RUSSIA MONITOR

Data: 24 kwietnia 2017

Skazani na Iran

Militarne zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Syrii po uprzednim ataku bronią chemiczną i wyraźne pogłębienie konfliktu amerykańsko-rosyjskiego wzmacniają oś Teheran-Damaszek-Moskwa. W obecnej sytuacji najwięcej zyskują na tym Iran i oczywiście Baszar el-Asad. Należy pamiętać, że to Teheran namówił Moskwę do zbrojnej interwencji w Syrii i w jego interesie jest rosyjska obecność wojskowa (szczególnie w powietrzu) w tym kraju. Bez niej Asad nie jest w stanie wygrać wojny.

© SERGEI KARPUKHIN PAP EPA

Po zdobyciu Aleppo interesy Rosji i Iranu w Syrii zaczęły się rozchodzić. Moskwa szuka wyjścia z wojny przy zachowaniu baz wojskowych i wpływów politycznych. Ostatnio pojawiało się coraz więcej sygnałów, że Moskwa może dogadać się z USA, także przy udziale Turcji. To by zagrażało reżimowi Asada oraz wpływom irańskim w Syrii. Chemiczny atak w prowincji Idlib 4 kwietnia storpedował zbliżenie rosyjsko-amerykańskie. Nie można wykluczyć świadomej prowokacji ze strony Asada. Kolejny raz okazało się, że w Syrii Moskwa nie ma innych sojuszników niż Iran, a amerykański atak scementował trójkąt Moskwa-Damaszek-Teheran. Dziewiątego kwietnia prezydent Hasan Rowhani zadzwonił do Putina. Jak podał Kreml, obaj liderzy potępili „agresywne działania USA przeciwko Syrii”, uznając, że stanowią one złamanie prawa międzynarodowego. Tego samego dnia Rowhani zadzwonił również do Asada. Jak podała państwowa telewizja irańska, powiedział, że „oskarżenia, iż Syria dokonała ataku chemicznego były jedynie pretekstem dla zakłócenia syryjskiego procesu pokojowego”. W tym czasie rozmawiali też telefonicznie ministrowie obrony Rosji i Iranu, a irański doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Ali Shamkhani ze swym syryjskim kolegą Alim Mamloukiem. Głos zabrało też wspólne centrum dowodzenia sił Rosji, Iranu i szyickich milicji w Syrii: uznając atak rakietowy Amerykanów za „przekroczenie czerwonych linii” i oskarżając USA, że planują okupację północnej Syrii. 10c kwietnia rozmawiali telefonicznie szefowie MSZ Rosji i Iranu, a 14 kwietnia wspólnie jeszcze z szefem asadowskiej dyplomacji potępili atak rakietowy USA.

Atak chemiczny w prowincji Idlib i amerykańska odpowiedź były bardzo na rękę Iranowi także z innego powodu. Zaostrzeniu stosunków Teheranu z administracją Trumpa towarzyszyło zbliżenie rosyjsko-izraelskie. Iran mógł obawiać się, że Moskwa w decydującym momencie sprzeda go wraz z Asadem w ramach większego układu. Ajatollahowie i Asad mogli się obawiać, że Putin przy pośrednictwie Izraela dojdzie do porozumienia z Trumpem w sprawie Syrii. 9 marca w Moskwie wizytę złożył Benjamin Netanyahu. Podczas spotkania z prezydentem Rosji oskarżył Iran o rozprzestrzenianie „szyickiego islamskiego terroryzmu”. 17 marca, dziesięć dni przed wizytą Rowhaniego w Moskwie, Izrael zaatakował cele w Syrii. Wydarzenia 4-7 kwietnia zmieniły sytuację. Putin zadzwonił do Netanyahu, krytykując Izrael za mówienie o „stuprocentowej pewności”, że broni chemicznej użył reżim syryjski.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.