RUSSIA MONITOR

Data: 25 października 2018

Wielka gra wokół układu INF

Kolejność zdarzeń nie była przypadkowa. Najpierw poszedł przeciek do zachodniej prasy, że John Bolton namawia prezydenta Trumpa do wycofania się z układu INF. Zaraz potem Donald Trump publicznie to ogłosił. Tuż przed planowaną od dawna wizytą Boltona w Moskwie. W ciągu dwóch dni doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa spotkał się ze wszystkimi najważniejszymi ludźmi kierownictwa Rosji. Oczywiście tematem nr 1 musiała być przyszłość układu INF. Na koniec pobytu w Moskwie ogłoszono, że 11 listopada dojdzie do spotkania Trumpa z Putinem w Paryżu. Pierwszego od słynnego szczytu w Helsinkach. Wygląda na to, że Bolton zawiózł do Moskwy pewne propozycje i warunki, Putin musi je teraz rozważyć, by w stolicy Francji dać odpowiedź Trumpowi.

ŹRÓDŁO: KREMLIN.RU

Układ INF podpisali przywódcy USA i ZSRR, Ronald Reagan i Michaił Gorbaczow, 8 grudnia 1987 roku w Waszyngtonie. Umowa przewiduje likwidację arsenałów nuklearnych pocisków rakietowych pośredniego (IRBM) i średniego zasięgu (MRBM), a także zabrania ich produkowania, przechowywania i stosowania (chodzi o odpalane z lądu pociski balistyczne i manewrujące o zasięgu od 500 km do 5,5 tys. km). Jednak od co najmniej 2008 roku Rosja narusza postanowienia traktatu, rozwijając technologie pocisków rakietowych, przede wszystkim Novator 9M729 (SSC-8). Podnosiły ten problem wielokrotnie i USA, ale też NATO. Wreszcie 20 października Donald Trump ogłosił, że zamierza wycofać Stany Zjednoczone z tego układu. Oficjalnie powodem jest oczywiście zachowanie drugiej strony układu, ale nie można też zapominać o tym, że poza USA i Rosją są także inne państwa na świecie, które rozbudowują swój arsenał rakiet średniego zasięgu mogących przenosić głowice atomowe. Z punktu widzenia Waszyngtonu głównym zagrożeniem są tu Chiny, których przecież INF nie obowiązuje. Dlatego USA mówią o nowym, nie bilateralnym, a wielostronnym układzie na wzór INF. Skazane jest to jednak na porażkę, bo nie zgodzą się na to Chiny, których potencjał atomowy opiera się właśnie na naziemnych rakietach średniego zasięgu (nawet 90% całego arsenału nuklearnego ChRL).

Od deklaracji Trumpa do faktycznego wycofania się USA z INF jest jednak długa droga. Dlatego w Moskwie bierze się pod uwagę, że to tylko gra ze strony prezydenta Stanów Zjednoczonych, a groźba wycofania się z INF jest tylko argumentem w rokowaniach z Kremlem obejmujących dużo szersze spektrum zagadnień. Tak też jest postrzegana wizyta Boltona w Moskwie, gdzie rozmawiał z sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Nikołajem Patruszewem, ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem, ministrem obrony Siergiejem Szojgu i samym prezydentem Władimirem Putinem. Bolton przedstawił im amerykańskie stanowisko ws. INF. Jeśli coś się w tej kwestii może zmienić, to po rozmowie Putina z Trumpem w Paryżu. 11 listopada odbędą się tam uroczystości upamiętniające setną rocznicę zakończenia I wojny światowej. Prezydenci USA i Rosji mają wziąć udział w tych obchodach. Do ich spotkania ma dojść w kuluarach szczytu. W tym momencie trudno jednak oczekiwać przełomu, tym bardziej, że Rosja nie kryje rozczarowania polityką USA po szczycie w Helsinkach. Putin podkreślił na spotkaniu z Boltonem, że Moskwa jest zaskoczona krokami ze strony Stanów Zjednoczonych. Co więcej, zdaniem Rosji, nie można tych kroków uznać za „przyjazne”. Nawet gdyby Putin chciał dogadać się z Trumpem w Paryżu, choćby w sprawie INF, będzie miał utrudnione zadanie. Brak ustępstw ze strony USA, a teraz deklaracja wyjścia z INF tylko wzmacniają „partię wojny” w Moskwie, a zatem usztywniają spodziewane stanowisko Putina podczas rozmów w Paryżu.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top