UKRAINE MONITOR

Data: 30 sierpnia 2019

Ożywienie formatu normandzkiego. Trudny wybór Zełenskiego

Prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział 26 sierpnia na konferencji kończącej szczyt G-7 w Biarritz, że we wrześniu odbędzie się poświęcone konfliktowi na Ukrainie spotkanie prezydentów Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji. Taka deklaracja oznacza, że wcześniej musiało dojść do zgody na taki szczyt wszystkich uczestników formatu normandzkiego. Kluczowe zaś było spotkanie Emmanuela Macrona z Władimirem Putinem, a następnie rozmowa Macron z Angelą Merkel w kuluarach szczytu G-7. Macron pojechał tam już ze zgodą Putina. Wołodymyr Zełenski zaś od dawna i najgłośniej apelował o szczyt czwórki normandzkiej.

ŹRÓDŁO: KREMLIN.RU

Najpierw, 19 sierpnia, w Fort Bregancon doszło do spotkania Macrona z Putinem. Dwa dni później, w Moskwie z Siergiejem Ławrowem rozmawiał Heiko Maas, szef niemieckiej dyplomacji. Wygląda na to, że podstawy szczytu zostały uzgodnione. 26 sierpnia francuski prezydent dodał, że spotkanie w formacie normandzkim z ukraińskim i rosyjskim przywódcą zorganizuje razem z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Odbędzie się ono we Francji.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Dla Paryża i Berlina ważna jest normalizacja relacji Kijowa z Moskwą. Mniej ważne, jak to nastąpi i kto na tym bardziej straci, a kto zyska: Ukraina czy Rosja? Po przeszło pięciu latach polityka sankcji zachodnich nie zmusiła Putina do ustępstw. To Kreml wykazał się większą cierpliwością – i teraz zbiera owoce, zaś Francji i Niemcom zależy na jak najszybszym uregulowaniem konfliktu w Donbasie (na Krym machnięto już ręką), aby móc szybko wrócić do business as usual z Moskwą. Problem polega na tym, że Rosja, Francja i Niemcy nalegają na równoległe wprowadzanie w życie punktów obu części porozumień mińskich: dotyczących bezpieczeństwa w Donbasie (np. wycofanie się sił rosyjskich i oddanie kontroli nad granicą Ukrainie) oraz tych politycznych (amnestia Kijowa dla separatystów, specjalny status dla Donbasu, lokalne wybory). Kijów od początku upierał się przy realizacji porozumienia kolejnymi etapami: a więc najpierw wypełnienie warunków bezpieczeństwa, a dopiero potem część polityczna.

Zełenski ma tylko dwie opcje. Albo de facto utrzymywać twarde stanowisko Poroszenki, albo ustąpić Putinowi. Nie ma trzeciego wariantu. Wybierając opcję pierwszą, Zełenski nie spełni głównej wyborczej obietnicy i może szybko topnieć jego popularność. Wybierając opcję drugą, też narazi się znacznej części społeczeństwa. Ustępstwa wobec Moskwy mogą nawet doprowadzić do kolejnego Majdanu na kijowskich ulicach. Zełenski stał się zakładnikiem swych wyborczych obietnic – i teraz nie ma dobrego wyboru. Ale i tak klucz do rozwiązania konfliktu na wschodzie Ukrainy leży na Kremlu. Wszystko zależy od tego, czy Putinowi bardziej będzie opłacała się kolejna eskalacja w relacjach z Kijowem i generalnie z Zachodem, czy też zapadnie decyzja o dążeniu do odbudowy współpracy z Zachodem. Co jednak najważniejsze, jeśli okaże się, że reset relacji z Francją czy Niemcami możliwy jest nawet przy obecnym stanie rzeczy na Ukrainie, to być może Rosja po prostu na dobre zamrozi konflikt w Donbasie.

Wszystkie teksty (oprócz zdjęć) opublikowane przez Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich pochodzenia.

Powiązane wpisy
Top