RUSSIA MONITOR

Data: 21 czerwca 2017

Syryjskie spięcie

Ostatnie ataki Amerykanów na sojuszników Rosji w Syrii zwiększają napięcie na linii Moskwa – Waszyngton. Wraz z rosnącym zaangażowaniem Stanów Zjednoczonych w wojnę z Państwem Islamskim w Syrii oczekiwać należy zwiększenia częstotliwości ataków sił reżimowych i związanych z Iranem na cele amerykańskie, a przede wszystkim na sojuszników USA. Wątpliwe jest przy tym, by istniała duża groźba bezpośredniego starcia amerykańsko-rosyjskiego w Syrii, choć na pewno sytuacja ta sprzyja zwolennikom zaostrzania sankcji wobec Rosji w Waszyngtonie.


20 czerwca Amerykanie zestrzelili w Syrii irańskiego drona, którym operował Irański Korpus Strażników Rewolucji. Stanowisko dowodzenia maszyny znajdowało się w sztabie Korpusu położonym niedaleko Hamy. Zestrzelenie irańskiego drona to piąty w ostatnich tygodniach incydent, gdy Amerykanie atakują siły walczące po stronie Asada. 18 czerwca amerykański F/A-18 E/F Super Hornet, wykonujący misję w ramach międzynarodowej koalicji antyislamistycznej, zestrzelił w prowincji Ar-Rakka syryjski samolot Su-22. Według Moskwy, która ostro skrytykowała za to USA, Amerykanie przed zestrzeleniem samolotu nie skorzystali z kanałów komunikacji ze stroną rosyjską. Wcześniejsze trzy incydenty miały miejsce w rejonie bazy Al-Tanf w południowo-wschodniej Syrii, gdzie Amerykanie szkolą rebelianckich bojowników z koalicji SDF. 18 maja USA wykonały naloty na wspieraną przez Iran szyicką prorządową milicję zbliżającą się do ośrodka szkoleniowego. 6 czerwca doszło do kolejnego takiego nalotu. 8 czerwca Amerykanie zestrzelili uzbrojonego drona, po tym, jak wystrzelił w kierunku oddziałów SDF.

Największe znaczenie miało jednak wspomniane zestrzelenie rządowego samolotu. Moskwa zareagowała bardzo ostro. Resort obrony Rosji poinformował czerwca o zawieszeniu porozumienia z USA w sprawie unikania incydentów w przestrzeni powietrznej Syrii. Każdy obcy obiekt latający nad obszarami w Syrii, gdzie operują siły rosyjskie, będzie traktowany jak cel – dodano. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow ocenił, że Stany Zjednoczone powinny szanować integralność terytorialną Syrii i nie podejmować jednostronnych działań w tym kraju. Jego zastępca Siergiej Riabkow ocenił, że zestrzelenie syryjskiej maszyny to „akt agresji i pomoc dla terrorystów”. Według bowiem syryjskiego wojska samolot wykonywał misję bojową przeciwko dżihadystom z Państwa Islamskiego. Na rosyjskie groźby odpowiedział 19 czerwca rzecznik Białego Domu Sean Spicer, mówiąc, że „zamierzamy robić wszystko, co możemy, aby chronić nasze interesy”. Amerykanie twierdzą, że zestrzelili rządową maszynę, bo atakowała pozycje Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), arabsko-kurdyjskiej koalicji walczącej z IS w Syrii. SDF oskarżyły armię rządową o bombardowanie w ostatnich dniach ich pozycji na południowy zachód od Ar-Rakki. Na początku czerwca SDF rozpoczęła szturm na miasto uznawane za stolicę Państwa Islamskiego w Syrii.

Rosyjskie groźby najpewniej pozostaną jedynie groźbami. Tak jak w przypadku zestrzelenia rosyjskiego samolotu przez Turków w listopadzie 2015 roku. Moskwa nie będzie teraz ryzykowała wejścia w otwarty konflikt z USA w Syrii. Za to można spodziewać się, inspirowanych przez Rosję, ataków sił prorządowych i proirańskich na pozycje amerykańskie, a przede wszystkim pozycje SDF.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.