RUSSIA MONITOR

Data: 27 czerwca 2018

Wojna o libijską ropę i Rosja

Krótkotrwałe zajęcie dwóch największych portów naftowych Libii, a szczególnie zniszczenia infrastruktury w Ras Lanuf pokazały, że Libia nie jest w stanie zyskać na wzrostach cen ropy na świecie. Będzie to możliwe dopiero po zakończeniu wojny domowej i podziału kraju na dwie główne części. Obecnie sytuacja wygląda patowo – żadna ze stron nie ma na tyle dużej przewagi, by przechylić losy konfliktu na własną korzyść. Wie o tym także Rosja, która odchodzi od jednoznacznego wspierania marszałka Haftara i stara się układać z obu stronami. Jeśli Moskwie wyjdzie ta misja mediacyjna, może dostać największą część naftowego tortu Libii.

ŹRÓDŁO:NOC.LY

Pod koniec czerwca doszło do ciężkich walk o dwa największe naftowe porty Libii: Es Sider i Ras Lanuf. Generał Khalifa Haftar, dowódca LNA (Libijska Armia Narodowa), zajął porty w 2016 roku i pozwolił korzystać z nich państwowej National Oil Corporation (NOC) – choć ta uznaje rząd w Trypolisie, konkurujący z Haftarem. Po czerwcowym ataku sił wrogich Haftarowi doszło do zamknięcia terminali, co spowodowało zmniejszenie produkcji ropy Libii o niemal połowę. Zaatakowały milicje dowodzone przez Ibrahima Jathrana, z udziałem wielu najemników z Czadu i Sudanu. Po kilku dniach siły wierne Haftarowi odbiły terminale.

Zaskakujący atak na terminale pokazał, jak trudnym rynkiem dla zagranicznego inwestora jest Libia. Nawet dysponujący największą siłą wojskową w kraju Haftar nie zapobiegł stratom. Z obecnym marszałkiem swego czasu wielkie nadzieje wiązała Moskwa. Teraz jednak potwierdziło się, że nie ma sensu obstawiać tylko jednego konia. Choć Haftar ma się dobrze – wbrew doniesieniom z końca kwietnia – i 4 maja przeprowadził z nim nawet wideo-konferencję minister obrony Rosji Siergiej Szojgu, to Rosja coraz wyraźniej równoważy swe dyplomatyczne starania w Libii. 3 maja szef MSZ rządu w Trypolisie (Government of National Accord – GNA) Mohammed Siala rozmawiał w Moskwie z wiceministrem spraw zagranicznych Rosji Michaiłem Bogdanowem i sekretarzem Rady Bezpieczeństwa FR Nikołajem Patruszewem. Później Siala był drugi raz w Rosji, na forum międzynarodowym w Sankt Petersburgu. Tam wziął udział w dyskusji z udziałem wspomnianego Bogdanowa i niejakiego Lwa Dengowa, biznesmena, który stał się główny kontaktem rosyjskich władz i wielkiego biznesu z libijskimi kręgami rządzącymi. W maju w Moskwie była też delegacja „libijskich struktur bezpieczeństwa” zainteresowana zakupem sprzętu i broni w Rosji. Coraz mocniej Rosjanie wracają na rynek utracony niemal zupełnie w 2011 r. Rewolucja wstrzymała ponad tuzin wielkich projektów w sferze naftowej, budowlanej, energii atomowej i ochrony zdrowia. W 216 roku wymiana handlowa wyniosła zaledwie 74 mln dolarów i wyłącznie był to eksport produktów rolnych z Rosji do Libii. W 2017 roku wymiana sięgała już jednak 135 mln dolarów. I rośnie. Wielkie rosyjskie korporacje, zwłaszcza naftowe i gazowe, jak Tatnieft, są zainteresowane powrotem na libijski rynek. W 2017 roku Rosnieft zaczęła kupować surowiec od libijskiego państwowego koncernu naftowego NOC.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top