kiedy pełnił funkcję szefa irackiego wywiadu. Poprzedni premier, Adil Abd al-Mahdi, także znalazł się na tej liście, podobnie jak prezydent Barham Salih czy marszałek parlamentu Muhammad al-Halbusi. Oprócz polityków podsłuchiwani mogli być też dziennikarze, wojskowi, aktywiści czy nawet duchowni muzułmańscy, w tym Ali al-Sistani – jedna z najbardziej wpływowych osób w kraju. Na celowniku znalazły się również władze irackiego Kurdystanu, w tym premier Masrur Barzani. Kolejną dużą grupą, wobec której według doniesień skierowany był Pegasus, to osoby powiązane z Iranem (w tym irańscy dyplomaci w Iraku) oraz wiernymi mu szyickimi bojówkami. Spośród tych drugich wymienić można, chociażby Abu Mahdiego al-Muhandisa, zastępcę szefa Sił Mobilizacji Ludowej (al-Haszd asz-Szaabi, PMU), który zginął wraz z irańskim generałem Qasemem Solejmanim w wyniku ataku amerykańskiego drona na samym początku 2020 roku. Jak zauważa portal „Puls Lewantu” pokazuje to, że choć oficjalnie władze Arabii Saudyjskiej i Emiratów Arabskich nie wykazują zainteresowania sytuacją w Iraku i do tej pory nie podejmowały większych działań w celu zwalczania irańskich wpływów w tym kraju, to za sprawą Pegasusa były świetnie zorientowane na temat tego, co tam się dzieje, zarówno wśród elit politycznych, jak i dowódców proirańskich bojówek.

Co ciekawe, według dotychczas ujawnionych podsłuchów Rijad oraz Abu Zabi nie wykorzystywały Pegasusa do inwigilowania swojego głównego regionalnego przeciwnika, czyli właśnie Iranu (nie licząc wspomnianych dyplomatów, którzy znajdowali się na terenie Iraku). Zdaniem Daraj może mieć to związek z tym, że Izrael, którego władze muszą autoryzować użycie technologii NSO Group przez inne kraje, pragnie mieć wyłączność na podsłuchiwanie tego państwa. Tak czy inaczej, cała sytuacja z wykorzystywaniem Pegasusa jeszcze bardziej potwierdza fakt, że Arabia Saudyjska i Emiraty już na długo przed oficjalnym nawiązaniem stosunków dyplomatycznych przez te ostatnie z Tel Awiwem w sierpniu 2020 roku blisko współpracowały z Izraelem. Oba kraje zdecydowanie zaprzeczają, jakoby miały korzystać z tej technologii, a sama firma NSO Group zapewnia, że ich oprogramowanie nie było wykorzystywane do inwigilowania obywateli niewygodnych dla obu reżimów. Niemniej, doniesienia dziennikarskiego śledztwa z pewnością przełożą się na relacje Saudów i Emiratczyków z arabskimi partnerami. Afera po raz kolejny pokazuje również, jak bardzo technologia, która stała się nieodzowną częścią naszego życia, może być wykorzystywana również jako broń służąca do masowej inwigilacji i szpiegostwu. Naiwnie oczywiście byłoby sądzić, że takie praktyki zaczęły się dopiero od Pegasusa, jednakże zawsze tego typu doniesienia budzą uzasadnione obawy nad stopniem ingerencji państwa w naszą prywatność. Szczególnie kiedy słyszymy, że taka technologia wykorzystywana jest przeciwko osobom krytykującym dane rządy bądź głowom innych, suwerennych państw. A w przypadku Pegasusa widać również, że kraje uznawane za niedemokratyczne, co do których można mieć wątpliwości na temat tego, jak wykorzystają tego typu narzędzia, nawet nie muszą opracowywać ich same – może być im dostarczone z zewnątrz.

Autor: Maciej Śmigiel

Absolwent arabistyki i islamistyki na Uniwersytecie Warszawskim, w trakcie studiów odbywał stypendia naukowe w Egipcie oraz Maroko. Obecnie doktorant w Szkole Doktorskiej Nauk Humanistycznych UW (nauki o kulturze i religii). Doświadczenie zawodowe zdobywał m.in. na praktykach w Centrum Antyterrorystycznym ABW, Ambasadzie RP w Kairze oraz Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Powiązane wpisy
Top